środa, 13 grudnia 2017 r.

Rolnictwo

Zakładali uprawy po to żeby dostać dopłaty. NIK skontrolował rolników

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 kwietnia 2015, 20:15

Rolnicy zakładali sady i uprawy jagodowe nie dla plonów, lecz dla dopłat

W ciągu dziesięciu lat z programu dopłat do ekologicznych sadów i upraw jagodowych skorzystało ponad 14,5 tys. rolników w kraju. Tylko w woj. lubelskim w latach 2008-2014 rolnicy złożyli ponad 5,8 tys. wniosków o unijne pieniądze. Przyjrzała się temu Najwyższa Izba Kontroli, począwszy od 2005 roku.

Z raportu NIK wynika, że większość rolników zakładała sady i uprawy jagodowe nie dla plonów, lecz dla dopłat. A te były wysokie. Wynosiły od 650 zł do nawet 1800 złotych za hektar. Warunek był jeden: plantacje należało utrzymać przez 5 lat.

Jednak mimo wysokich dopłat do wyrastających masowo plantacji – w sumie ponad 708 mln zł w skali kraju w ciągu 10 lat – produkcja owoców nie rosła. A nawet – jak wyliczyła NIK – spadła, z 15 t owoców/ha w 2005 r. do 1 t owoców/ha w 2013 r. Tymczasem powierzchnia upraw zwiększyła się aż ośmiokrotnie. Dla przykładu: w Lubelskiem w 2008 r. powierzchnia upraw sadowniczych i jagodowych, do której Unia dopłacała, wynosiła 480 ha, zaś w 2013 r. – już 5 594 ha. Co ciekawe – rolnicy nie byli rozliczani z plonów, bo nikt tego nie wymagał.

NIK wytyka, że ministerstwo rolnictwa już w 2008 roku miało sygnały, że system dopłat się nie sprawdza. I choć na rolników nałożono dodatkowe wymagania – np. określające jakość czy też minimalną liczbę drzew – to "wydajność produkcji nadal spadała”. Dopiero po 10 latach uzależniono przyznanie dopłat od uzyskanych plonów.

– Dopłaty miały wspierać rolnictwo ekologiczne, tymczasem owoce ekologiczne sprzedawano tylko z 5 procent powierzchni upraw, które sprawdziliśmy – informuje Paweł Biedziak, rzecznik NIK. – Resztę owoców sprzedawano jako produkcję konwencjonalną (z użyciem środków chemicznych i modyfikacją genetyczną – red.).

NIK sprawdził też 20 gospodarstw w kraju, które z takich dopłat korzystały. W niektórych nie uzyskano żadnych zbiorów. Niektórzy rolnicy zapowiadali też, że uprawy chcą zlikwidować po zakończeniu programu.

NIK w swoim raporcie opisuje m.in. gospodarstwo w Lubelskiem, w którym w 2009 roku założono sad, w sumie 15 ha jabłoni i śliw. "Międzyrzędzia obsiane żytem. Drzewka słabo rozwinięte. Teren nieogrodzony, drzewa zabezpieczane przed zwierzyną plastikowymi osłonkami. Uszkodzenia drzew do 30 procent” – czytamy w raporcie Izby.

I w tym przypadku sadownik zadeklarował, że zlikwiduje uprawy po zakończeniu programu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: rolnictwo NIK
anna
Maria
Maria
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

anna
anna (18 kwietnia 2015 o 09:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kombinatorzy, pospolici złodzieje powinni być pozbawieni tych dotacji. Kiedy ktoś powie, że dośc dojenia i okradania naszej ojczyzny?

Rozwiń
Maria
Maria (17 kwietnia 2015 o 11:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Skoro to taki łatwy pieniądz to kup na hektar 600 drzewek po 6 zł ogrodź teren siatką załuż osłonki na drzewa. Zapłać za kontrolę jednostki certyfikującej potem utrzymaj płantację w dobrym stanie zakładając że część drzewek ci wymarznie o kradzieżach i zającach nie wspomnę. Potem jeśli kontrola z ARiMR nie uwali ci dopłat dostaniech 1800 zl do hektara a na owoce jeśli nie można pryskac to nie masz co liczyć, więc gdzie tu niby ten łatwy i prosty pieniądz???

Jak zwykle najwięcej wypowiadają się ci co z rolnictwem nic wspólngo nie mają lub zapomnieli skąd do tych miast przyjechali.

Popieram... !!

Rozwiń
Maria
Maria (17 kwietnia 2015 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Każdy rolnik powinien być prześwietlony co do najmniejszego grosika. Większość to złodzieje. Okradają kraj z pieniędzy, które są potrzebne gdzie indziej. Trzeba walczyć z tymi darmozjadami i bandytami. Wyłudzili od kraju miliardy złotych, a POlska gospodarka nadal leży i kwiczy.

Tu bym zrobiła podział na rolnika który naprawde pracuje i ma problem ze sprzedażą tego co udaluo mu sie zebrać, bo przecież rolnik nie może sobie ustalić po jakiej cenie sprzeda swój produkt. A są też ludzie którzy tylko na papierze są rolnikami: pracuja a maja kilka hektarów ziemi która leży odłogiem i może w krzakach jeszcze jakiś ptak ma gniazdko i za to zbiera kasę - czyli za nic, bo trawe skosi wykosi albo i nie.

Rozwiń
mieszczuch
mieszczuch (17 kwietnia 2015 o 11:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Skoro to taki łatwy pieniądz to kup na hektar 600 drzewek po 6 zł ogrodź teren siatką załuż osłonki na drzewa. Zapłać za kontrolę jednostki certyfikującej potem utrzymaj płantację w dobrym stanie zakładając że część drzewek ci wymarznie o kradzieżach i zającach nie wspomnę. Potem jeśli kontrola z ARiMR nie uwali ci dopłat dostaniech 1800 zl do hektara a na owoce jeśli nie można pryskac to nie masz co liczyć, więc gdzie tu niby ten łatwy i prosty pieniądz???

Jak zwykle najwięcej wypowiadają się ci co z rolnictwem nic wspólngo nie mają lub zapomnieli skąd do tych miast przyjechali.

Rozwiń
Marta
Marta (17 kwietnia 2015 o 11:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

czy po ekonomicznej analizie to ma sens? Ile kosztuje założenie 1 ha sadu? (przygotowanie gruntu, sadzonki drzewek, paliki do podparcia) i jaki jest koszt rocznego utrzymania sadu ( środki ochrony roślin- tylko niezbędne minimum, przycinanie) I to wszystko aby po roku otrzymać np 650 zł?? A nawet jeśli 1800 to to jest kwota roczna a nie na miesiąc i to chyba żaden interes.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!