sobota, 3 grudnia 2016 r.

Praca

Życie na umowie

Dodano: 16 grudnia 2001, 18:22

Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox za sukces uważa to, że stać go na dobre gitary i instrumenty klawi
Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox za sukces uważa to, że stać go na dobre gitary i instrumenty klawi

Po zakończeniu kariery Dariusz Tokarzewski z zespołu Vox chce zostać nauczycielem albo... taksówkarzem

Zarabia tyle, co dobry informatyk lub właściciel małej, prężnej firmy
prywatnej. Ma pół bliźniaka, dwuletni koreański samochód (marki Hyundai), cieszy się rodziną i tym, co robi.
- O sławie nigdy nawet nie marzyłem - przyznaje dzisiaj Dariusz Tokarzewski, piosenkarz, od 1987 r. występujący w zespole Vox.

Ma też świadomość, że wszystko, co osiągnął, to efekt własnej pracy, nauki oraz wyniesionych z domu zainteresowań.
Wychowany na zamojskiej Starówce,
od dzieciństwa żył w kręgu muzyki
W domu ojciec często grał na skrzypcach, zabierał go też na próby zespołów muzycznych. Prowadził je tam, gdzie uczył - w Technikum Ekonomicznym. Później Darek już sam chodził na koncerty, grał w młodzieżowej kapeli. Równocześnie z maturą (w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Zamościu) otrzymał świadectwo ukończenia średniej szkoły muzycznej. Po nieudanym egzaminie do Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, zrezygnowany, postanowił wstąpić do Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.
- Te moje plany pokrzyżował ojciec - mówi D. Tokarzewski. - Poradził mi, abym przed karierą wojskową spróbował jeszcze zdawać na UMCS.
Przyszły członek Vox został więc studentem Instytutu Wychowania Artystycznego w Lublinie. Egzamin zdał na piątkę.

Czasy studenckie wywarły wpływ na całe jego późniejsze życie

Występując jako wiolonczelista w zespole Camerat pod dyr. Mieczysława Pomorskiego zwiedził niemal całą Europę, a jednocześnie obył się ze sceną. Umiejętności organi-
zatorskie i menedżerskie wykazał, zakładając własny zespół studencki "Za 110” (od ul. Zana w Lublinie, gdzie mieszkał w akademiku). Zdobył z nim dwa wyróżnienia na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Na ostatnim roku studiów ożenił się ze studentką germanistyki Mariolą, obecnie nauczycielką tego języka. Wcześniej, jeszcze w 1980 r., wziął udział w przesłuchaniach do zespołu Vox.
Po studiach nieoczekiwanie dostał ofertę pracy w Szkole Podstawowej nr 3 w Świdniku jako nauczyciel muzyki. Propozycja poparta była kluczami do trzypokojowego mieszkania. Przez cztery lata pracy w "trójce” zdobył z zespołami i chórami wiele nagród i wyróżnień.

Dalszą pracę pedagogiczną przerwał mu w 1987 r. telefon z Vox

"Przyjeżdżaj, jest wolne miejsce w zespole”.
- Rozpoczął się nowy etap mojego życia - opowiada. - Na początku był ogrom pracy związany z opanowaniem dotychczasowego, ośmioletniego już repertuaru Vox, i przygotowania do wydania w języku angielskim płyty z Big Bandem Gustawa Broma w Bratysławie. Potem walizki, koncerty, próby, kilka dni w domu - i od nowa to samo. Po roku pracy miałem kolorowy telewizor, po dwóch kupiłem malucha. Mój były uczeń, widząc mnie w tym aucie, zdziwił się: "Jest pan taki sławny, występuje w telewizji, a jeździ tylko maluchem?”.

Nie ma etatu, pieniądze ma tylko wtedy, gdy występuje na scenie

Przed każdym występem zawiera umowę o dzieło. Sam rozlicza się z fiskusem, ubezpiecza i płaci składki ZUS. Kiedyś wydawał spore sumki na zwiedzanie miast i muzeów. Dzisiaj, jak mówi, hotele są takie same, podobnie jak miasta i muzea, natomiast potrzeby rodziny większe. Zaopatruje ją więc często w tańsze i ładniejsze niż u nas ciuchy i obuwie.
Odliczając koncerty i próby (na które dojeżdża do Zamościa) - w roku bywa w domu zaledwie przez cztery-pięć miesięcy. Stara się wtedy załatwić wszystkie zaległości: bywa w szkole u córek (Kasia uczy się w Liceum im. Paderewskiego w Lublinie, Agnieszka - w Gimnazjum nr 3 w Świdniku), udziela się społecznie, spotyka z młodzieżą.

Życzenia z Nowego Jorku

- Owszem, w przeszłości mój tryb życia był przyczyną drobnych rodzinnych scysji - przyznaje dzisiaj. - Długo planowany rodzinny wyjazd na zagraniczne wakacje odbył się beze mnie, bo musiałem występować. Z okazji komunii tylko złożyłem Kasi telefonicznie życzenia z Nowego Jorku. Ale to już historia. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia spędzę w domu, sylwestra w - Nowym Jorku.
Liczy, że zanim przestanie występować, córki zdobędą wykształcenie. Co będzie robił, gdy przestanie śpiewać, jeszcze nie wie. Nie opuszczają go myśli o uczeniu w szkole, pracy w jakimś zespole lub zostania... taksówkarzem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO