piątek, 15 grudnia 2017 r.

Puławy

Ten dąb był świadkiem przelanej krwi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 sierpnia 2007, 11:13

Ilu ludzi zginęło pod tajemniczym dębem w puławskim lesie na skraju cmentarza wojskowego - tego nie wiadomo.

Ale po 60 latach od tragicznych wydarzeń wreszcie uda się upamiętnić ofiary reżimu komunistycznego, które zostały tu rozstrzelane.

Cmentarz wojskowy przy ul. Piaskowej. Po schodach wspinamy się w okolice pomnika, mijamy go i przez wąską furtkę wchodzimy w las. Już ze skraju widać dąb owinięty biało-czerwoną szarfą. Schodzimy ze stromej skarpy i jesteśmy tuż przed nim.
Sprawę tajemniczego drzewa, pod którym rozstrzeliwano po II wojnie światowej osoby niewygodne dla komunistycznej władzy odkrył Czesław Piotrowski, który kilka lat temu opisał to w kwartalniku Puławskiego Towarzystwa Tradycji Narodowych.
Mordowali po cichu
W lipcu 1944 r., kiedy do Puław wkroczyły wojska sowieckie, rozpoczął swoją działalność Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Swoją siedzibę miał w budynku gestapo (dzisiejsza WKU przy ul. Piłsudskiego). W początkowej fazie zbrodniczej działalności wszystkie ofiary urzędu były zakopywane w sadzie tuż obok urzędu. Dopiero po interwencji prokuratury wojskowej z Lublina ofiary zaczęto rozstrzeliwać i grzebać w zupełnie innym miejscu - oddalonym od centrum lesie w pobliżu wówczas już istniejącego cmentarza komunalnego.
Tutaj można było mordować z dala od oczu świadków. Po rozstrzelaniu, które prawdopodobnie zawsze odbywało się pod tym samym drzewem, ciała zabitych zakopywano w dole na terenie cmentarza. Autorowi tekstu o wszystkim opowiedział jeszcze w latach 60. nieżyjący już dozorca cmentarza, którego ubecy mieli zmuszać do kopania dołów. Zbiorową mogiłę zabitych można znaleźć na skraju cmentarza komunalnego, w pobliżu lasu (na zdjęciu obok). Znajduje się tu jedynie napis "Polegli w obronie ojczyzny. Cześć ich pamięci.”
Znaleziony świadek zbrodni
Rozpoczęły się poszukiwania drzewa, pod którym dokonywano rozstrzeliwań. Mikołaj Spóz wraz z Krzysztofem Kuźmą wybrali się do lasu z wykrywaczem metali. Urządzenie wykazało obecność metalu w kilku charakterystycznych miejscach jednego z najstarszych dębów w zagajniku. Na korze do wysokości ok. dwóch metrów występują tam nietypowe zgrubienia. Kul, niestety, nie udało się wydłubać, gdyż z upływem lat drzewo stało się bardzo grube. - Pomyśleliśmy, że skoro odbywały się tu rozstrzelania, to ślady muszą się znajdować także w ziemi. W odległości kilku kroków od drzewa udało się odnaleźć 9 łusek z naboi - opowiada Mikołaj Spóz z Puławskiego Towarzystwa Tradycji Narodowych.
Po potwierdzeniu lokalizacji miejsca zbrodni, towarzystwo wystąpiło o pomoc do prezydenta Puław. Miejscy radni zwrócili się do właściciela terenu, którym jest Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa o udostępnienie części lasu, aby upamiętnić miejsce tragedii. IUNG się na to zgodził, więc teraz wokół dębu powstanie ogrodzenie, a obok zostanie ułożony głaz z wyrytą informacją o tragicznych wydarzeniach. Na skarpie powstanie też kilka stopni ułatwiających zejście w głąb lasu. - Dziękujemy za dotychczas okazaną pomoc prezydentowi i Radzie Miasta. Wszystkie następne prace będziemy robili w czynie społecznym. Dlatego potrzebujemy każdej pary rąk do pomocy - zachęca Mikołaj Spóz.
PTTN prace rozpocznie jeszcze w tym roku. Każdy, kto chce pomóc, powinien się zgłosić do prezesa organizacji Roberta Ocha, który jest dyrektorem Gimnazjum nr 1 w Puławach, tel. (0-81) 888 80 10.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!