poniedziałek, 23 października 2017 r.

Puławy

Tak nie musiało być

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 lipca 2005, 20:01

Prokurator powie jakiej domaga się kary, obrońca wniesie o uniewinnienie. W procesie lekarki oskarżonej o błąd w sztuce sąd zebrał już wszystkie dowody. Wyrok prawdopodobnie zostanie ogłoszony po następnej rozprawie

Prokuratura oskarżyła Danutę C. z puławskiego szpitala o karygodne wprost postępowanie przy odbieraniu porodu. 6 kwietnia na oddział położniczy trafiła kobieta w 39 miesiącu ciąży. Był już wieczór. Zbadała ją lekarka, która właśnie miała dyżur. Kazała podłączyć kroplówkę, zleciła odpowiednie badania.
Po paru godzinach badanie wykazało zwolnienie akcji serca płodu. Lekarka zdecydowała, że trzeba wykonać cesarskie cięcie. Zaczęła przygotowywać się do przeprowadzenia zabiegu. Zawiadomiła anestezjologa i pielęgniarki. Zadzwoniła też po Danutę C., kierownika dyżuru położniczo-
ginekologicznego. Danuta C. przyszła na salę operacyjną. Jak twierdzi prokuratura w akcie oskarżenia, pani doktor bardzo nie spodobała się decyzja koleżanki o cesarskim cięciu.
- Co ta Emilka wymyśliła - powiedziała do personelu.
Nie zbadała pacjentki, nie zapoznała się z jej historią choroby. Zdecydowała, że poród odbędzie się siłami natury. I sama odebrała poród. Urodziła się dziewczynka, która nie dawała oznak życia. Dziecko przeżyło, ale niedotlenienie doprowadziło do nieodwracalnych zmian: uszkodzenia mózgu, niedowładu.
Prokuratura obarczyła Danutę C. odpowiedzialnością za to, że dziecko urodziło się w tak ciężkim stanie. Puławscy prokuratorzy opierając się na opiniach biegłych doszli do wniosku, że lekarka bezpodstawnie zmieniła prawidłową decyzję o cesarskim cięciu. Przeprowadziła poród siłami natury wykonując przy tym niedozwolone medyczne czynności.
Na przesłuchaniu Danuta C. nie przyznała się do winy. Twierdziła, że nie podważała decyzji innego lekarza. Zbadała pacjentkę w ciąży i doszła do wniosku, że można przeprowadzić zwykły poród.
Tuż po porodzie ojciec dziecka zorientował się, że córeczka jest w ciężkim stanie. Zapytał lekarkę, dlaczego do tego doszło.
- Odpowiedziała mi, że widocznie tak musiało być - opowiadał w sądzie.
Kolejna, prawdopodobnie ostatnia już rozprawa odbędzie się 18 sierpnia.
(dj)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!