środa, 13 grudnia 2017 r.

Rozrywka

Maksymalnie normalnie!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 maja 2008, 22:31

Rozmowa z Piotrem Kupichą, wokalistą i gitarzystą zespołu Feel



- Na koncertach mówię o tej sprawie, na spokojnie. W Bychawie też. Chciałbym, żeby się w końcu zgłosiła. Pal licho, że miała impuls, żeby zniknąć z domu, bo tam wróci. Jest chora, musi być pod opieką lekarską. Niech już tam wraca do domu, niech się nie wygłupia.

• Gracie bardzo dużo koncertów?

- W maju zagraliśmy 26.

• To kiedy śpicie?

- W ogóle nie śpimy, ciężko pracujemy. Czasem mi się wydaje, że mamy wydłużony miesiąc do 82 dni.

• Wszyscy was chcą, każdy chce być na waszym koncercie. Do takiego momentu dążyłeś?

- W Bychawie przyszły na nasz koncert tłumy, ludzie godzinami czekali w kolejce, żeby przejść przez bramę. Jestem z tego powodu dumny, że zespół się rozwinął, że mamy siłę grać tyle koncertów, że jesteśmy zapraszani w całej Polsce, że mamy coś do powiedzenia. Jako formacja, która stroi gitarę. Jestem szczęśliwy, ale i zmęczony.

• Zaplanowany sukces czy szczęście?

- Dużo szczęścia podszytego zaplanowanym działaniem. Na rynku jestem od ośmiu lat.

• Jesteście normalni, nie odbiła wam sodówa?

- Sam się sobie dziwię. Sodówa to potężne zmęczenie, wtedy nie chcesz z nikim gadać. Dzięki Bogu jak ludzie bliżej poznają Feela, są z nami. My to czujemy, z tego też jesteśmy dumni.

• Przyjechaliście do Bychawy, siedzimy w zwykłym namiocie, jedzonko takie, jak dla wszystkich. Nie było wymagań, że miały być kwiaty, dywany?

- Jesteśmy normalni, z tego też jesteśmy dumni. Tak zostanie. Maksymalnie normalnie

• Smakowały pierogi?

- U nas na Śląsku też na maksa je się pierogi, pierogi się tam "kulo”. Ale lubimy jakieś mięsiwo. Jesteśmy mięsożerni.

• Grill?

- Dokładnie. Przychodzi cała familia, siedzi się na ogródku, pije browara, robi grilla, maksymalnie normalnie.

• Koncert za koncertem, wciąż pędzicie. Jak robisz sobie przerwę?

- Czasami jesteśmy maksymalnie zakręceni. To wynika z tego, że tempo jest ogromne. Kiedy wracam do domu, mam blisko góry. Mam półtora dnia wolnego, wycinamy osiemdziesiąt kilometrów i jesteśmy w górach.

• W jakim składzie?

- Żona Agata i synek Pawełek.

• W Sopocie dostaliście Słowika od publiczności i od jurorów.

- Konkurowaliśmy z popularnymi zespołami, mającymi na koncie po dwie, trzy płyty. Ciśnienie było ogromne. Jurorzy coś w nas zobaczyli. Publiczności spodobała się nasza piosenka i naturalny styl. Przez kilka miesięcy byliśmy w szoku. Już jest ok.

• W sukcesie liczy się wykształcenie muzyczne?

- Wiesz co, ja nie mam wykształcenia muzycznego. Jestem po Politechnice Śląskiej w Katowicach. Ale mamy perkusistę, który jest muzykiem, klawiszowca po wychowaniu muzycznym. Jest ekipa, która ma podstawy muzyczne. A ja po prostu jestem Feel chałturnik. No, fajnie...

Rozmawiali: Magdalena Fijałkowska, Waldemar Sulisz
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!