piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Puławy

Urzędnicy zabrali rolnikowi ziemię. "Przypadkiem dowiedzieliśmy się, że to już nie jest nasze"

Dodano: 22 stycznia 2017, 13:38

Państwo Noworolnik z Łysej Góry w gm. Baranów stracili część swojej ziemi, która została przejęta przez Skarb Państwa. – To jest działanie bezprawne – mówią mieszkańcy, domagając się zwrotu gruntów. Zdaniem urzędników procedura wywłaszczająca odbyła się zgodnie z prawem.

O tym, że samorząd nie może od tak sobie wydzielić kawałka nieruchomości i go znacjonalizować przekonani są mieszkańcy Łysej Góry. – Nigdy nie wyrażaliśmy zgody na takie działania. Nikt nie przedstawił nam żadnej decyzji, podstawy prawnej, więc nawet nie mamy się od czego odwołać – tłumaczy Dionizy Noworolnik, który od lat próbuje uzyskać dokumenty uzasadniające podział swojej ziemi, a następnie zmianę jej właściciela.

– Ja uważam, że to jest jakaś urzędnicza samowola albo pomyłka. Mamy z żoną akt własności, księgę wieczystą, a przypadkiem dowiedzieliśmy się, że to już nie jest nasze i nikt nie chce nam pomóc – dodaje.

Co na to wszystko gmina? Robet Litwinek, sekretarz gminy Baranów jest przekonany, że samorząd przepisów nie złamał. – Po pierwsze nasza gmina nie przejęła jeszcze tej nieruchomości. Chcemy to zrobić, bo mieszkańcy, także Łysej Góry, a także Śniadówki chcą korzystać z tej drogi, proszą o to, żebyśmy poprawili jej nawierzchnię. Na razie właścicielem tego gruntu jest Skarb Państwa, którego przedstawicielem jest starosta – tłumaczy sekretarz, odsyłając nas do władz powiatu.

– Działkę wydzielił geodeta działając na zlecenie wójta gminy Baranów, żeby zająć ją pod drogę publiczną. O odłączenie 8 arowej działki z księgi wieczystej państwa Noworolnik i dołączenie jej do księgi prowadzonej dla Skarbu Państwa wystąpił następnie starosta puławski. Podstawą tego działania było zaświadczenie wójta z lutego 2015 roku potwierdzające, że działka o której mowa, stanowiła grunt oddany i zajęty pod drogę publiczną wybudowaną przed październikiem 1985 roku z udziałem czynu społecznego – tłumaczy Sylwester Grzechnik, kierownik Wydziału Zarządzania Nieruchomościami Starostwa Powiatowego w Puławach.

Według urzędników, działanie starosty w tej sytuacji jest jedynie „spełnieniem dyspozycji ustawowej”. – Całkowitą odpowiedzialność za treść zaświadczenia, na mocy którego państwo może przejąć grunty leży po stronie organu, który je wydał. Starosta nie posiada informacji o tym, na podstawie jakich dowodów wójt dokonał ustalenia, że działki wymienione w tym dokumencie stanowiły grunt oddany i zajęty pod drogę przed październikiem 1985 – mówi Sylwester Grzechnik.

Czy wójt, wydając zaświadczenie, posiadał stosowne dokumenty? – Na pewno jesteśmy w posiadaniu takich dokumentów. O tym, co to dokładnie jest, w tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, ale przypominam, że tę historię sprawdzała już policja, prokuratura, a nawet ministerstwo. Nikt nie znalazł znamion czynu zabronionego. Działaliśmy w zgodzie z prawem – zapewnia Robert Litwinek.

Co ciekawe, zdaniem sekretarza gminy, to nie wójt zainicjował podział działki, jak sugerują pracownicy starostwa, a właśnie władze powiatu. – My tej nieruchomości nie podzieliliśmy. To się stało w wyniku modernizacji gruntów prowadzonych przez powiat. Informacje, jakoby geodeta działał na zlecenie wójta naszej gminy są delikatnie mówiąc, mało precyzyjne – odbija piłeczkę sekretarz, zapewniając, że UG Baranów jest otwarty dla swoich mieszkańców i chętny do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości.

Rodzina z Łysej Góry ma już dość chodzenia po urzędach. Stanisław Noworolnik jest przekonany, że grunty powinny należeć do niego i żony. – Prawo jest po naszej stronie. Rozważam wprowadzenie opłat za bezumowne korzystanie z tego gruntu – zapowiada.

Czytaj więcej o: rolnictwo rolnik Łysa Góra
pp
Użytkownik niezarejestrowany
tina
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pp
pp (26 stycznia 2017 o 09:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zgadza się zebrat pani . W . ma odćęty prod i panują uniego w mieszkaniu egipskie ćemności tagrze niewolno mu wejść na podwurko do sławojki bo jest odgrodzony wysokim płotem i musi hodzić do pobliskiego lasu sicieżko kturo ma koło drogi bo po drodze tagrze niewolno mu hodzić Aco do prądu jestem ciekaw na jakiej podstawie  ZOL odcioł to przyłoncze na zlecenie pana . D.skoro to podłonczenie niebyło na niego zapisane ?
Rozwiń
Gość
Gość (25 stycznia 2017 o 21:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan Noworonik to człowiek któremu wszystko wszedzie sie należy. A w koło ludzie są źli i chca mu wszystko zabrać.Ten człowiek nie ma za grosz szacunku i przyzwoitości.
Rozwiń
tina
tina (25 stycznia 2017 o 16:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj Noworolniki. Ci ludzie są tak zajadli że trudno drugich takich spotkać . Ziemia dawno oddana pod droge a teraz roszczenia. Wysłałabym ich tak do XIX wieku. Byłaby pańszczyzna to by sobie ponarzekali. 
Rozwiń
DDD
DDD (24 stycznia 2017 o 17:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
BRAWO............................ TO CO WYŻEJ JEST NAPISANE TO PRAWDA NIECH REPORTER ZAPYTA SIĘ BRATA JAK MU SIĘ ZYJE W CIEMNOŚCI
Rozwiń
POINFORMOWANY
POINFORMOWANY (24 stycznia 2017 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
1)jak wyprowadzali się z baranowa to wszyscy się z tego cieszyli, bo dłużej już by z nimi niewytrzymali.Natomiast od tamtego momentu zaczeły się problemy z nimi mieszkańców Łysej Góry. 2)Na miejscu pana redaktora zająbym się problemem brata roszczeniowej pani W.która pozbawiła go prądu w mieszkaniu i odgrodziła go dwumetrowym płotem.Krótko mówiąc po wprowadzeniu tego małżeństwa życie tego brata zamieniło się w ponurą ciemność... 3)odnośnie sedna sprawy, to wszyscy mieszkańcy Łysej Góry oddali pole na rzecz wspólnego dobra jakim jest droga i rodzice pani W. też wyrazili na  to zgodę. 4)Ci ludzie są uzależnieni od pisania skarg,nie potrafią żyć,bez wroga naturalnego DROGA BYŁA, JEST I BĘDZIE... POZDRAWIAM..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!