piątek, 17 listopada 2017 r.

Puławy

Puławy. Oberwałem, bo położyłem nogi na fotelu. A ja za to, że nie zmieniłam butów. To smutne wspomnienia 12-letniego Łukasza i 17-letniej Izy.

Zarówno Iza jak i Łukasz kilka miesięcy przebywali w puławskim Domu Dziecka.

Dotarliśmy do byłych wychowanków puławskiego Domu Dziecka. Rodzeństwo Iza, Łukasz i Ola mieszkali tam przez 4 miesiące. Od września są już ze swoimi rodzicami. - Raz dostałem od dyrektora za to, że położyłem nogi na fotelu. Siniaków nie było, ale bolało - opowiada Łukasz.

Najstarsza Iza (17 lat) mówi, że oberwała po głowie. Nie zmieniła butów, jak szła na górę. Karano ją też w inny sposób. - Raz cała grupa nie dostała śniadania za niepościelone łóżka - wspomina Iza. - Na porządku dziennym było też wyzywanie od najgorszych.

Bił - jak relacjonują dzieci - także nocny wychowawca, przezywany przez wychowanków Kuter.

- Wychowawczynie wiedziały, że on bije. Zaprowadzały do niego na "rozmowę” - wspomina dwunastolatek.

Wersję dzieci potwierdza Bożena Grochowska, która mieszkała w hostelu, działającym na terenie puławskiego Domu Dziecka. - Słyszałam, jak na nich krzyczy. Mnie kazał się nie wpier… - denerwuje się.

Co na to dyrektor Domu Dziecka? Najbardziej z rodzeństwa pamięta Izę i Olę, mówi o nich "grzeczne”. Zaprzecza, że uderzył Łukasza. - Przecież u nas nie ma takiego fotela, na który można położyć nogi - argumentuje Lech Piekarz. I dodaje: Ktoś musi te dzieci przekupywać, tylko nie wiem kto.

Problem zna Sławomir Kamiński, starosta puławski i przełożony Lecha Piekarza. Podkreśla jednak, że czeka na ustalenia prokuratorskiego śledztwa. - Dyrektor Domu Dziecka zostanie zawieszony, kiedy prokuratura przedstawi mu konkretne zarzuty. Potem w zależności od wyroku sądu straci posadę lub wróci do pracy - mówi Kamiński.

O przemocy w puławskim Domu Dziecka pisaliśmy już w Dzienniku Wschodnim. Wydział Polityki Społecznej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego przeprowadził anonimowe ankiety wśród wychowanków. Kilku odpowiedziało, że było bitych przez wychowawców. Po naszej publikacji sprawą zajęła się prokuratura.

Aldona Iwon

Dla Dziennika

Dr Anna Siudem
psycholog z UMCS

Dzieci tak jak dorośli zdolne są do konfabulacji. Pytanie tylko, po co to robią? Konfabulacja bez powodu dotyczy najczęściej dzieci w wieku przedszkolnym. Wątpię też, by dzieci chciały się w ten sposób pokazać medialnie.
Nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy wobec najmłodszych. A to że osoba, która mogła stosować przemoc nadal pracuje w takiej placówce, jest dowodem na nieudolność naszego systemu prawnego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
młoda
nickola
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

młoda
młoda (22 października 2008 o 08:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam nadzieje, że teraz przestana się bać inne dzieci które wychowywały się w puławskim domu dziecka i zaczną mówić otwarcie co tam się działo. Niech to mówią to się dowiemy całej prawdy, bo na razie to wierzchołek tzw."Góry lodowej" Piszcie do redakcji, oni wam uwierzą. Niech w końcu będzie SPRAWIEDLIWOŚĆ.
Rozwiń
nickola
nickola (21 października 2008 o 19:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wyborca napisał:
Właśnie czytam wywiad ze starostą Kamińskim w "Teraz Puławy". A Ty, Panie Boże, czytasz i nie grzmisz! Zdaniem tego pana, D.Daniłoś - Sobczak powinna o sygnałach przemocy stosowanej przez Lecha Piekarza powiedzieć Lechowi Piekarzowi. A jeszcze jeden piękny kwiatek: do tej pory ten pan twierdził, że był sms, w którym pani Dorota Daniłoś - Sobczak groziła dziewczynie odebraniem dziecka. A teraz ten manipulant mówi, że cudownie uzdrowiona z upośledzenia umysłowego dziewczyna napisała w sms, że znalazła się między młotem a kowadłem. I dalej ten manipulant i kłamca dodaje, że "prawdopodobnie grożono jej, że jeśli nie spotka się z waszym redaktorem, to będzie miała utrudniony kontrakt ze swoim malutkim dzieckiem". Okazuje się więc, że rzekome informacje podawane prasie, między innymi w czasie sławetnej konferencji prasowej, to były wytwory wyobraźni Kamińskiego. Ale skandal!!! Panie Kamiński, mówi pan, że jest grupka osób, które od dawna o przemocy w Domu Dziecka wiedziały i pyta, dlaczego do tej pory milczały. Odpowiadam: fakt stosowania przemocy w tej placówce był powszechnie znany w Puławach. Tylko nikt nie odważył się zadrzeć z dyrektorem Piekarzem, bo ten miał takie chody we władzach powiatu, że w rezultacie był nietykalny. Najlepszym przykładem jest pan, panie Kamiński, który będzie wspierał Piekarza do upadu. A niech tam Piekarz ustawi kadrę, niech ustawi dzieci, niech pozaciera wszystkie możliwe ślady swojej niechlubnej działalności, to nic, że już dotarł do autorów wpisu o przemocy w anonimowej ankiecie itd. Ale nie zdaje pan sobie sprawy, z powagi sytuacji i ze skali przemocy w puławskiej placówce oraz jej wyrafinowanych form. Jedno jest pewne: w plebiscycie na najbardziej niesympatycznego puławianina w roku 2008 ma pan zapewnione drugie miejsce, tylko drugie, bo pierwsze bezapelacyjnie przypadnie komuś innemu.

Ale Pan Starosta Kamiński będzie w godnym siebie towarzystwie!
Rozwiń
Gość
Gość (21 października 2008 o 10:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W końcu Pan Starosta ujawnia prawdę, szkoda,ze wcześniej nie słuchał Pani Doroty tylko ja zwolnił. A teraz ma pretensje,że niektórzy o tym wiedzieli a nie mówili. Gdyby nie prasa i zwolnienie z pracy tej kobiety to nigdy by to nie wyszło na jaw to co się dzieje w domu dziecka. Współczuje Pani Dorota, ale za czasów komuny ludzie siedzieli w wiezieniu za mówienie prawdy, PANIĄ TYLKO ZWOLNILI Z PRACY.
Rozwiń
wyborca
wyborca (21 października 2008 o 09:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie czytam wywiad ze starostą Kamińskim w "Teraz Puławy". A Ty, Panie Boże, czytasz i nie grzmisz! Zdaniem tego pana, D.Daniłoś - Sobczak powinna o sygnałach przemocy stosowanej przez Lecha Piekarza powiedzieć Lechowi Piekarzowi. A jeszcze jeden piękny kwiatek: do tej pory ten pan twierdził, że był sms, w którym pani Dorota Daniłoś - Sobczak groziła dziewczynie odebraniem dziecka. A teraz ten manipulant mówi, że cudownie uzdrowiona z upośledzenia umysłowego dziewczyna napisała w sms, że znalazła się między młotem a kowadłem. I dalej ten manipulant i kłamca dodaje, że "prawdopodobnie grożono jej, że jeśli nie spotka się z waszym redaktorem, to będzie miała utrudniony kontrakt ze swoim malutkim dzieckiem". Okazuje się więc, że rzekome informacje podawane prasie, między innymi w czasie sławetnej konferencji prasowej, to były wytwory wyobraźni Kamińskiego. Ale skandal!!! Panie Kamiński, mówi pan, że jest grupka osób, które od dawna o przemocy w Domu Dziecka wiedziały i pyta, dlaczego do tej pory milczały. Odpowiadam: fakt stosowania przemocy w tej placówce był powszechnie znany w Puławach. Tylko nikt nie odważył się zadrzeć z dyrektorem Piekarzem, bo ten miał takie chody we władzach powiatu, że w rezultacie był nietykalny. Najlepszym przykładem jest pan, panie Kamiński, który będzie wspierał Piekarza do upadu. A niech tam Piekarz ustawi kadrę, niech ustawi dzieci, niech pozaciera wszystkie możliwe ślady swojej niechlubnej działalności, to nic, że już dotarł do autorów wpisu o przemocy w anonimowej ankiecie itd. Ale nie zdaje pan sobie sprawy, z powagi sytuacji i ze skali przemocy w puławskiej placówce oraz jej wyrafinowanych form. Jedno jest pewne: w plebiscycie na najbardziej niesympatycznego puławianina w roku 2008 ma pan zapewnione drugie miejsce, tylko drugie, bo pierwsze bezapelacyjnie przypadnie komuś innemu.
Rozwiń
Gość
Gość (20 października 2008 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
alka napisał:
znowu dziennik.... praca w tych placówkach jest wyjątkowo trudna i nie zależy to od wielkości 100 czy 14 dzieciaków. każdy ma bagaż doświadczeń a wiele to patologia której reszta stara się dorównać. są kłamstwa, konfabulacje, agresja ale i są chwile miłe. a dzieci czasami szantażują opiekunów bo ostatnio mają fajny grunt w postaci takich artykułów. A ich rodzice..... no cóż to już inna bajka: roszczeniowi, pretensjonalni, straszą, wyzywają, skarżą tylko dzieci nie odwiedzają, bo i po co? czasami na święta wezmą, albo kupią chipsy. Nie przesądzam ale ostrożnie z tymi artykułami.

dlaczego nikt nie wierzy dzieciom? Czyżby pisali sami nieudolni wychowawcy.dzieci wbrew obiegowym opiniom bardzo sprawiedliwe i nie zrobią krzywdy komuś kto jest dla nich sprawiedliwy., z pokora przyjmują sprawiedliwe kary. Wyśle,że dlatego tak długo nie mówiły o tym co się dzieje w puławskim domu dziecka. ja wiem co mówię bo też pracuje w podobnej placówce.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!