sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Puławy

Została na lodzie, bez urlopu i bez prawa do zasiłku

Dodano: 21 stycznia 2010, 17:08

Nie kończą się problemy Joanny Krupniewskiej z byłym pracodawcą. Urzędnicy radzą jej, aby sprawiedliwości szukała w sądzie. Ale kobieta nie ma pieniędzy na życie, a co dopiero na kosztowne sprawy sądowe.

- Znowu mnie olali. Przepraszam za wyrażenie, ale już brak mi słów – rozkłada ręce Joanna Krupniewska z Góry Puławskiej. – Do tej pory nie mam urlopu wychowawczego, mimo że podanie w miejscu pracy złożyłam już w listopadzie ub. roku.

Pierwszy raz o problemach Joanny Krupniewskiej pisaliśmy w lipcu 2009 r. Kobieta była kelnerką w restauracji "Willa Cienista”. Gdy zaszła w ciążę, poszła na zwolnienie lekarskie. Wkrótce pracodawca przestał jej wypłacać świadczenie chorobowe. Kobieta po pomoc udała się do ZUS. Tam dowiedziała się, że pracodawca, czyli firma Tytan, nigdy nie płacił jej składek. Mimo że od ponad roku miała umowę o pracę na czas nieokreślony.

Po publikacjach w mediach ZUS zdecydował o wypłacie pieniędzy dla pani Joanny. W listopadzie skończył się jednak urlop macierzyński. Dlatego kobieta postanowiła pójść na urlop wychowawczy, żeby dalej zajmować się swoim synem. Wniosek o urlop napisała do obecnego właściciela "Willi Cienistej” – firmy Stanley, która przejęła restaurację od Tytana.

Właściciel Stanleya odpisał jej, żeby wszystkie roszczenia kierowała do Tytana. – Pozwałem ją do sądu o próbę wyłudzenia pieniędzy. Ta pani pracowała dla innej firmy, ja tylko przejąłem obiekt – mówi Stanisław Witczak.

Tymczasem w decyzji ZUS w sprawie zasiłku chorobowego czytamy: "Z posiadanych dokumentów wynika, że decyzją Zakładu została Pani objęta od dnia 05.06.2007 obowiązkowym ubezpieczeniem społecznym z tytułu zatrudnienia w "Stanley” Stanisław Witczak w Gdańsku.”

– ZUS wydał taką decyzję, ale ja się od niej odwołałem. Sprawa jest w toku – odpowiada Stanisław Witczak.

Wspólnikiem firmy Tytan był przed kilkoma laty brat szefa Stanleya Janusz Witczak. Ale od Tytana pani Joanna nie ma szans czegokolwiek uzyskać. Jak informuje Okręgowa Inspekcja Pracy w Gdańsku ta firma już od 2006 r. nie ma zarządu ani nikogo innego, kto by ją reprezentował.

Teraz Krupniewska jest w kropce. Chciała dostać zasiłek wychowawczy, jednak bez zaświadczenia od pracodawcy urzędnicy nie chcieli jej go wypłacić. ZUS również nie pomoże. – Spory wynikające ze stosunku pracy rozstrzygają rejonowe sądy pracy – odpowiada Ewa Pancer, rzeczniczka ZUS w Gdańsku. Rzeczniczka Okręgowej Inspekcji Pracy w Gdańsku również odsyła do sądu.

Pani Joanna ma już dość. – Chciałabym chociaż pójść na zasiłek. Ale bez świadectwa pracy, którego nie ma kto wystawić, nie mogę. A na sprawę sądową mnie nie stać. – Pani może złożyć oświadczenie, że już nie pracuje u poprzedniego pracodawcy. Zostanie zarejestrowana, ale niestety bez prawa do zasiłku – potwierdza Krzysztof Gumieniak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Puławach.
Czytaj więcej o:
~gosc~
Weed
ala
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gosc~
~gosc~ (26 stycznia 2010 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~KOLKA~ napisał:
MIAŁEM O TYM SAMYM PISAĆ,ŻE TAKIE SPRAWY ROZWIĄZUJE SĄD PRACY I TO BEZPŁATNIE-REDAKTORKI POSZUKUJĄ TYLKO TANIEJ SENSACJI A DZIEWCZYNIE POTRZEBNA JEST POMOC......A CO Z OJCEM DZIECKA ?UMIAŁ TYLKO ZROBIĆ DZIECKO PO NAUKACH STAROWICZA A O KOBIETĘ NIE UMIE ZADBAĆ ?-ALE TO WASZE POKOLENIE TO DUPKI.


No jak to co z ojcem dziecka? Przecież był w poprzednim materiale filmowym, młody zdrowy facet, tylko pracować mu się nie chce, wolą oboje wyłudzać pieniądze skąd tylko się da... Zresztą jeszcze musi biedaczysko alimenty poprzedniej żonce płacić...
Rozwiń
Weed
Weed (22 stycznia 2010 o 09:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Ale kobieta nie ma pieniędzy na życie, a co dopiero na kosztowne sprawy sądowe"... Abstrahując od sytuacji nie do pozazdroszczenia, w jakiej znalazła się bohaterka artykułu, pragnę zwrócić autorowi uwagę, iż w Polsce istnieje jeszcze zasada, że sprawy sądowe przed sądami pracy z powództwa pracownika są wolne od opłat (art. 96 ust. 1 pkt 4 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych)). Poza tym istnieje także instytucja zwolnienia z obowiązku ponoszenia kosztów sądowych - na wniosek powoda i do zastosowania w przypadku wystąpienia z powództwem na drodze cywilnej (art. 101 ww. ustawy). Można więc darować sobie umieszczanie tego typu chwytnych hasełek w zajawkach do artykułu.
Rozwiń
ala
ala (22 stycznia 2010 o 07:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak to się stało,żw większośc atrakcyjnych nieruchomości należących do Skarbu Państwa w Puławach przejeło szemrane towarzystwo za śmieszne pieniądze niewiadomego pochodzenia, a część wiadomego np. wyłudzeń z firm ubezpieczeniowych.Gdzie są słuzby finansowe i inne stojące na straży prawa.Podobno większośc jest skorumpowana i mamy to co mamy.Podobnie jest w Kazimierzu choć nie w takiej skali.W normalnym kraju takimi sprawami już dawno zajeły by się słóżby państwowe typu ABW,CBŚ,CBA a u nas zajmują się konkurencją polityczną zamiast chronić obywateli.
Rozwiń
jacko
jacko (22 stycznia 2010 o 06:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Wspólnikiem firmy Tytan był przed kilkoma laty brat szefa Stanleya Janusz Witczak. Ale od Tytana pani Joanna nie ma szans czegokolwiek uzyskać. Jak informuje Okręgowa Inspekcja Pracy w Gdańsku ta firma już od 2006 r. nie ma zarządu ani nikogo innego, kto by ją reprezentował."

...no i mamy typową sprawę pokazującą zetknięcie prawa polskiego i instytucji państwowej jaką jest ZUS oraz prywaciarza. Nijak cokolwiek wyegzekwować. ZUS swoje, tamtych starych pracodawców (TYTAN) już nie ma, a nowy mówi, że to nie jego sprawa....

d*** blada.

Współczuję tej pani, bo pierwszy pracodawca zawalił sprawę, zmył się - tarza nie istnieje - i nijak kasy wyegzekwować....

Pokazuje to tylko jak dziurawy jest system nadzoru nad składkami od zatrudnionych na stałe.... o ile w ogóle istnieje.
Rozwiń
Andrzej
Andrzej (21 stycznia 2010 o 23:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kolejny raz media wywrą nacisk na ZUS i kolejny raz kobieta, która nie ma praw do tych pieniedzy, torzyma zasiłek. A dziura w ZUS coraz większa. Pewnie albo wiedziała, że nie ma odprowadzanych składek i się na to godziła dopóki nie zaszła w ciążę, albo po prostu nigdy nie tym nie zainteresowała. O własne interesy trzeba dbać.Skoro umiała zajść w ciążę, to mogła też przed tym zainteresować się, jaki jest jej status. Nawet nie poszła do sądu się zapytac o nic, bo wtedy by wiedziała,że sprawy prcownicze są bezpłatne! Tylko do prasy polecieć umiala i czekać na kasę,żeby jej z nieba spadła. No i pracy poszukać by mogła, a w proces opieki nad dzieckiem niech się ojeciec zaangażuje więcej.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!