wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Praca

Życie na umowie

Dodano: 16 grudnia 2001, 18:22
Autor: Jan Kasprzak

Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox za sukces uważa to, że stać go na dobre gitary i instrumenty klawi
Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox za sukces uważa to, że stać go na dobre gitary i instrumenty klawi

Po zakończeniu kariery Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox chce zostać nauczycielem albo... taksówkarzem

Zarabia tyle, co dobry informatyk lub właściciel małej, prężnej firmy
prywatnej. Ma pół bliźniaka, dwuletni koreański samochód (marki Hyundai), cieszy się rodziną i tym, co robi.
- O sławie nigdy nawet nie marzyłem - przyznaje dzisiaj Dariusz Tokarzewski, piosenkarz, od 1987 r. występujący w zespole Vox.

Ma też świadomość, że wszystko, co osiągnął, to efekt własnej pracy, nauki oraz wyniesionych z domu zainteresowań.
Wychowany na zamojskiej Starówce,
od dzieciństwa żył w kręgu muzyki
W domu ojciec często grał na skrzypcach, zabierał go też na próby zespołów muzycznych. Prowadził je tam, gdzie uczył - w Technikum Ekonomicznym. Później Darek już sam chodził na koncerty, grał w młodzieżowej kapeli. Równocześnie z maturą (w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Zamościu) otrzymał świadectwo ukończenia średniej szkoły muzycznej. Po nieudanym egzaminie do Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, zrezygnowany, postanowił wstąpić do Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.
- Te moje plany pokrzyżował ojciec - mówi D. Tokarzewski. - Poradził mi, abym przed karierą wojskową spróbował jeszcze zdawać na UMCS.
Przyszły członek Vox został więc studentem Instytutu Wychowania Artystycznego w Lublinie. Egzamin zdał na piątkę.

Czasy studenckie wywarły wpływ na całe jego późniejsze życie

Występując jako wiolonczelista w zespole Camerat pod dyr. Mieczysława Pomorskiego zwiedził niemal całą Europę, a jednocześnie obył się ze sceną. Umiejętności organi-
zatorskie i menedżerskie wykazał, zakładając własny zespół studencki "Za 110” (od ul. Zana w Lublinie, gdzie mieszkał w akademiku). Zdobył z nim dwa wyróżnienia na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Na ostatnim roku studiów ożenił się ze studentką germanistyki Mariolą, obecnie nauczycielką tego języka. Wcześniej, jeszcze w 1980 r., wziął udział w przesłuchaniach do zespołu Vox.
Po studiach nieoczekiwanie dostał ofertę pracy w Szkole Podstawowej nr 3 w Świdniku jako nauczyciel muzyki. Propozycja poparta była kluczami do trzypokojowego mieszkania. Przez cztery lata pracy w "trójce” zdobył z zespołami i chórami wiele nagród i wyróżnień.

Dalszą pracę pedagogiczną przerwał mu w 1987 r. telefon z Vox

"Przyjeżdżaj, jest wolne miejsce w zespole”.
- Rozpoczął się nowy etap mojego życia - opowiada. - Na początku był ogrom pracy związany z opanowaniem dotychczasowego, ośmioletniego już repertuaru Vox, i przygotowania do wydania w języku angielskim płyty z Big Bandem Gustawa Broma w Bratysławie. Potem walizki, koncerty, próby, kilka dni w domu - i od nowa to samo. Po roku pracy miałem kolorowy telewizor, po dwóch kupiłem malucha. Mój były uczeń, widząc mnie w tym aucie, zdziwił się: "Jest pan taki sławny, występuje w telewizji, a jeździ tylko maluchem?”.

Nie ma etatu, pieniądze ma tylko wtedy, gdy występuje na scenie

Przed każdym występem zawiera umowę o dzieło. Sam rozlicza się z fiskusem, ubezpiecza i płaci składki ZUS. Kiedyś wydawał spore sumki na zwiedzanie miast i muzeów. Dzisiaj, jak mówi, hotele są takie same, podobnie jak miasta i muzea, natomiast potrzeby rodziny większe. Zaopatruje ją więc często w tańsze i ładniejsze niż u nas ciuchy i obuwie.
Odliczając koncerty i próby (na które dojeżdża do Zamościa) - w roku bywa w domu zaledwie przez cztery-pięć miesięcy. Stara się wtedy załatwić wszystkie zaległości: bywa w szkole u córek (Kasia uczy się w Liceum im. Paderewskiego w Lublinie, Agnieszka - w Gimnazjum nr 3 w Świdniku), udziela się społecznie, spotyka z młodzieżą.

Życzenia z Nowego Jorku

- Owszem, w przeszłości mój tryb życia był przyczyną drobnych rodzinnych scysji - przyznaje dzisiaj. - Długo planowany rodzinny wyjazd na zagraniczne wakacje odbył się beze mnie, bo musiałem występować. Z okazji komunii tylko złożyłem Kasi telefonicznie życzenia z Nowego Jorku. Ale to już historia. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia spędzę w domu, sylwestra w - Nowym Jorku.
Liczy, że zanim przestanie występować, córki zdobędą wykształcenie. Co będzie robił, gdy przestanie śpiewać, jeszcze nie wie. Nie opuszczają go myśli o uczeniu w szkole, pracy w jakimś zespole lub zostania... taksówkarzem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!