wtorek, 17 października 2017 r.

Praca

Nasza Klasa może zrujnować karierę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lutego 2010, 15:09

Co setny pracodawca w Polsce zagląda na portale społecznościowe, na których zarejestrowani są jego pracownicy. Powód? To prosty sposób, żeby sprawdzić co załoga firmy robi w czasie wolnym i czy nie psuje wizerunku przedsiębiorstwa.

Polska odbiega jeszcze od światowych standardów. Tam co piąta firma oficjalnie wprowadziła politykę korzystania z serwisów społecznościowych przez pracowników i dla sprawdzenia potencjalnych pracowników.

Nasi przedsiębiorcy, pytani o główną przyczynę wprowadzenia wykorzystywania portali społecznościowych, wskazują chęć uniknięcia strat spowodowanych spadkiem efektywności pracy (55 procent), potrzebę zapewnienia ochrony prawa własności intelektualnej oraz tajemnicy informacji (45 procent) i ochrony przed utratą renomy (27 procent).

Jest potencjał

Coraz więcej firm zdaje się dostrzegać potencjał, jaki dają takie portale, jak Facebook, Twitter, LinkedIn czy polski Goldenline – nastawione na przedstawianie swoich zajęć zawodowych, kariery i doświadczenia. Serwisy dają specjalistom jednej branży możliwość kontaktowania się, a dodatkowo są skutecznym narzędziem budującym wizerunek i zaangażowanie w sprawy zawodowe.

- Portale społecznościowe będą pełnić coraz większą rolę w procesach zarządzania firmą, pracownikami i wizerunkiem firmy. Świadome i innowacyjne organizacje zdają sobie sprawę z tego, że nowe pokolenie wchodząc na rynek pracy, traktuje serwisy społecznościowe jako narzędzie pracy - zauważa Iwona Janas, dyrektor generalna Manpower Polska, która opublikowała raport "Portale społecznościowe z perspektywy pracodawców”.

Sami udostępniamy informacje

- Trudno się dziwić pracodawcom, że sięgają po takie narzędzia chcąc zebrać jak największą ilość informacji o swoich pracownikach. Trudno ich też winić za wykorzystywanie informacji, które przecież sami przekazujemy do przestrzeni publicznej. To raczej potencjalny pracownik powinien się zastanowić co i na jakim portalu na swój temat wypisuje – mówi Waldemar Bartosz, przewodniczący NSZZ Solidarność Regionu Świętokrzyskiego. - Z drugiej strony dobrze założone profile na Goldenline czy Facebook mogą pomóc w znalezieniu lepszej pracy. Wszystko zależy od tego, jak się na nich przedstawiamy, czyli od nas samych.

Podobnego zdania są doradcy zawodowi. Jak na razie w kieleckich urzędach czy firmach pośrednictwa pracy jeszcze nie było przypadków pracowników, którzy wiedzieliby, że nie dostali posady przez swój wizerunek z któregoś z portali.

- Jednak równoczesne polecałabym poszukującym pracy dokładne zastanowienie się nad tym, co ze swojego życia ujawniamy w Internecie.

Czasem opinię może popsuć czyjś komentarz czy prawie niewinne zdjęcie włożone na portal przez znajomych – mówi Barbara Milik, doradca zawodowy z Miejskiego Urzędu Pracy w Kielcach. - Z drugiej strony patrząc, na miejscu pracodawców też nie brałabym takich informacji za w pełni wiarygodne.

Póki co papier

Takiego zdania są także osoby prowadzące nasze lokalne agencje pośrednictwa pracy. Owszem, wiedzą one, że portale internetowe są dobrym zasobem wiedzy na temat potencjalnych pracowników, ale na razie nie muszą z nich korzystać.

- Nie mamy takiej potrzeby. Generalnie sytuacja na rynku pracy jest taka, że osoby zgłaszające się do nas zaspokajają potrzeby pracodawców, dla których poszukujemy pracowników.


Poza tym tradycyjne zbieranie danych, poparte przyniesionymi do nas dokumentami, daje pewniejsze informacje niż nawet najlepszy portal internetowy – mówi Bożena Sobczyk, kierownik Impel HR Service w Kielcach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!