Piłka ręczna

Puławskie Azoty lepsze od Śląska o 10 bramek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 lutego 2010, 20:35

Udanie powrócili na ligowe parkiety szczypiorniście puławskich Azotów. Pod okiem trenera Bogdana Kowalczyka gospodarze nie dali żadnych szans Śląskowi Wrocław. Przekonująca wygrana 33:23 w pełni zrekompensowała nieoczekiwaną porażkę z pierwszej rundy.

Kibice w puławskiej hali nie pamiętają, kiedy ich drużyna prowadziła aż tak wysoko jak z wrocławianami. Po dziewięciu minutach bardzo dobrej gry w obronie i skutecznych kontrach Azoty wygrywały 8:1.

Nic dziwnego, że chwilę wcześniej (przy 7:1), szkoleniowiec gości Tadeusz Jednoróg, skorzystał z przysługującej mu przerwy w grze. Reprymenda trenera poskutkowała, choć nie bez znaczenia była też chwilowa obniżka skuteczności gospodarzy.

– Złapaliśmy zadyszkę, choć byliśmy bardzo zmotywowani i żądni zwycięstwa – tłumaczy Remigiusz Lasoń. – Mieliśmy problemy z wejściem w ten mecz i zanim się obejrzeliśmy, przegrywaliśmy już bardzo wysoko – dodaje rozgrywający Śląska Mariusz Gujski.

Zanim na parkiecie rozgorzała walka obu drużyn o ligowe punkty publiczność owacyjnie przywitała reprezentanta Polski i uczestnika mistrzostw Europy w Austrii, Piotra Wyszomirskiego. Bramkarz Azotów otrzymał też upominek od klubowych działaczy. Na "Wyszu” postawił także powracający na trenerską ławkę Azotów Bogdan Kowalczyk, wystawiając go w siódemce. Kadrowicz obronił jedenaście rzutów gości, skutecznie odbierając im ochotę do gry. Mimo to, wrocławianom udało się przed przerwą zmniejszyć straty tylko do jednej bramki.

W drugiej odsłonie w bramce Azotów pojawił się Maciej Stęczniewski. – Cieszę się, że trener mi zaufał i dał szansę. Nasza dobra obrona oraz szybkie i skuteczne kontry przypieczętowały zwycięstwo – mówi "Stenia”.

Na kwadrans przed końcem nikt nie mógł być pewien wygranej, miejscowi prowadzili tylko 23:22. Do tego jeszcze nie najlepiej prezentowali się sędziowie meczu. Para z Gdańska podejmowała często, niezrozumiałe i kontrowersyjne decyzje. Nie zrażeni tym gospodarze sprężyli się i w ciągu ośmiu minut (od 47 do 55) rzucili, przeważnie po kontrach, sześć goli, nie tracąc żadnego. – Dobra postawa Maćka w bramce, pomogła nam grać z kontry – dodaje Wojciech Zydroń.

Azoty Puławy - Śląsk Wrocław 33:23 (15:14)

Azoty: Wyszomirski, Stęczniewki – Płaczkowski 6, Sieczka 3, Gowin 1, Kus 2, Witkowski, Zydroń 13, Lasoń 3, Zinczuk 4, Szyba 1. Kary: 6 minut.
Śląsk: Stachera, Banisz, Schodowski – Tórz 5, Kłos, Marciniak, K. Sadowski 1, Gujski 6, Haczkiewicz 2, Swat 4, Garbacz, Piętak 5. Kary: 8 minut.
Sędziowali: Paweł Kaszubski i Piotr Wojdyr (obaj z Gdańska). Widzów: 550.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA (Grupa pomarańczowa)

WYNIKI KOLEJKI

14 kolejka
Chrobry Głogów - Piotrkowianin 30:28
MMTS Kwidzyn - Orlen Wisła Płock 24:38
Spójnia Gdynia - Meble Wójcik Elbląg 32:28
NMC Górnik Zabrze - Wybrzeże Gdańsk 33:24
MKS Kalisz - KPR Legionowo 27:25
Pogoń Szczecin - Stal Mielec 33:33
Azoty Puławy - PGE Vive Kielce 25:30
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 7 lutego

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 14 45 447:320
2. Azoty Puławy 13 39 387:317
3. Gwardia Opole 13 22 330:355
4. Stal Mielec 15 22 440:469
5. Piotrkowianin 14 19 385:409
6. Wybrzeże Gdańsk 14 18 367:384
7. MKS Kalisz 15 17 362:424
8. Pogoń Szczecin 14 12 352:389
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!