czwartek, 20 lipca 2017 r.

Praca

Gdzie się podziało ćwierć miliona?

Autor: Maria Balicka

Byli pracownicy Daewoo Motor Polska w Lublinie zastanawiają się, co stało się z ich składkami na kasę zapomogowo-pożyczkową. Chodzi o co najmniej 250 tys. zł.

Mąż Anny M. z Lublina został zwolniony z pracy w październiku zeszłego roku. W kasie zapomogowo-pożyczkowej uzbierał około tysiąca złotych składek. Miały być wypłacone po pół roku.
– Minął rok i nie możemy doprosić się ani grosza – mówi zdesperowana Anna M., bezrobotna matka pięciorga dzieci. – Co z tego, że mamy rację, gdy nie mamy pieniędzy? Wierzytelności do garnka nie włożę.
O losie składek trudno się czegokolwiek dowiedzieć.
– Pracownica, która prowadziła kasę, dostała wypowiedzenie i jest na zwolnieniu – twierdzi Wacław Kwiatkowski, społeczny członek zarządu kasy. – Próbowałem ją zastępować, ale mnie też zwolnili.
Teraz nie ma nawet kto zaksięgować spłat pożyczek. Leżą też potwierdzenia przelewów.
Składki były potrącane pracownikom DMP z poborów. Gdy w firmie zaczęły się kłopoty, przestały wpływać na konto kasy. Byłe DMP winne jest kasie 84 tys. zł. Podobnie jak wydzielone z niej spółki: Moto-Form – 58 tys. zł, Daewoo Transport – 65 tys. zł, DDS – 41 tys. zł. W sumie 248 tys. zł.
– Moim zdaniem doszło tu do nieprawidłowości – ocenia Kazimierz Filipek, przewodniczący Związku Zawodowego Metalowców w fabryce. – Potrąconych składek pracownikom nie zwrócono. Zwolniono cały zarząd. Regulamin kasy mówi, że jeśli się nie jest pracownikiem, przestaje się być jej członkiem. Faktycznie więc kasa nie istnieje. Ale co z potrąconymi składkami?
Według Filipka o sprawie kasy zapomogowo-pożyczkowej dyskutowano w gronie wszystkich trzech związków, w tym NSZZ Solidarność i ZZ Inżynierów i Techników.
– Zadeklarowałem, że mogę zająć się wypłatą, jeśli dostanę dokumentację wraz z pieniędzmi – twierdzi Filipek. – Pytałem o to syndyka, ale ten – jak wszyscy – odpycha sprawę od siebie.
– Te pieniądze nie weszły w skład masy upadłościowej, więc nic do tego nie mamy – usłyszałam w biurze syndyka.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że syndyk Leszek Liszcz zastanawia się jednak, jak rozwiązać ten problem.
Jak się wczoraj dowiedzieliśmy, kasa złożyła roszczenia do sądu. Tyle że pism z sądu nie ma kto teraz otwierać. – Obawiam się, że mogą upłynąć wyznaczone terminy i roszczenia zostaną oddalone – dodaje Filipek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!