środa, 13 grudnia 2017 r.

Puławy

Czterech postawiło na nim krzyżyk

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2006, 13:51

Raz, dwa, trzy, cztery! Tyle osób postawiło krzyżyk podczas ostatnich wyborów przy nazwisku elektrotechnika samochodowego Grzegorza Ochala. To, niestety, nie wystarczyło, żeby reprezentować mieszkańców Puław w Radzie Miasta.

Pan Grzegorz zdobył najmniej głosów w trzecim okręgu, ale i tak w całym mieście pokonał go Stanisław Zięba, na którego postawiło tylko dwóch wyborców. Mimo niewielkiej liczby głosów, pan Grzegorz nie poddaje się. Pierwsze w życiu kandydowanie w wyborach traktuje jak dobrą lekcję. Już myśli o kampanii wyborczej za cztery lata. Będziemy trzymać kciuki. Bo za pierwszym razem przecież zawsze najtrudniej.

Rozmowa z Grzegorzem Ochalem

• Wybory samorządowe skończyły się dla pana sporą porażką, żeby nie powiedzieć klęską. Ile zdobył pan głosów?
– Tylko cztery. Ale nie wstydzę się tego i wcale nie martwię przegraną. Dostałem dobrą lekcję na następne wybory, które odbędą się za cztery lata.
• Czyli nie zamierza pan odchodzić z polityki?
– W żadnym wypadku, mimo że ludzie są zniechęceni do polityki i tego, co się dzieje wśród rządzących. Ja dopiero zaczynam i wszystkiego się uczę. Chociaż polityką interesuję się od małego, dzięki tacie, z którym zawsze wiele dyskutowałem.
• Może zawiodła kampania wyborcza?
– Chyba tak, bo właściwie to jej nie było. Oczywiście, pracowałem na rzecz wszystkich kandydatów Wspólnoty Samorządowej, ale teraz wiem, że potrzebne jest też indywidualne podejście do kampanii. A moje zdjęcie było tylko na plakatach zbiorowych. Nie dałem wyborcom szansy na to, żeby lepiej mnie poznali.
• A te cztery zdobyte głosy, to pewnie pan i pańska rodzina?
– Najciekawsze jest to, że właśnie nie. Tak się złożyło, że startowałem z innego okręgu, niż ten, w którym mieszkam. Dlatego ani rodzice, ani brat, ani tym bardziej ja nie mogliśmy na mnie zagłosować. A szkoda, bo przecież znają mnie tu sąsiedzi. Zawsze nazbierałoby się tych głosów trochę więcej.
• No to kto na pana głosował?
– Sam chciałbym wiedzieć. Może koledzy lub koleżanki, którzy pamiętają mnie jeszcze ze szkoły. Jedno jest pewne, za cztery lata startuję ze swojego okręgu i na pewno uzyskam lepszy wynik.
• A jak pan trafił na listę Wspólnoty Samorządowej?
– Poznałem Pawła Nakoniecznego, który zaproponował mi udział w wyborach. Uznałem, że to dobry pomysł, bo wiele rzeczy, o których mówił kandydując na prezydenta, bardzo mi się podobało.
• No właśnie, gdyby jednak zamiast czterech głosów, zdobył pan np. 400 i został radnym. Co wtedy zrobiłby pan dla miasta?
– Chciałbym stworzyć zaplecze do ściągnięcia do Puław inwestorów. Czyli np. zwolnienie od podatku przez pięć lat od rozpoczęcia działalności. Przez to chciałbym pokazać młodym, że w mieście jest praca i że nie muszą wyjeżdżać za granicę w jej poszukiwaniu.
Rozmawiał
Paweł Buczkowski
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!