wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Puławy

Z gruźlicą w Domu Dziecka

Dodano: 7 grudnia 2007, 20:07

Nikt nie czuje się winny przyjęcia do pracy w puławskim Domu Dziecka chorej
na gruźlicę kobiety.

Efekt jest taki, że wychowankowie i opiekunowie muszą miesiącami brać leki chroniące przed groźną chorobą.

27-letnia kobieta pracowała w puławskim Domu Dziecka jako pomocnik wychowawcy. Trafiła tam za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy. Przed przyjęciem na staż zrobiła podstawowe badania w zakładzie medycyny pracy SPZOZ w Puławach. Nie wykazały przeciwwskazań do pracy z dziećmi.

W sierpniu, po dwóch miesiącach, stażystka zasłabła w pracy.

Dwa tygodnie później zmarła. Okazało się, że chorowała na gruźlicę. Kiedy dyrektor Domu Dziecka się o tym dowiedział, postanowił przebadać wszystkich wychowanków oraz pracowników. - 21 dzieci i 9 pracowników, którzy najczęściej kontaktowali się z chorą, musi przez pół roku profilaktycznie przyjmować leki - mówi Lech Piekarz, dyrektor Domu Dziecka w Puławach.

Sprawą zajmuje się prokuratura.

- Sprawdzamy, czy wydane przez lekarza zaświadczenie o braku przeciwwskazań do pracy było prawidłowe - informuje Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach.

Dyrektor Piekarz winnego już znalazł.

- Lekarz powinien wiedzieć, jakie przeprowadzić badania, żeby wykluczyć występowanie tej choroby.

Anna Szydłowska, ordynator oddziału chorób płuc w puławskim szpitalu, przyznaje, że gruźlicy w tej sytuacji można było wprawdzie nie rozpoznać, ale należało zlecić wykonanie dodatkowych badań, np. zdjęcia płuc. - Ta kobieta była bardzo wychudzona, bo cierpiała na anoreksję. Już choćby to powinno dać do myślenia lekarzowi.

Ale doktor, który badał pacjentkę, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Z urzędem pracy mamy umowę tylko na badania podstawowe. Zresztą, pytałem kobietę o zdjęcie klatki piersiowej, ale stwierdziła, że ma takie w domu - mówi Zbigniew Figaszewski z zakładu medycyny pracy przychodni specjalistycznej SPZOZ.

Doktor przyznaje, że zastanowił go kiepski wygląd kobiety, ale - jak sam mówi - ta zapewniała go o dobrym samopoczuciu. - To pracodawca powinien obowiązkowo wysłać pracowniczkę na dodatkowe badania.

Co na to dyrektor?

- Dostałem od lekarza wyniki badań, z których wynikało czarno na białym, że kobieta może pracować z dziećmi - mówi Lech Piekarz.
Czytaj więcej o:
obca
pracownik
młoda
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

obca
obca (11 grudnia 2007 o 23:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a co was obchodzi gdzie mieszkala i jak miala na imie.a nikogo nie interesuje dlaczego nikt jej w pore nie pomogl?tej tragedii mozna bylo uniknac a nie teraz doszukiwac sie winnych.szkoda komentowac.
Rozwiń
pracownik
pracownik (9 grudnia 2007 o 12:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
byłem ostatnio na badaniach okresowych-to parodia badań
Rozwiń
młoda
młoda (8 grudnia 2007 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i mieszkała w parchatce?
Rozwiń
karol
karol (8 grudnia 2007 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może Kasia?
Rozwiń
młoda
młoda (8 grudnia 2007 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy kotoś wie jak ta dziewiczyna miała na imię?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!