czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Puławy

Lampard, Gerard i Ronaldo grają w Puławach


Swoich rywali zalewają niczym fala kulminacyjna. Nic dziwnego, w końcu to Wisła. Panowie, wasza dotychczasowa "średnia” gra spowodowała zainteresowanie mediów. Ustawcie się do zdjęcia. Tylko bez wygłupów - nawołuje swoich podopiecznych trener Waldemar Wojciechowski.

Młodzi chłopcy ustawiają się szybko i sprawnie, prawie jak zawodowcy. To - prawie, akurat w ich przypadku, nie robi wcale wielkiej różnicy. Trampkarze starsi puławskiej Wisły idą przez rozgrywki jak burza. Wygrana powoli staje się dla nich nawykiem, a rezultaty jak 11:0 nie robią już na szkoleniowcu wielkiego wrażenia. - Czarnym Dęblin załadowali nawet cały tuzin. Napastników musiałem przesuwać do obrony, żeby ci z tyłu też sobie postrzelali. - mówi trener.
Powiedz, że Doda...
Na trening wybiegają w koszulkach swoich ulubionych piłkarzy. Cannavaro, Raul, Cristiano Rona- ldo, Gerard. Żadnego polskiego nazwiska. Przypadek? - Nasi piłkarze to cieniasy. Uczyć to się trzeba od najlepszych - odpowiada rezolutnie blondwłosy nastolatek. - O przepraszam, mój ulubieniec to Radosław Majdan - wtrąca inny. - Tak, Majdan, akurat. Przyznaj się, że Doda ci się podoba - śmieją się koledzy. Jest jeszcze jeden, reklamujący Wojciecha Szalę. Tylko dlatego że lubi... Legię.
- Fajnie by było, gdyby poszli gdzieś dalej grać. Ale z drugiej strony, w Puławach nigdy nie będzie dobrej piłki, jeśli wszyscy będą nam stąd uciekać. Prawo rynku jest bezlitosne, kto ma w sporcie finanse, ten rządzi. Żeby tutaj taką kasę zdobyć, chociaż na III ligę... - na chwilę rozmarza się Waldemar Wojciechowski i równie szybko poważnieje: Tymczasem wszystko co możliwe w Puławach przechwyciła piłka ręczna. Nawet Wisła nie chcieli się już nazywać - kończy zrezygnowany.
Nie ma róży bez kolców
A problemów wychowawczych z nimi nie ma? - Są, pewnie że są. Słabo się uczą. Najgorszy był okres przejścia do gimnazjum. Przez trzy lata w podstawówce miałem ich na oku. Byłem ich wychowawcą, kontakt był na bieżąco. Gdy coś się działo, rodzic wiedział o tym w ciągu godziny. Teraz bywa różnie. Ostatni rok był ciężki. Granie żadne i jeszcze stopnie poszły w dół. Ot, chwilowy "małpi rozum”. Zaczęły się wagary, pierwsze... narzeczone. Na szczęście naprostowali się. Od razu lepiej i w szkole, i na boisku - podkreśla Wojciechowski. Za to teraz na mecze i 30 koleżanek przychodzi - śmieje się szkoleniowiec.
Do Legii, Wisły czy Amiki?
Kto się wyróżnia? - Trenerze może pan wymienić... - nieśmiało podpowiada podopieczny. - Halo, nie prosiłem o telefon do przyjaciela. Ja wiem najlepiej, kto się wyróżnia - Wojciechowski po ojcowsku sprowadza młodzika na ziemię. - O ten, z Gołębia, dojeżdża na treningi od IV klasy podstawówki. Na początku parę razy po niego wyjechałem, żeby rozpoznał trasę - młody Kursa. Czterech jest w kadrze województwa. Mamy tu takiego delikwenta, o którego już dopytuje się ekstraklasa - mówi Wojciechowski, wskazując na Mateusza Olszaka. Młodego pomocnika widzi u siebie Wisła Kraków, Legia i Amika Wronki. - Teraz go nie puścimy. Najważniejsze, żeby skończył szkołę.
A wszystko to...
Dużo przy nich roboty? - Zależy jak kto się poczuwa. Ja, dzięki Bogu, nie mogę narzekać na brak pracy - mówi Marek Kozieł. Kierownik drużyny jest niestrudzony w poszukiwaniu funduszy. - Udało się załatwić dresy, stroje, sporo zachodu miałem z torbami - wylicza jednym tchem. Dla jak najlepszych warunków dla chłopaków zrobiłby niemal wszystko. W klubie z funduszami jak wszędzie - kiepsko.
- Do jednego z prezesów wysyłałem trzykrotnie pisma, dwa zginęły, a raz dostałem odmowę. Napisałem czwarte i powiedziałem, w żartach oczywiście, że jeśli i tym razem dostaniemy kosza, to przyłożę mu tą kartką po głowie - mówi kierownik i dodaje. - Przecież kiedy młodzież ma zajęcie, to dorośli mogą spokojniej chodzić po ulicy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!