piątek, 20 października 2017 r.

Praca

Rusza program pomocowy dla polskich rolników Sapard. Ale żeby dostać z niego pieniądze, najpierw trzeba wyłożyć własne. Biedni chłopi rezygnują z udziału, a bogaci narzekają na zbyt niski poziom dotacji

– Do tej pory zgłosiły się dwie osoby i po uzyskaniu informacji o zasadach korzystania z unijnych środków zrezygnowały z pobrania wniosku o dotacje dla swoich inwestycji – mówi Kazimierz Świć, kierownik działu analiz w Wojewódzkim Ośrodku Doradztwa Rolniczego Końskowoli.
Chodziło o rozwój działalności agroturystycznej oraz modernizację obiektów hodowli trzody chlewnej. – W przypadku agroturystki przeszkodą były zbyt niskie limity dotacji na tego typu działania. Z kolei rolnik, który chciał rozwijać hodowlę, zrezygnował, gdy dowiedział się, że na inwestycję trzeba wydać najpierw własne pieniądze, a dopiero później otrzyma dotację – wyjaśnia kierownik Świć.
SAPARD jest programem pomocy finansowej dla krajów starających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Chodzi o poprawę sytuacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich, m.in. o wspieranie inwestycji w gospodarstwach rolnych, budowę dróg, wodociągów i modernizację zakładów przetwórstwa rolnego.
Dotacja z programu SAPARD może sięgnąć połowy sumy przedsięwzięcia. – Ale określone dla poszczególnych dziedzin limity dotacji są za niskie – twierdzi Henryk Smolarz, który uprawia ok. 50 ha ziemi w Dysie. – Na rozbudowę chlewni mogę dostać około 40 tys. zł, a to zdecydowanie za mało na rozwijanie poważnej hodowli. Wystarczy tylko na jedną stację do automatycznego karmienia 80 loch. A poza tym nie wiadomo, czy po zakończeniu inwestycji w ogóle uzyskam dotację.
Główną przeszkodą w ubieganiu się o pieniądze jest brak własnych pieniędzy na zaplanowane przedsięwzięcie. – Przydałby się kombajn, ale skąd na to wziąć pieniądze? Na wsi ledwie wiąże się koniec z końcem – mówi Edward Szafranek, uprawiający ponad 20 ha. – Nie zmienią tego pieniądze z unii, bo i tak ich nie dostaniemy.
Urzędnicy twierdzą, że na ocenę programu SAPARD trzeba poczekać. – Rolnicy starają się zorientować, na co najlepiej wziąć dotację. Rozdaliśmy kilkadziesiąt wniosków – mówi Anna Wojtas, zastępca dyrektora Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa delegatury w Lublinie.
Zagrożeniem dla programu mogą być krótkie terminy na wykorzystanie środków i skomplikowane procedury. – Jednak fakt, że przygotowanie do dotacji z SAPARDU trwa już trzy lata, jest szansą, że dostaniemy te pieniądze – oceniają pracownicy Urzędu Marszałkowskiego.

Łączne fundusze z trzech lat (2000–2002) wynoszą 516 mln euro. W tym tygodniu wpłynie pierwsza transza dla Polski – 85 mln euro. W ARiMR w Lublinie wnioski pobrało 40 rolników indywidualnych, głównie z części północnej województwa (powiaty: parczewski, łukowski i lubartowski) oraz 78 gmin i starostw. Wnioski można składać od 17 lipca do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz do wojewódzkich i powiatowych ośrodków doradztwa rolniczego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!