środa, 13 grudnia 2017 r.

Puławy

Prokurator prześwietla dom dziecka

  Edytuj ten wpis

Prokuratura sprawdza, czy wobec wychowanków puławskiego Domu Dziecka stosowano przemoc.

Wszystko po naszych artykułach, w których dzieci opisywały, jak były traktowane przez wychowawców.

- Jako pierwszą przesłuchiwaliśmy matkę siedemnastolatka, uciekiniera z domu dziecka - mówi Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach. Syn tej kobiety miał być uderzony pięścią w klatkę piersiową przez dyrektora placówki.

To nie jedyny podawany przez dzieci przypadek. Ostatnio na opowiedzenie swojej historii zdecydowały się dwie nastolatki. W placówce przebywały ponad rok. Jedna z nich miała oberwać od dyrektora pięścią w twarz.

Jej siostra raz nie dostała obiadu, bo za późno przyszła do stołówki. - Byłam wtedy chora i spałam. Kiedy potem zeszłam na dół, dyrektor zabrał mi talerz z jedzeniem - zwierza się dziewczyna.

Pojawiły się też głosy w obronie dyrektora i wychowawców. "Wypowiedzi tych dziewczyn to dla nas coś wyssanego z palca (...). To kłamstwa i oszczerstwa” - napisali do nas byli wychowankowie. Zaznaczają, że dyrektor i wychowawcy muszą mieć autorytet i być konsekwentni, bo inaczej niczego by nie osiągnęli.
Dyrektor Domu Dziecka nie chciał z nami rozmawiać. - Wszystko wyjaśni prokuratura - powiedział Lech Piekarz.

Na razie nie straci stanowiska. Jego przełożony Sławomir Kamiński, starosta puławski, podkreśla, że nie będzie wychodził przed prawo. - Samo wszczęcie postępowania oznacza tylko tyle że prokuratura się niepokoi - mówi Kamiński. I zapowiada, że zareaguje wtedy, gdy akta sprawy trafią do sądu. (ali)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
puławianin
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 września 2016 o 20:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po tylu latach nic się nie zmieniło, dzieci są ponizane, bite i głodzone, dyrektor znęca się psychicznie i fizycznie nad wychowankami domu dziecka, wyzwiska typu szmata i dziwka są tam codziennie, nie dostają jedzenia bo im się nosić nie chce tam jest terror. Dzieci popadają w depresję, uciekają jak tak można tyle lat na to pozwalać przecież same tam nie poszły są to dzieci po przejściach tym bardziej powinno się ich otaczać tam szacunkiem i miłością a nie ponizac i wyzywać, bić i glodzic
Rozwiń
puławianin
puławianin (8 maja 2010 o 03:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czują się znacznie lepiej niż wtedy, gdy dostają od Lecha P. pięścią w twarz, gdy są pozbawiane kolacji i śniadania, gdy są wyzywane od kurew, gdy są straszone wysłaniem do zakładu, gdy są maltretowane na wiele innych jeszcze sposobów. Pytanie: jak patologiczny wychowawca, który jako jedyną skuteczną metodę wychowania uznaje przemoc fizyczną (bicie) i psychiczną (m. innymi nazywanie dzieci ku***mi) może wychować podopiecznych?
Próbkę działań pedagogicznych "załogi domu dziecka" publikuje dzisiaj tygodnik "Teraz Puławy". Zgroza! Wyrzucić to na zbity pysk i rozwiązać dom dziecka - to byłoby rozsądne rozwiązanie. I jeszcze piękna powtórka z PRL: apele i listy z poparciem Lecha P. lub przeciwko "nagonce prasy". Teraz czekamy na masówki w zakładach pracy na znak solidarności z Lechem P. I pomyśleć takie metody stosują osoby używające kiedyś symboli "Solidarności", tamtej "Solidarności". A wracając do samopoczucia dzieci: jeszcze nigdy w historii nie były tak dobrze traktowane, jak teraz, gdy strach padł na Piekarza i tę jego Piekarnię.

Posiadam informacje, gdyż sąsiaduje swoim domostwem z Domem Dziecka, że jest inaczej niż piszesz. To dzieci wyzywają wychowawców cytuję od: kur.w, suk pierdo..nych, konfidentów, żandarmów, zje***..ch, upośledzonych itp. Nie raz widziałem jak w środku nocy wracaja dzieci pijane, zachowując się przy tym wulgarnie i głośno budząc całą ulicę. WIELKI SZACUNEK DLA PRACOWNIKÓW, KTÓRZY MUSZĄ ZNOSIĆ TE SYTUACJE I POGARDA DLA TYCH, KTÓRZY ROZWIJAJĄ PLOTKI NIE ZNAJĄC PANUJĄCEJ TAM RZECZYWISTOŚCI.
Rozwiń
Gość
Gość (2 lutego 2010 o 16:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Jak można dojść do prawdy jeżeli dyrektor nadal pełni swoje obowiązki. Przecież każde dziecko będzie się bało cokolwiek powiedzieć. Po za tym dyrektor może manipulować dziećmi. Norma jest na czas śledztwa zawiszenie w pełnieniu funkcji, tylko w PUławach jest inaczej. Znowu to świadczy, ze dyrektor ma niezłe układy ew starostwie.
Rozwiń
co go zna
co go zna (30 grudnia 2009 o 04:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a dlaczego lech piekarz ma nadal prace????

on od dziecka byl swinia, co sie spodziewac od brodnego samolubnego, smierdzacego zwierza?
wychowal swoich synow a na samotnych dzieciach odbija sie nadal, on poza swgo grubego brzucha nic nie widzi, ciekawe co wladze miasta pulaw maja za trzymanie go na tej posadzie. On zamiast serca ma zimna pompe, zamiast duszy roisko karaluchow.

Jako mlodzieniec podzas zabaw domowych dobieral sie do majtek swoim kuzynkom, a teraz wychowuje cudze dzici, to tragedia

tragedja dla dzieci.

ale jest jadna sprawiedliwosc----on sie starzeje-----

a kidys umrze i czeka go wieczne pieklo
Rozwiń
Gość
Gość (29 października 2008 o 09:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
michalina napisał:
Czują się znacznie lepiej niż wtedy, gdy dostają od Lecha P. pięścią w twarz, gdy są pozbawiane kolacji i śniadania, gdy są wyzywane od kurew, gdy są straszone wysłaniem do zakładu, gdy są maltretowane na wiele innych jeszcze sposobów. Pytanie: jak patologiczny wychowawca, który jako jedyną skuteczną metodę wychowania uznaje przemoc fizyczną (bicie) i psychiczną (m. innymi nazywanie dzieci ku***mi) może wychować podopiecznych?
Próbkę działań pedagogicznych "załogi domu dziecka" publikuje dzisiaj tygodnik "Teraz Puławy". Zgroza! Wyrzucić to na zbity pysk i rozwiązać dom dziecka - to byłoby rozsądne rozwiązanie. I jeszcze piękna powtórka z PRL: apele i listy z poparciem Lecha P. lub przeciwko "nagonce prasy". Teraz czekamy na masówki w zakładach pracy na znak solidarności z Lechem P. I pomyśleć takie metody stosują osoby używające kiedyś symboli "Solidarności", tamtej "Solidarności". A wracając do samopoczucia dzieci: jeszcze nigdy w historii nie były tak dobrze traktowane, jak teraz, gdy strach padł na Piekarza i tę jego Piekarnię.

Brawo, świetne słowa, same sedno, lepiej tego nikt by nie wyraził. Dzieci w końcu maja choć odrobinkę nadziei,że w końcu coś się zmieni i będą traktowane jak ludzie. Mam nadzieje, że w końcu zwycięży PRAWDA.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!