Euro 2017 U-21

Patryk Lipski: To jeszcze nie koniec mistrzostw

Dodano: 16 czerwca 2017, 23:48

W ten sposób Polacy cieszyli się po bramce Patryka Lipskiego. Później do Słowacy mieli powody do radości
W ten sposób Polacy cieszyli się po bramce Patryka Lipskiego. Później do Słowacy mieli powody do radości (fot. Mirosław Trembecki)

– Wiedziałem, że Tomek Kędziora będzie dośrodkowywał, wbiegłem w pole karne i na szczęście dla nas udało się skierować piłkę do siatki. Szkoda tylko, że nic to nam nie dało – powiedział Patryk Lipski, pomocnik reprezentacji Polski po przegranym 1:2 meczu ze Słowacją.

Przed turniejem były duże oczekiwania, a teraz jest duże rozczarowanie, bo nie tak wszyscy wyobrażaliśmy sobie inaugurację młodzieżowego Euro w wykonaniu reprezentacji Polski.

– No tak, oczekiwania są duże, bo jesteśmy gospodarzem tego turnieju, chcemy wyjść z grupy. Przegraliśmy ze Słowacją, ale to jeszcze nie koniec mistrzostw. Mamy jeszcze dwa mecze i nie wszystko jeszcze stracone.

Początek meczu, właściwie pierwsza akcja, a ty poszedłeś w to pole karne z taką pewnością, jakbyś wiedział, że do tej piłki dojdziesz i strzelisz bramkę.

– Wiedziałem, że Tomek Kędziora będzie dośrodkowywał, wbiegłem w pole karne i na szczęście dla nas udało się skierować piłkę do siatki. Szkoda tylko, że nic to nam nie dało.

Szybko oddaliście inicjatywę Słowakom…

– Mecz miał różne fazy i rzeczywiście, po naszej bramce trochę nas zdominowali. Mieli optyczną przewagę, ale nie przekładało się to na jakąś wielką ilość sytuacji. Strzelili dość przypadkowego gola. Szkoda, że straciliśmy bramkę w ten sposób.

W tej sytuacji zabrakło chyba trochę agresji i asekuracji, bo nikt nie pomógł Pawłowi Dawidowiczowi. Jaroslav Michalik poradził sobie z nim bez problemu i miał tyle miejsca, że mógł zrobić, co chciał. Generalnie, sporo dziur było w środku pola.

– Tak na gorąco się z tym nie zgodzę. Uważam, że w środku pomocy wyglądaliśmy całkiem nieźle. Paweł Dawidowicz był mocno cofnięty, ja bardziej wysunięty, ale Karol Linetty świetnie wypełniał rolę łącznika pomiędzy linią obrony, a formacją ofensywną. Po przerwie zdominowaliśmy rywali, stworzyliśmy sobie kilka okazji i szkoda, że nie potrafiliśmy chociaż doprowadzić do wyrównania.

Blisko było szczególnie po strzale głową Pawła Dawidowicza.

– To prawda. Mieliśmy sytuację Pawła, mieliśmy jeszcze kilka innych okazji. Z boiska wyglądało to tak, że to my po przerwie byliśmy bliżej strzelenia bramki, ale gola strzelili Słowacy i wygrali ten mecz. Szkoda

W drugim piątkowym meczu Anglia podzieliła się punktami ze Szwecją. Dla was to dobra wiadomość, bo zakładając, że Słowacy pogubią tu jeszcze punkty, wciąż macie szanse na pierwsze miejsce.

– Żeby liczyć się w grze o awans, musimy wygrać w poniedziałek ze Szwecją i na tym w tym momencie się skupiamy.

Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 czerwca 2017 o 13:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to juz koniec mistrzostw. z kim teraz maja wygrac, skoro ze słowacja dostaja?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!