poniedziałek, 23 października 2017 r.

Puławy

Policjanci kryli biznesmena

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lipca 2007, 16:25

Dwóch policjantów pomogło przedsiębiorcy z Ryk, który uczestniczył w kolizji nie posiadając ważnych badań technicznych auta - uważa rycka prokuratura.

A pieczątkę ze wsteczną datą w jego dowodzie rejestracyjnym przystawił diagnosta Marian Ł., jednocześnie radny powiatowy.

Przedsiębiorca Adam K. nie uważał. Na śliskiej nawierzchni wpadł w poślizg i uderzył w płot. Było to w lutym 2005 r. Policjanci sporządzili protokół, a Adam K. zaczął starać się o odszkodowanie. Ale firma ubezpieczeniowa wykazała się czujnością. Odkryła, że pieczątka w dowodzie rejestracyjnym o stanie technicznym auta została wbita po wypadku. A było to tak:
- Tego samego dnia, kiedy miała miejsce kolizja, Adam K. zjawił się w zakładzie diagnostycznym, w którym pracuje Marian Ł. I to on przystawił mu pieczątkę - informuje Hanna Dobek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rykach.
Ubezpieczyciel, żeby potwierdzić swoje podejrzenia zażądał wydruku paragonu z kasy fiskalnej w zakładzie. Wtedy wyszło na jaw, że badanie było robione po południu. Tymczasem kolizja odbyła się w godzinach porannych. Marian Ł., który jest kierownikiem Spółdzielni Inwalidów w Rykach (do niej należy zakład diagnostyczny) i jednocześnie radnym powiatowym, w rozmowie z nami zaprzecza jakoby podrobił dokumenty. - Przegląd był robiony rano, przed kolizją. Paragon wystawiliśmy po południu, bo akurat tego dnia zabrakło papieru w kasie fiskalnej i trzeba go było dokupić - tłumaczy się Marian Ł. - Sądzę, że w całej sprawie chodzi po prostu o to, że firma ubezpieczeniowa nie chce wypłacić pieniędzy za rozbite auto.
Marianowi Ł. prokuratura postawiła zarzut poświadczenia nieprawdy, za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Taki sam zarzut usłyszeli policjanci, którzy byli na miejscu kolizji. Prokuratura podejrzewa, że dogadali się z Adamem K. i dali mu czas na zrobienie badań technicznych, których w momencie kolizji nie posiadał. Sam przedsiębiorca odpowie przed sądem za usiłowanie dokonania oszustwa na szkodę firmy ubezpieczeniowej.
Funkcjonariusze nadal pracują w policji. - Jakikolwiek decyzje zapadną dopiero po zakończeniu postępowania karnego - wyjaśnia Renata Laszczka-Rusek z KWP w Lublinie. - Materiały dowodowe nie są na tyle jednoznaczne, żeby w tej chwili podejmować decyzje o ich zwolnieniu ze służby.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!