piątek, 15 grudnia 2017 r.

Praca

Praktyki studenckie - korzyść obopólna

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 września 2008, 14:28

Wielu pracodawców praktyki studenckie uważa za kulę u nogi. Twierdzą, że to dodatkowe obciążenie dla personelu, który już jest wyszkolony,

dobrze pracuje i nie ma czasu na zajmowanie się ludźmi, których trzeba uczyć. Szczególnie, jeśli praktykanci zjawiają się w najgorętszym okresie prac w danej firmie. A tak właśnie jest z tymi, którzy zajmują się klimatyzacją, bo praktyki zaczynają się w wakacje.

Jednak nie wszyscy w ten sposób traktują młody narybek.
- Od paru lat nie ma przymusu przyjmowania praktykantów - przypomina Dariusz Grzybowski, współwłaściciel Firmy Eko-Sanit s.c. J. Bartnik, D. Grzybowski w Lublinie. - Można sobie zadawać pytanie:

czego się spodziewać po ludziach, którzy nic nie umieją,

a niektórym ponadto nie chce się pracować. Jednak ja uważam, że nie należy od razu zbyt wiele wymagać od studentów lub uczniów, którzy z praktyką nie mieli żadnej styczności.

Potwierdza to Michał Topyła, który po trzecim roku studiów na kierunku inżynieria środowiska Politechniki Lubelskiej poszedł do Eko-Sanitu.

- Na studiach zdobywamy wiedzę teoretyczną - wyjaśnia. - Gdzieś musimy nabyć praktyki i się sprawdzić. Jeśli ktoś jest ciekawy, jeśli ma ochotę pracować, to na pewno

wiele się nauczy i dużo na tym skorzysta.

Ja chwalę sobie tę pracę. Wybrałem kierunek jako przyszłościowy i z tym zawodem wiążę swoje życie zawodowe, dlatego staram się jak najwięcej nauczyć od bardziej doświadczonych.

Michał Topyła podjął praktykę w lipcu. Zarówno on, jak i pracodawca zgodzili się, że przepracuje jeszcze do końca września. Dariusz Grzybowski stwierdził, że młody człowiek jest pojętny i chętny do pracy, on zaś uznał, że nauczy się więcej i zarobi trochę pieniędzy.

I wszyscy są zadowoleni…

- W tym roku przyjąłem ośmiu praktykantów - mówi Dariusz Grzybowski. - Kiedyś przychodziła także młodzież po technikum. Nigdy nie uchylałem się od tego, choć, naturalnie, jeśli nic nie robili, a chowali się po kątach, to dziękowałem za współpracę. Ale z reguły układało się dobrze.

Niektórzy u mnie później pracowali dłużej, jedna z dziewcząt została i zatrudniona jest już w firmie 9 lat. Takie praktyki to właśnie okazja dla pracodawcy, który będzie szukał nowych ludzi. Może im się przyjrzeć, ocenić, zaproponować im zatrudnienie, jeśli nie od razu, to po ukończeniu studiów.

Jak dodaje D. Grzybowski, za praktyki nikt firmie nie płaci. Każdego studenta lub ucznia trzeba pilotować, a więc poświęcić mu dodatkowy czas i uwagę.

- W gruncie rzeczy jest to jednak korzyść obopólna, bo oni więcej się nauczą o organizacji pracy, o jej charakterze, nauczą się, jak praktycznie wykorzystać swoją wiedzę, a ostatecznie coś w każdej firmie także zrobią.

Praktyka potwierdza: wybrałem właściwe studia

- Zamierzam dobrze wykorzystać wszystko, czego się tu nauczyłem - deklaruje Michał Topyła. - Tu się przekonałem, że dobrze wybrałem kierunek studiów i że mogę się spełniać w tym zawodzie. Pewnie, że mógłbym wyjechać do wakacyjnej pracy na Zachód. Ale to musiałbym wcześniej zaplanować. Poza tym nie zajmowałbym się tam czymś zgodnym z kierunkiem studiów, nie uczyłbym się praktycznie wielu rzeczy, które mi się przydadzą.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!