wtorek, 17 października 2017 r.

Praca

Tak niełatwo zostać… bezrobotną

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 listopada 2008, 14:09

Magda straciła pracę. Tak się czasem w życiu zdarza.

Już na drugi dzień po wygaśnięciu umowy poszła do urzędu pracy, aby się zarejestrować, zapewnić sobie ubezpieczenie, zasiłek (przecież pracowała już 10 lat ….), może dostać jakieś oferty zatrudnienia?

Wizyta pierwsza

- Świadectwa pracy są w porządku, dyplomy też. Ale nie można dokonać rejestracji bez zaświadczeń o dochodach za czas, kiedy pracowała pani na niepełny etat…
W sezonie urlopowym nie jest łatwo zdobyć zaświadczenia z trzech zakładów pracy… ale czego się nie zrobi dla ubezpieczenia zdrowotnego. I zasiłku!

Wizyta druga, dwa miesiące później

Po dwóch godzinach oczekiwania na korytarzu, godz. 14.30.
- Zaraz, zaraz... Na tym zaświadczeniu jest inna data niż na świadectwie pracy. Tu jest napisane, że pracowała pani do 27 stycznia, a tu, że do 28 stycznia. Trzeba ujednolicić. To już najwyżej dokonam na razie rejestracji ręcznej, a pani to później doniesie. Ale zarejestruję panią już jutro, bo tu jeszcze muszę policzyć… Proszę przyjść jutro o 8 i wejść bez kolejki.

Wizyta trzecia, następnego dnia

Po wysłuchaniu złorzeczeń, że po znajomości pcha się bez kolejki, Magda ponownie zjawia się w pokoju nr 106.

- O, tu na świadectwie pracy nie jest napisane, gdzie pani była zatrudniona.
- Ale jest pieczątka pracodawcy. To nie wystarczy?
- Nie, jeszcze tu musi być napisane. Proszę to załatwić. I to zaświadczenie. Ja teraz idę urlop, więc zapraszam za 2 tygodnie.

Wizyta czwarta, dwa tygodnie później

- Jest pani stanu wolnego?
- Tak.
- Ma pani orzeczony stopień niepełnosprawności?
- Nie.
- Nie prowadziła pani nigdy działalności gospodarczej?
- Yyy… kiedyś tam… ze 100 lat temu…
- Prowadziła pani działalność?! - na twarzy urzędniczki odmalowało się zdziwienie.
- Ale już dawno nie prowadzę!
- To musi pani przynieść zaświadczenie o wykreśleniu ze spisu ewidencji.
- Ale ja chyba nie wykreślałam, tylko zawiesiłam.
- To nie może się pani u nas zarejestrować. Musi pani wykreślić. Bez tego nie mogę dokonać rejestracji.

Wizyta piąta

- Proszę, proszę. I co, ma pani to zaświadczenie? - zapytała miła urzędniczka.
- Mam - odpowiedziała z ulgą i niemal słyszalnym w głosie szczęściem Magda.
- No dobrze, to już będzie wszystko. Jest pani stanu wolnego?
- Tak.
- Ma pani orzeczony stopień niepełnosprawności?
- Nie.
- Nie ma pani ziemi?
- Nie. To znaczy… yyyy… mam działkę rekreacyjną.
- Nad jeziorem?
- Tak.
- Ale czy ją się podaje w hektarach przeliczeniowych?
- No nie wiem… to taka działka na lato tylko, z domkiem letniskowym.
- To musi mi pani przynieść z gminy zaświadczenie, co to za działka.

Chwila milczenia.

- Zarejestruję panią dzisiaj, ale proszę donieść to zaświadczenie.
- A nie może być np. akt własności?
- Nie, musi być zaświadczenie. Proszę teraz poczekać na korytarzu, ja wprowadzę te wszystkie dane i panią zawołam.

W piętnaście minut później

- Proszę tu podpisać czytelnie z dzisiejszą datą.
Pani Magda posłusznie wypełniła polecenie urzędniczki.
- A teraz pójdzie pani do pokoju nr 105, dobrze? - badawczo spojrzała na Magdę, jakby chciała się upewnić, że zrozumiała ten ładunek informacji. - Może ja tu napiszę: pokój 105, to jest naprzeciwko.
- Tak wiem, zauważyłam.
- Później pójdzie pani do pokoju nr 4 do pośrednika pracy. Stamtąd jeszcze odeślą panią do pokoju 101 - wszystkie informacje urzędniczka skrupulatnie zapisywała, na wypadek, gdyby pamięć pani Magdy potrzebowała wsparcia.
- I po wypłaty zasiłku albo gdyby chciała się pani wyrejestrować, to już proszę chodzić do pokoju 101.
- Dobrze, dziękuję.

Pani Magda z ulgą zamknęła za sobą drzwi rejestracji, nie mogąc uwierzyć, że to już (prawie) koniec.

Po rejestracji

- Dzień dobry, ja się właśnie zarejestrowałam i miałam tu przyjść w sprawie ubezpieczenia - pani Magda na dowód pokazała urzędniczce kartkę z zapisanymi przez jej poprzedniczkę kolejnymi numerami pokojów.
- Ależ nie, proszę pani, pani powinna najpierw pójść do pokoju nr 4.
- Nie, proszę pani. Pani z pokoju 106 wysłała mnie do 105, a dopiero potem do 4. O, tu jest napisane.
- Nie, najpierw do 4, bo od tego, co tam pani powiedzą, zależy, co ja mam zrobić.

Zrezygnowana pani Magda posłusznie zwlokła się piętro niżej. Na szczęście do pokoju nr 4 nie było kolejki. Gdy weszła, miała wręcz wrażenie, że każdy z trojga urzędujących w pokoju pracowników patrzy na nią z nadzieją na chwilowe przerwanie beztroskiej bezczynności. Wybrała młodą urzędniczkę, która siedziała najbliżej.

- Mhm… Ofert pracy kierunkowych nie ma. To mogę wyznaczyć pani wizytę na listopad i wtedy weźmie pani zasiłek za kilka dni października, albo na grudzień, to wtedy już dostanie pani za cały listopad z wyrównaniem za październik.
- Proszę na grudzień.
I z powrotem w pokoju 105…
- A jednak miała pani najpierw przyjść do mnie, a potem do pokoju 4 - ze śmiechem zaczęła urzędniczka - Właśnie do mnie dzwonili z rejestracji. Dlaczego pani nie powiedziała, że dopiero się pani zarejestrowała?
- No przecież mówiłam, nawet pokazywałam pani kartkę.
- Och, jakoś mi umknęło. No dobrze, to proszę o dowód…

* * *

- Pięć minut później, trzy miesiące po pierwszej próbie, z ulgą w sercu i upragnioną pieczątką w legitymacji ubezpieczeniowej opuszczałam Miejski Urząd Pracy w Lublinie - opowiada pani Magda. - Byłam pewna, że teraz poradzę sobie już ze wszystkim. Bo czyż może być na świecie coś trudniejszego niż zmagania szarego człowieka z urzędem?

Ewa Jachimek
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!