środa, 23 sierpnia 2017 r.

Puławy

Od 4 tys. do 28 tys. zł dostali opozycjoniści z Azotów

Dodano: 10 grudnia 2008, 17:43

Działacze opozycji, którzy za swoją działalność zostali zwolnieni w stanie wojennym z Zakładów Azotowych "Puławy”. odebrali dziś rekompensaty finansowe Przez to stracili prawo do darmowych akcji tej spółki.

- Byłem jednym z założycieli "Solidarności” w Zakładach Azotowych. Kiedy po wprowadzeniu stanu wojennego zaczął się strajk, zostałem wyrzucony z pracy za działalność związkową. Byłem banitą politycznym. Radziłem sobie wtedy tylko dzięki pomocy związku - opowiada Andrzej Załęcki.

On i kilkunastu innych działaczy "S” odebrali dziś w pałacu Czartoryskich w Puławach finansowe rekompensaty za to, że nie otrzymali akcji pracowniczych Zakładów Azotowych.

Po wejściu spółki na Giełdę Papierów Wartościowych bezpłatne akcje dostali tylko uprawnieni pracownicy. Pominięto osoby, które w stanie wojennym straciły pracę w zakładzie za działalność opozycyjną.

Byli działacze przez wiele lat dopominali się o sprawiedliwość. Ale prawo nie pozwalało przyznać im akcji, bo traktowało ich jak każdą inną osobę zwolnioną dyscyplinarnie - np. za picie wódki w pracy.

- Wybaczcie, że tak długo to trwało - mówił Cezary Możeński, przewodniczący rady nadzorczej w Azotach.

Zarząd Zakładów Azotowych "Puławy” podjął decyzję, że byli opozycjoniści dostaną pieniądze - równowartość akcji, jaka by im przysługiwała za lata pracy.

Każdy otrzymał w sumie od 4,3 tys. zł do 28,8 tys. zł. - Być może nasze rozwiązanie będzie przykładem dla innych firm - mówi Paweł Jarczewski, prezes Zakładów Azotowych "Puławy”. Bo Azoty są pierwszym zakładem w Polsce, który w ten sposób rozwiązał problem.

Uczestnicy spotkania podkreślali, że rekompensaty dawnym opozycjonistom się należały. - Chylę czoło przed waszą odwagą, która wymagała determinacji i wielkiej wyobraźni - mówił poseł Włodzimierz Karpiński (PO).

- Teraz jestem usatysfakcjonowany, ale długo trzeba było czekać, żeby tę sprawę załatwić - mówi Juliusz Gapiński. - Zostałem zwolniony dyscyplinarnie w pierwszych dniach stanu wojennego.

Przywrócił mnie do pracy wyrok sądu, ale kiedy tylko wróciłem do pracy, ówczesny dyrektor pierwszego dnia odebrał mi przepustkę. Jak się upierałem, że mam prawo pracować, to po kilku dniach zostałem internowany. Trzy lata byłem bez pracy, wszędzie miałem "wilczy bilet” - wspomina Gapiński.
Czytaj więcej o:
~gość~
keron
Gość
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gość~
~gość~ (14 grudnia 2008 o 13:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Również znam kilka przypadków nieotrzymania darmowych akcji a należnych dla rencistów i emerytów którzy naprawdę zapracowali na te akcje azotów a ich nie dostali. Bo taki przepis. A dla tych co zrobiono wielką uroczystość to ich przepisy nieobowiązują? WIELCY DZIAŁACZE!!! I gdzie tu sprawiedliwość.
Rozwiń
keron
keron (13 grudnia 2008 o 19:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
OPOZYCJONISTA, który został wyrzucony na zbity pysk z azotów dostaje darmowe akcje azotów a emeryt, który przepracował w zakładach 11 lat i przeszedł na wypracowaną emeryturę w 1982 roku dostał przysłowiowe "gówno" to znaczy nie dostał nawet 1 akcji. Za wcześnie zmarł bo 1995r a ustawa weszła w życie 1996r. Zabrakło rok do wypracowanych akcji. TO SIĘ NAZYWA SPRAWIEDLIWOŚĆ.
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2008 o 20:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz trzeba pamiętać przy wypełnianiu PITa że należy o tą kwotę zwiększyć dochód.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!