sobota, 23 września 2017 r.

Praca

Manna dla regionu

Dodano: 12 czerwca 2003, 20:05

Lubelskie może być potentatem w wykorzystaniu pieniędzy z Unii Europejskiej. To oznacza szybki rozwój, ale na zrównanie z dochodami w krajach unii i tak przyjdzie nam poczekać dziesiątki lat.

– Lubelskie jest na ostatnim miejscu pod względem zamożności w kraju i tak samo będzie po wstąpieniu do Unii Europejskiej – nie ukrywa Michał Olszewski, specjalista ds. samorządu terytorialnego Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej w Warszawie. I zaraz uzupełnia. – Szybki awans Lubelszczyzny w tej hierarchii może zapewnić przystąpienie do unii krajów biedniejszych, np. Rumunii. Ale to nie poprawi przecież sytuacji materialnej mieszkańców waszego regionu.
Trzy lata temu PKB (ogół dóbr wytworzonych w kraju w danym roku) na głowę mieszkańca UE wynosił 21 tys. USD, w Polsce – 3,7 tys., na Lubelszczyźnie – 2 580.
– Paradoksalnie Lubelszczyzna będąc najbiedniejszym regionem, ma największe możliwości rozwoju w porównaniu z innymi częściami kraju – zapewnia Marcin Nowicki z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową w Gdańsku.
Dlaczego? – Zasada jest prosta: im większa zapaść, tym gwałtowniejszy wzrost gospodarczy po napłynięciu dużych pieniędzy – tłumaczy Zbigniew Prożogo, dyrektor Wydziału Skarbu Państwa Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. – Ale szczęściu trzeba pomóc.
A o jakie pieniądze może chodzić? – Co roku około 100 milionów euro w ramach dopłat bezpośrednich – wylicza Prożogo. – Te pieniądze obligatoryjnie trafią do rolników i zaczną nakręcać koniunkturę gospodarczą.

Kolejne miliony euro pojawią się w ramach wyrównywania cen skupu produktów rolnych. – Te środki pójdą raczej na konsumpcję – ocenia Olszewski. – Poprawią standard życia niektórych mieszkańców, głównie rolników. Ale nie wpłyną znacząco na rozwój regionu.
– Rozwój będzie zależał od wykorzystania środków strukturalnych. Ale na to trzeba mieć pomysł – uzupełnia Nowicki. – Jaki? Np. poprzez wykorzystanie położenia regionu na drodze miedzy unią a rynkami Europy Wschodniej.
Pieniądze z funduszy strukturalnych będą wykorzystywać samorządy. W większości przypadków 30 proc. środków potrzebnych na inwestycje będą musiały znaleźć we własnym budżecie.
Zdaniem Nowickiego nie możemy korzystać z pomysłów np. Irlandii czy Portugalii, które wcześniej wstąpiły do UE. – To kraje leżące na peryferiach unii – wyjaśnia. – Np. Irlandia postawiła na wykształcenie mieszkańców, ale to nie jest droga dla Lubelszczyzny, gdzie odsetek osób z wyższym wykształceniem jest jednym z najwyższych w kraju.
Regionalna strategia innowacji, czyli jak najkorzystniej wykorzystać pieniądze z UE, ma być gotowa do końca 2004 r. – I od tego czasu czeka Lubelszczyznę co najmniej 20–30 lat ciężkiej pracy, aby dogonić rozwinięte regiony Polski, np. Wielkopolskę – szacuje Olszewski.
– A na zrównanie się z krajami unii trzeba będzie poczekać jeszcze dłużej – ocenia Nowicki. – Ale i tak miasta będą się rozwijały szybciej niż gminy wiejskie.
Np. w Hiszpanii najbogatsze regiony po 20 latach obecności w UE osiągnęły dopiero 70 proc. średnich dochodów unijny.

Na co może liczyć Lubelszczyzna?

Głównie chodzi o korzyści ze Wspólnej Polityki Rolnej. Zmiany cen skupu dadzą Lubelszczyźnie 108,5 mln euro (tyle co na Podlasiu), dopłaty bezpośrednie – 99,2 mln, zaś fundusze strukturalne – 82,2 mln euro. W sumie Lubelszczyzna dostanie co roku w latach 2004–2006 r. średnio po 289 mln euro (trzecie miejsce w Polsce, po Mazowszu i Wielkopolsce).
Źródło: IBnGR
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!