czwartek, 19 października 2017 r.

Rolnictwo

Własna winnica. Na Lubelszczyźnie to też możliwe

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 lipca 2011, 16:04

Winnica Wieczorków  (Winnica Wieczorków)
Winnica Wieczorków (Winnica Wieczorków)

Własna dobrze zaopatrzona piwniczka. Towarzyskie spotkania na tarasie przed domem, z którego rozpościera się malowniczy widok na równe rzędy winorośli. Obrazek, jaki znamy z książek, filmów czy wakacji, coraz częściej można spotkać na Lubelszczyźnie.

Do piwnicy zamiast do sklepu

Podstawa to działka na południowym stoku, z odpowiednią glebą. Ale posadzenie winorośli to dopiero początek. Winiarza czeka ciężka praca praktycznie przez cały rok. Od wczesnej wiosny cięcie i formowanie, w lecie pielęgnacja, opryski, odchwaszczanie. Jesienią już mycie zbiorników, przelewanie, mieszanie, doglądanie procesu fermentacji, pilnowanie poziomu cukru i kwasowości, sprawdzanie młodego wina, butelkowanie. Do tego lęk, czy zamiast wina nie wyprodukujemy octu.
Wszystko po to, by mieć wino na własny użytek. Bo w Polsce sprzedać wino nie jest łatwo.

– Do Stowarzyszenia Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły należy około 30 winnic – mówi Paweł Wieczorek, wiceprezes stowarzyszenia. – Żadna nie prowadzi sprzedaży na zewnątrz, wszystkie produkują wino na własny użytek. Bo żeby sprzedać, trzeba zarejestrować firmę.

– W Polsce jest ok. 10 winnic, które sprzedają wino oficjalnie – dodaje Wojciech Bosak z Polskiego Instytutu Winorośli i Wina. – To niewiele. Ludzi, którzy już mają winnice, odstraszają przepisy i kontrole.

Państwo nie pomaga

Polskie przepisy dotyczące produkcji wina są dziś zbliżone do unijnych, a te ostatnie starają się ograniczyć produkcję wina. Podobnie jak w pozostałych krajach Unii również w Polsce miały być wprowadzone ułatwienia dla małych producentów - w UE winnica produkująca do 1000 hektolitrów traktowana jest ulgowo. Niestety, zapowiadane ulgi wciąż nie są wprowadzane w życie.

Winiarze zgodnie twierdzą, że biurokratyczne przeszkody zniechęcają ich do podjęcia sprzedaży na zewnątrz. A szkoda, bo lokalne wino na pewno byłoby wielką atrakcją turystyczną regionu.

– Jeśli chce się prowadzić sprzedaż, trzeba zgłosić to do Agencji Rynku Rolnego – wyjaśnia Paweł Wieczorek. – Oni powiadamiają Inspekcję Handlową i Inspekcję Ochrony Roślin. Trzeba się też zgłosić to do Urzędu Celnego i wystąpić o akcyzę. Od tej pory producent jest kontrolowany przez cały czas: przez Inspekcję Jakości Handlowej, Urząd Skarbowy i wiele innych. To naprawdę bywa uciążliwe i dlatego wielu winiarzy rezygnuje ze sprzedaży.

Niektórzy producenci zaliczają kilka takich kontroli w miesiącu.

5 tys. butelek z hektara

Winnica daje zadowalające zbiory dopiero w trzecim, czwartym roku po posadzeniu. Jakość produktu zależy od takich czynników, jak pogoda, choroby i szkodniki. Winnice na południu Polski są małe, najczęściej kilkudziesięcioarowe.

– Jeśli jest dobry rok, z jednego hektara winorośli można otrzymać 5 tys. butelek – mówi Paweł Wieczorek. – Tutaj najlepiej udaje się wino białe typu riesling, bardzo dobre do takich regionalnych przysmaków jak szparagi, do ryb rzecznych. Szkoda że go nie sprzedajemy. To mógłby być nasz lokalny produkt. Oczywiście, jest satysfakcja z własnego wina, ale traktujemy to hobbystycznie.

W niedzielę (31 lipca) w Nałęczowie odbędzie się Festiwal Produktu Lokalnego. Tam Stowarzyszenie Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły rozstawi swoje stoisko, przy którym będzie można degustować wino.

ZMIANY W POLSKIM PRAWIE

W połowie maja sejm przyjął senackie poprawki do ustawy o wyrobach winiarskich. Nowe prawo dostosowuje nasze przepisy do unijnych. Polscy rolnicy będą mogli sprzedawać własne wina owocowe, gronowe i miody pitne bez konieczności rejestracji działalności gospodarczej.

Podobnie jak producenci win owocowych i miodów pitnych, winiarze będą mogli wytwarzać i sprzedawać 100 hektolitrów trunku (10 tys. litrów). Nową ustawę, która uchyla obowiązujące prawo z 2004 r., prezydent podpisał 3 czerwca. Prawo wchodzi w życie 14 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw.
AM
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!