sobota, 10 grudnia 2016 r.

Praca

Po pracę jak na wojnę


Poszukiwanie pracy powinno niemal przypominać... operację wojenną. Warto się do tego najpierw w najdrobniejszych szczegółach przygotować, a potem skutecznie, w myśl przygotowanego planu, realizować. Takie działanie owocuje zwykle sukcesem...

Marta Janicka jest jednym ze zwolnionych pracowników lubelskiego Daewoo Motor Polska. W jej wieku (44 lata) o pracę jest już trudno. Nie załamała się jednak. Któregoś wieczoru wraz z mężem wypisali na kartce, co mogłaby z jej wykształceniem (średnie ogólnokształcące) robić. Po blisko trzech godzinach kartka była w całości zapisana.
Drugiego i trzeciego wieczoru dokładnie przestudiowali "Panoramę firm”. Spisali firmy mogące zatrudniać pracowników w tych zawodach, które wypisali poprzedniego wieczoru. Potrzebne były na to... cztery kartki. Czwartego wieczoru dokonali selekcji firm. Na ostatecznej liście znalazło się 26 firm, na zapasowej - 18.
Przez następny tydzień pani Marta odwiedzała firmy z pierwszej listy. Rozmawiała z prezesami, ich zastępcami, kierownikami działów kadr. Skutek tych rozmów był wszędzie jednakowy: bardzo nam przykro, ale, niestety, nie mamy dla pani pracy. W jednych firmach powiedziano jej o tym wprost, w innych w sposób bardziej zawoalowany.
W kolejnym tygodniu pani Marta odwiedzała firmy z listy rezerwowej. Rezultat był podobny jak w przypadku tej zasadniczej: niestety, pracy dla pani nie mamy.
Trzeci tydzień to znów peregrynacja po firmach z pierwszej z list. Pracodawcy mogli wprawdzie odnieść wrażenie, że pani Marta stara się im dokuczać, wymóc na nich zatrudnienie jej, ale - z drugiej strony - zdawała sobie sprawę, że upór i nieustępliwość to bardzo pożądane cechy pracownika. Miała nadzieję, że jej rozmówcy, przeważnie te same osoby, z którymi spotykała się tydzień temu, tak właśnie to odczytają.
I chyba tak było. Choć nie jest psychologiem, pani Marta zauważyła, że przy ponownych odwiedzinach jej rozmówcy patrzyli na nią już nieco inaczej. Inaczej też, jakby przychylniej, z nią rozmawiali. Wychodząc, pani Marta wszędzie zostawiała swoje CV. Ponownie, bo podczas pierwszych odwiedzin też je swym rozmówcom wręczała.
W czwartym tygodniu ponownie odwiedziła pani Marta osoby mające coś do powiedzenia w firmach z listy zapasowej. Ze skutkiem jak dwa tygodnie wcześniej, ale też zauważyła zmianę nastawienia do jej osoby.
W czwartek tego tygodnia, wracając do domu, pani Maria wyjęła ze skrzynki pocztowej list. Przeczytała treść pieczątki na kopercie. "Czego oni mogą ode mnie chcieć?” - pomyślała. Wchodząc po schodach na trzecie piętro rozerwała kopertę, wyjęła pismo, przeczytała pierwsze słowa i... zdębiała z wrażenia. "W odpowiedzi na złożoną przez Panią ofertę pracy informujemy, że jesteśmy zainteresowani zatrudnieniem Pani od dnia 1 czerwca br. na stanowisku pracownika księgowości. Prosimy zgłosić się dnia ... o godz. ... do naszej siedziby: Lublin, ul. ...”.
Do mieszkania pani Marta wpadła jak wicher.
- Udało się! - zdołała tylko wykrztusić. I... rozpłakała się.

• Największe szanse na znalezienie pracy mają ludzie aktywni i konsekwentni w dążeniu do wytyczonego sobie celu (niektórzy nazywają to uporem).
• Rozmawiając z pracodawcą staraj mu się zasugerować, że doświadczenie może być czasem ważniejsze niż aparycja.
• Nie zniechęcaj się niepowodzeniami. Może wizyta u następnego pracodawcy będzie owocna?
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO