wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Puławy

Dzień z życia Szkoły Orląt. Lekcja katapultowania (zdjęcia, wideo)

Dodano: 22 marca 2013, 19:14

Jakie to uczucie wylecieć w powietrze z prędkością szybkiego samochodu przy przeciążeniu odrzutowca? – Jak w parku zabaw – mówią przyszli piloci, którzy w piątek trenowali katapultowanie.

To jeden z ostatnich sprawdzianów przed ćwiczeniami na prawdziwych samolotach. – Po szeregu zajęć teoretycznych i praktycznych na symulatorach doszliśmy do etapu testów sprawdzających konkretne umiejętności w praktyce – mówi kpt. Dariusz Grzyb, instruktor Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Te testy to m.in. skoki ze spadochronem i katapultowanie, które zaliczali wczoraj studenci IV roku, przyszli piloci.
Czekała na nich duża mata, na którą spadali po katapultowaniu. Nad nią 10-metrowa konstrukcja z linami zabezpieczającymi, a przed nią katapulta – niemal identyczna jak ta w odrzutowych Iskrach. Fotel, na którym siada podchorąży, jest wystrzelany w powietrze za pomocą pocisku.
– Jeżeli pilot waży np. 60 kg, po katapultowaniu jego ciężar sięga 600 kg – wylicza kpt. Grzyb.
– Najgorsze był moment "odpalenia” katapulty – mówił Kamil Błaszczyk, który usiadł na fotelu jako pierwszy. – Potem było już bardzo szybko: huk, strzał i poszło. Generalnie śmiesznie, jak w parku zabaw.
Pozostali podchorążowie mieli podobne wrażenia. – Zaliczone i to jest najważniejsze. Teraz czas na sesję egzaminacyjną, zaczynamy od poniedziałku – mówili zgodnie. A potem loty na prawdziwych samolotach.

5-6
Przyszli piloci z Dęblina od niedawna mogą ćwiczyć na nowych symulatorach – najnowocześniejszych w Polsce, za które MON zapłacił ponad 5 mln zł. Pierwszy to symulator dużego samolotu pasażersko-transportowego – M-28 Bryza. Drugi to wirtualny model śmigłowca SW-4 Puszczyk.
Jego możliwości pokazał nam wczoraj ppłk Roman Mendrek, instruktor w Szkole Orląt. W środku symulatora kokpit – niemal identyczny, jak w śmigłowcu. Dookoła duży, kulisty ekran, na którym obraz jest prezentowany przez osiem projektorów. Można zaplanować lądowanie na dowolnym lotnisku w Polsce i Europie, a także lot o każdej porze roku i w najtrudniejszych warunkach atmosferycznych.
– Najważniejsze jest to, że można sprawdzić bardzo wiele sytuacji, które mogą się zdarzyć w trakcie lotu prawdziwym śmigłowcem – podkreśla ppłk Mendrek.
FOT. DOROTA AWIORKO-KLIMEK
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!