środa, 28 czerwca 2017 r.

Praca

Razem można więcej

Dodano: 2 sierpnia 2001, 12:16

37-letni inżynier mechanik (po Politechnice Lubelskiej) ma w tej gminie swój duży sad, firmę i zrzeszenie. Gospodarzy z żoną Beatą, absolwentką AR, i dwójką dzieci. Sad, głównie z jabłoniami i porzeczkami, stopniowo powiększany, ma teraz 23 ha. Współpracuje z firmą Vallo Saft z Gołębiowa k. Sandomierza. Ta płaci solidnie; w br. za porzeczki najwyższej jakości w br. oferuje do 2,50 zł/kg.
Ogrodnictwa i marketingu Z. Chołyk uczył się w praktyce, na studiach podyplomowych, u prof. Eberharda Makosza z lubelskiej AR i w Towarzystwie Rozwoju Sadów Karłowych, któremu profesor prezesuje. Dzięki kontaktom profesora - jako prezes Zrzeszenia Producentów Owoców Stryjno Sad prowadzi rozmowy o dostawie jabłek do ekskluzywnych sklepów w Moskwie. Dzięki zrzeszeniu wie, jak uprawia się i sprzedaje owoce na całym świecie. Był bowiem u producentów owoców m.in. w Chile i RPA. Swoją wiedzą dzieli się z innymi: był jednym z referentów podczas prestiżowego seminarium sadowniczego w Limanowej.

Tak to się zaczęło

Firmę obrotu owocami Kamilex założył przed dziesięciu laty. Na stałe zatrudnia w niej sześć osób, w sezonie, do prowadzenia skupów w gminie Piaski i Rybczewice - więcej. Woli niższą cenę, ale otrzymaną we współpracy z pewną firmą. Z takimi, które nie płacą w umówionych terminach, stara się nie wiązać (choć nie zawsze się to udaje). Gdy okazało się, że jedna firma wszystkiemu nie podoła - trzy lata temu założył wspomniane Zrzeszenie Producentów Owoców Stryjno Sad. Teraz jest ono jedną z najprężniejszych grup producenckich: 41 jego członków osiąga obroty rzędu 3 mln zł rocznie. Razem dbają o szkolenia, dobór najlepszych odmian, pielęgnację i nawożenie drzew, ale przede wszystkim organizują sprzedaż. W hurtowych ilościach oferują przez cały rok 20 odmian jabłek deserowych, czarne porzeczki, orzechy laskowe. Zaopatrują sklepiki, mają swoje boksy w Elizówce, ale ponad połowę owoców sprzedają w marketach. Ich pochodzące z jednego z najczystszych zakątków kraju owoce otrzymały certyfikat IPO. Oznacza to, że są wolne od niepożądanych chemikaliów.

Brakuje dwóch baniek

- Teraz rynek zdobywa ten, kto ma duże partie jednorodnego towaru wysokiej jakości.
W Berlinie mogliśmy dobrze sprzedać swoje jabłka, ale mieliśmy ich za mało. M.in. dlatego rozmawiamy o połączeniu się z czterema innymi zrzeszeniami. Potrzebna jest też sortownia. Gdyby taka powstała, np. przy giełdzie w Elizówce, przyciągnęłaby tam klientów. Przymierzamy się do takiej inwestycji, bo w regionie brak jest chłodni z kontrolowaną atmosferą. Potrzeba nam na to 2 mln zł. Sami możemy wyłożyć najwyżej połowę tej kwoty. Liczymy na pomoc z SAPARD lub preferencyjne kredyty. Pomoc ta obiecywana nam jest już od lat, ale mamy nadzieję, że tym razem pieniądze już otrzymamy i że za rok chłodnia będzie.
Maria Balicka
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!