Piłka ręczna

Azoty Puławy gorsze od Miedzi. Dostali zimny prysznic

Dodano: 14 lutego 2013, 13:40

Trener Azotów Marcin Kurowski ma nad czym myśleć, a czasu niewiele, bo już w niedzielę puławianie gr
Trener Azotów Marcin Kurowski ma nad czym myśleć, a czasu niewiele, bo już w niedzielę puławianie gr

Azoty Puławy były faworytem meczu z Siódemką Miedzią Legnica, więc dlaczego wypadły tak słabo?

Szczypiorniści Azotów na długo zapamiętają minioną środę. Puławianie dostali lanie we własnej hali od zajmującej trzecie miejsce od końca drużyny z Legnicy, przegrywając 21:25.

To zaskakujące, bo w bieżącym sezonie komplet punktów wywiozły z Puław tylko Vive Targi Kielce, oraz jeden Zagłębie Lubin.

Kibice, którzy oglądali mecz przecierali oczy ze zdumienia. Azoty w niczym nie przypominały zespołu, który dwanaście dni wcześniej walczył jak równy z równym z mistrzem Polski.

Wtedy gospodarze przez 55 minut w niczym nie ustępowali uczestnikowi Ligi Mistrzów, zmuszając podopiecznych trenera Bogdana Wenty do maksymalnego wysiłku. Wówczas sensacja była bardzo blisko.

W środę zobaczyliśmy zupełnie inny zespół. Puławianie grali źle, bez pomysłu, marnując co chwila wypracowywane ciężko sytuacje bramkowe.

Bardzo słabo było w ataku pozycyjnym. W pierwszej połowie Azoty zdobyły 15 bramek, w drugiej zaledwie sześć. Miejscowi zawodzili nawet w rzutach z siódmego metra. Reprezentant kraju, skrzydłowy Przemysław Krajewski, na pięć prób wykorzystał tylko trzy. Nie lepiej było też w defensywie.

Dlaczego podopieczni trenera Marcina Kurowskiego wypadali tak słabo? – Nic nam nie wychodziło, było to bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu – mówi Krajewski.

• A może zlekceważyliście niżej notowanego rywala?

– Niewykluczone, że gdzieś w naszych głowach było przekonanie, że przyjeżdża drużyna, której celem jest utrzymanie – twierdzi reprezentant kraju. – Przełożyło się to na poczynania na parkiecie. Mecz nie wygra się sam. Mamy za sobą zimny prysznic, który bardzo nam się przyda. Na pewno nie jesteśmy w dołku.

Puławianie byli zdecydowanym faworytem. – Taka rola nie bardzo nam służy – twierdzi rozgrywający Piotr Masłowski. –Dostaliśmy lekcję, z której trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przed nami kolejne mecze.

Legniczanie wystąpili więc w roli surowego nauczyciela. Z wygranej w Puławach podwójnie cieszy się szkoleniowiec Siódemki Miedzi Marek Motyczyński, który doskonale zna puławski klimat, bowiem przez pół roku pracował w Azotach.

– Trochę szkoda mi pokonanych. Mają walczyć o medale, a tu taka wpadka, i to jeszcze na swoim parkiecie. Będą musieli poradzić sobie z tą porażką i z ciążącą na nich presją. Być może zespół z Puław trochę nas zlekceważył – przyznaje Motyczyński.

Co było kluczem do sukcesu jego drużyny? – Zneutralizowaliśmy mocne punkty Azotów, grając agresywnie 6-0. Dobry dzień mieli też nasi bramkarze – podkreśla trener Siódemki Miedzi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA

WYNIKI KOLEJKI

26. kolejka 8-9 kwietnia
Azoty Puławy - Wybrzeże Gdańsk 29:32
Piotrkowianin - KPR Legionowo 29:26
Stal Mielec - Chrobry Głogów 30:27
Sandra Spa Pogoń - Górnik Zabrze 25:33
MMTS Kwidzyn - Meble Wójcik Elbląg 25:28
Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 18:23
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 34:29

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 26 57 856:607
2. Azoty Puławy 26 50 801:701
3. Gwardia Opole 26 40 712:722
4. Górnik Zabrze 26 39 772:715
5. Stal Mielec 26 18 633:741
6. Zagłębie Lubin 26 15 685:747
7. Piotrkowianin 26 13 667:772
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!