czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Puławy

Opału tyle, co na lekarstwo

Dodano: 1 listopada 2007, 19:32
Autor: Marek Kliza

Kto wcześniej nie pomyślał o zakupie opału, już niedługo może marznąć. A jeśli już uda mu się kupić węgiel to straci i nerwy, i pieniądze.

- Węgla nie mamy, bo są trudności z jego zakupem - mówi Teresa Filipek, główna księgowa Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Garbowie. - Przed kopalniami samochody stoją nawet 170 godzin.
Gdy węgiel już się pojawi, to długo miejsca nie zagrzewa. Nawet ten gruby, który kosztuje 610 zł za tonę.
- "Od ręki” można u nas kupić kostkę po 565 zł i orzech drobny po 487 zł za tonę - wylicza Robert Wiaderny, pracownik składu opału PHU Tadeusz Szymajda w Dęblinie.
- Cena faktycznie przekroczyła nawet 600 zł/tonę. Ale brakuje śląskiego węgla, z zakupem opału w Bogdance kłopotów nie ma - twierdzi Jacek Pardyka, sprzedawca w składzie opału w Sadurkach (gm. Nałęczów). I wylicza ceny tego, czym handluje: groszek - 420 zł, orzech - 450 zł, miał ("lepszy” - uściśla) - 320 zł za tonę.
Większy jest wybór w Janowcu i Górze Puławskiej.
- Mamy sześć rodzajów opału - mówi właściciel składów Roman Wójcik. - Miał po 320 zł, groszek po 390 zł, orzech z Bogdanki po 410 zł, orzech śląski po 565 zł, orzech gruby 570 zł, koks 780 zł za tonę. W najbliższych dniach będę też miał ekogroszek po ok. 550-570 zł.
Dlaczego brakuje węgla?
- Kopalnie eksportują węgiel na Zachód - wyjaśnia Jacek Pardyka. - Podobno zwłaszcza Niemcy dużo go kupują.
Inne przyczyny braku opału i zwyżki jego cen widzi Teresa Filipek.
- Jesienią zawsze węgla brakuje. To dlatego, że o potrzebie jego zakupu ludzie przypominają sobie wraz z nastaniem pierwszych chłodów. Kto był zapobiegliwy i miał pieniądze, kupił opał w lecie. Zaoszczędził i nerwy, i pieniądze, bo gruby węgiel był wtedy o ok. 30 zł za tonę tańszy - mówi.
Gdy nie ma węgla, to może do łask powróci drewno opałowe?
- U nas nie ma szans, by je kupić - ucina nadzieję Wiesław Jończyk, specjalista w Nadleśnictwie Puławy. - Sprzedaliśmy już wszystko, co w tym roku było do sprzedania. Następne drewno będziemy mieli w styczniu, gdy poznamy plan pozyskania go na 2008 r.
W miejscach, w których leśnicy prowadzą cięcia pielęgnacyjne czy prace zrębowe, może da się pozyskać jeszcze niewielkie ilości drobnicy opałowej. Chętny sam musi pozbierać lub wyciąć gałęzie, drobne zrzynki itp. i ułożyć je w stos. Leśnicy drewno obejrzą, wycenią - i dopiero wtedy można je zabrać.
Nadleśnictwo nie ma też nic dla posiadaczy domowych kominków. Jeśli jednak nie zaopatrzyli się dotąd w drewno do nich, muszą mocno trzymać się za portfel. Za metr sześcienny drewna zapłacą 100-150 zł, a nawet 200 zł. Takie ceny znaleźliśmy w dziennikowym dodatku "Oferta”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!