sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Rozrywka

Potrafię śmiać się z siebie

Dodano: 20 lutego 2009, 21:40

Rozmowa z Szymonem Majewskim, showmanem

Nie oglądam i nie słucham tego, co już nagrałem, nie czytam tego, co napisałem - tak mówi o swoich programach. Chętnie przyjmuje krytykę i wciąż jest zaskoczony nagrodami, jakie otrzymuje za swój show. A ma ich już naprawdę dużo: Telekamery, Wiktora, Złoty Dziób Radia Wawa, Fenomen Przekroju. Podczas ostatniej gali Telekamer znów święcił triumfy

• Pana znajomi mówią, że zaprogramował się pan tylko na pracę. Nie odpoczywa pan, nie odreagowuje stresów?

- Pewnie, że odreagowuję! Szczególnie po programie, któremu towarzyszyło duże napięcie - takie, że kiedy wracam do domu, to nie jestem w stanie zasnąć. Próbuję, ale po godzinie wstaję, bo jest jeszcze we mnie wielka adrenalina. Kiedyś ćwiczyłem jogę, która bardzo mi pomagała, ale na jogę trzeba mieć dużo czasu. Wiem, że ludzie ćwiczą jogę o 6 rano, ale co to za przyjemność? Ja nauczyłem się relaks łączyć z pracą. Odpoczywam, oglądając telewizję, dzienniki, informacje i przygotowując się do kolejnego programu. Cały czas trzymam rękę na pulsie.

• Swoje programy też pan ogląda?

- Tak, ale w biegu. Po pracy staram się być jak najdalej od swojego telewizyjnego wizerunku. Poważnie mówiąc: nie oglądam i nie słucham tego, co już nagrałem, nie czytam tego, co napisałem.

• Za to telewidzowie chętnie pana oglądają. A potem pewnie zaczepiają na ulicy i proszą o autografy?

- Bez przesady... Tak było rzeczywiście po programie, do którego zaprosiła mnie kiedyś Alicja Resich-Modlińska. Wtedy ludzie mnie rozpoznawali! Później zapuściłem włosy i brodę, więc ludzie przestali mnie poznawać. Muszę przyznać, że miało to swoje dobre strony.

• A teraz?

- Jestem człowiekiem ironii i śmiechu, dlatego przechodnie na ulicy raczej mnie omijają. Nie opowiadam serio o miłości i życiu, więc nikt nie traktuje mnie poważnie. Bardzo często, po rozmowie ze mną, ludzie są zaskoczeni i mówią: "O, pan taki miły, a ja się pana bałem”. Niewiele osób podejrzewa mnie o to, że mam poważne poglądy.

• A ma pan poważne poglądy?

- Oczywiście, że mam. Z natury jestem smutasem, ale dzięki temu, że mam wspaniałą rodzinę, mogę się często uśmiechać.

• Kto dba o pana wizerunek?

- Od zawsze lubiłem zakładać na siebie bardzo różne ubrania, czasami bardzo dziwaczne, kolorowe... W młodości lubiłem też szperać po sklepach po to, by znaleźć coś innego niż to, co noszą wszyscy. Jeśli nie znajdowałem, farbowałem na przykład dżinsy na czerwono i już byłem inny. Teraz współpracuję ze Sławkiem Błaszewskim, stylistą, który czuje mój gust i podrzuca mi fajne rzeczy. Wiele osób twierdzi, że te ciuchy są kontrowersyjne, ale dla mnie one są tylko kostiumem. Na co dzień nie ubieram się tak, jak w swoim show. Rycerz przecież nie wchodzi w zbroi do sypialni.

• Potrafi pan się śmiać z... Szymona Majewskiego?

- Jeszcze jak! Potrafię i nie mam z tym najmniejszego problemu.

• Uważa się pan za człowieka sukcesu?

- Poczułem się człowiekiem sukcesu już dawno, kiedy zacząłem robić to, co lubię. W dodatku mam cudowną żonę, fajną rodzinę. To sukces!

• Rzadko można pana spotkać na bankietach czy premierach. Nie lubi pan bywać?

- Pojawiam się od czasu do czasu na jakiejś imprezie, ale nigdy nie wiem, o co chodzi. Czuję się zagubiony w tłumie ludzi, którzy się pchają, wchodzą na siebie i do tego palą papierosy.

• Jest pan wrogiem palenia?

- Jestem antynikotynowcem. Przeszkadza mi dym z papierosów, bo sam nie palę, choć w życiu kilka papierosów wypaliłem. Ale niespecjalnie mnie to zainteresowało.

• Ma pan w ogóle jakieś nałogi?

- Spokój i praca. To moje nałogi.

• Ale to się chyba wyklucza…

- To prawda! Kiedy mam dużo pracy, pragnę spokoju, a kiedy mam spokój, pragnę pracy. Wspominam okres, kiedy pracowałem w radiu - przygotowywałem się w domu, szedłem do studia nagrać swoje rzeczy, odbierałem dzieci ze szkoły, szedłem na spacer do lasu... Na wszystko miałem czas. Teraz żyję w biegu i na nic nie mam czasu.

• Tęskni pan za tym, co było?

- Zdarza mi się tęsknić, ale nie za często, bo jestem ciągle zajęty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!