niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Puławy

Uciekiniera złapaliśmy przy garach

Dodano: 24 sierpnia 2006, 20:16

Według policjantów ten przestępca to prawdziwy spryciarz. Raz uciekł z komendy powiatowej, a drugi raz z zasadzki. Nie dosięgły go nawet policyjne kule. Tymczasem my zastaliśmy go w domu. Gotował obiad dla córki.

Artur T. jest prawdziwą zmorą puławskich policjantów. Sąd skazał go na 40 godzin prac społecznych za drobne kradzieże. Jako, że nie odpracował kary, dostał w zamian 15 dni aresztu. Policjant zatrzymał go 19 czerwca i doprowadził na komendę. Zostawił samego tuż obok dyżurki. – Co miałem siedzieć i czekać. Wstałem i wyszedłem. Nawet nie musiałem biec – opowiada Artur T. Policjant za nie upilnowanie złodzieja dostał naganę.
Kolejny raz policjanci zasadzili się na Artura T. 31 lipca pod jego domem. – Zauważyłem policjantów w nieoznakowanym radiowozie. Poznałem ich po rejestracji. Postanowiłem więc, że dojdę do domu od drugiej strony. Kiedy byłem już w pobliżu, usłyszałem krzyki. Rzuciłem się do ucieczki. Niewiele pamiętam, tylko tyle, że padło kilka strzałów – opowiada Artur T. Ale i tym razem udało mu się zbiec.
O sprawie byłoby pewnie cicho do tej pory, gdyby nie list jaki Artur T. zamieścił w jednym z lokalnych tygodników. Wyraził w nim swoje oburzenie, że w jednym z artykułów nazwano go bandytą. Opisał dokładnie wydarzenia związane z próbami jego zatrzymania oraz zdradził gdzie pracuje. List przyniosła do redakcji jego matka.
Ale te wskazówki to za mało dla lokalnej policji. – Nie chcemy działać w pośpiechu, który mógłby przyczynić się do tego, że znowu go nie złapiemy. Miejsce pracy sprawdzaliśmy wcześniej i już dawno tam go tam nie było. Matka z kolei nie należy do wiarygodnych źródeł informacji – tłumaczy Kazimierz Kula, zastępca komendanta policji w Puławach.
Postanowiliśmy pomóc policjantom. Pojechaliśmy na ul. Romów, gdzie mieszka uciekinier. Jego drzwi wskazała nam dziewczynka bawiąca się na podwórku. Zapukaliśmy i otworzył nam... Artur T. – Moja mama pojechała na grzyby, więc musiałem zająć się córką. Mieliście szczęście, bo normalnie to ukrywam u znajomych – odparł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!