środa, 18 października 2017 r.

Praca

Zarób na dzieciach - załóż żłobek lub przedszkole

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 sierpnia 2009, 15:57

Jaką karierę zawodową ma przed sobą pedagog, a jednocześnie mama maleńkiego dziecka, gdy wolnych etatów w szkołach i przedszkolach jak na lekarstwo? Beata Smok postanowiła nie czekać, aż los się zacznie jej sprzyjać. Napisała biznesplan, znalazła lokal i... założyła miniżłobek "Baśniowa Kraina”.

Beata Smok jest z wykształcenia pedagogiem. Od razu po studiach odbyła staż w samorządowym przedszkolu.
– To praca dla mnie – nie miała wątpliwości.

Spełnić marzenia

Jednak życie ułożyło się inaczej. Pani Beata wyjechała za granicę.
– A po powrocie miałam dwa kłopoty: ze znalezieniem miejsca w żłobku dla mego synka i ze znalezieniem pracy dla siebie – mówi.
Wtedy postanowiła spełnić swoje marzenia i otworzyć własną placówkę opieki nad dziećmi.


Zaczęła od napisania biznesplanu i złożenia wniosku o dofinansowanie w urzędzie pracy. Dużo czas zajęło jej znalezienie odpowiedniego lokalu, a potem wyremontowanie go i dostosowanie do potrzeb miniżłobku. Zatrudniła plastyczkę, która pomogła jej przyozdobić ściany. Kupiła mebelki, zabawki, zatrudniła jeszcze jednego pedagoga i zareklamowała się w gazetach. "Baśniowa Kraina” wystartowała 1 listopada 2007 roku.


– Na początku przychodziło do nas sześcioro dzieci, teraz mamy ich już 20 – uśmiecha się pani Beata.

Uczą się samodzielności

Placówka pani Beaty to ani przedszkole, ani żłobek. Do Baśniowej Krainy przyjmowane są przede wszystkim maluchy: dzieci w wieku od półtora roku do trzech lat.


Tu dzieciaki zwykle spędzają czas, gdy ich rodzice są w pracy.. Ale swoją pociechę można tu zostawić też okazjonalnie na kilka godzin.
– Mamy abonamenty miesięczne i godzinne – tłumaczy pani Beata.


W Baśniowej Krainie jest kuchnia, ale nie przygotowuje się tu pewnych posiłków. Opiekunki odgrzewają tylko to, co przyniosą rodzice. A dzieci uczą się samodzielnego jedzenia, odzwyczają się od pieluszek, rysują, recytują wierszyki.
Tylko synek pani Beata chodzi do prawdziwego przedszkola.


– Tu był zbyt zazdrosny, że zajmuję się innymi dziećmi – uśmiecha się pani Beata.
I zdradza, że marzy, by za kilka lat przekształcić swoją placówkę w prywatne przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Takie, w którym część kosztów opieki pokrywa budżet miasta.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!