Piłka ręczna

W środę o godz. 18 Azoty zmierzą się z Zagłębiem. Kto zwycięży, zagra później o medal

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 marca 2010, 23:37

W środę po raz trzeci puławianie zagrają z Zagłębiem Lubin. Dzisiejsze spotkanie będzie ostatnim w rywalizacji obu drużyn w pierwszej rudzie play-off. Zwycięzca awansuje do najlepszej czwórki klubowych ekip w kraju. Czy znowu konieczna będzie dogrywka, a może nawet rzuty karne?

Potwierdzają się opinie, że "puławska” para ćwierćfinalistów jest najatrakcyjniejsza pod względem sportowym. W pozostałych trzech konfrontacjach zwycięzców poznaliśmy już po dwóch spotkaniach. W gronie półfinalistów są już Vive Targi Kielce, Wisła Płock i MMTS Kwidzyn. W takiej właśnie kolejności te drużyny zakończyły sezon zasadniczy. Na czwartym miejscu były Azoty.

Po dwóch meczach, w których grano aż trzy dogrywki, stan rywalizacji jest remisowy. W Puławach, po doliczonym czasie górą byli gospodarze (39:37). W Lubinie triumfowali, po dwóch dogrywkach, szczypiorniści Zagłębia (38:37).

Oba zespoły zdążyły już poznać swoje mocne i słabe strony. Trudno im będzie zaskoczyć przeciwnika. Dlatego najważniejszym czynnikiem powinno być przygotowanie kondycyjne i odporność psychiczna. Od ostatniego, ponad dwugodzinnego meczu, nie było zbyt wiele czasu na zregenerowanie sił.

– Bez wątpienia, zmęczenie i wytrzymałość może mieć kluczowe znaczenie – uważa trener Zagłębia Jerzy Szafraniec. W składzie gości zabraknie lewoskrzydłowego Bartłomieja Tomczaka, który za faul taktyczny w ostatnim meczu musi pauzować przez dwa spotkania.

Puławska hala powinna wypełnić się kibicami po brzegi, którzy będą "ósmym zawodnikiem” Azotów. Gorący doping będzie bardzo potrzebny, bo gospodarze są mocno poobijani.

– Kilku graczy zgłaszało mi drobne urazy – potwierdza trener Bogdan Kowalczyk.

– Czy możemy czymś zaskoczyć Zagłębie? Jeszcze większą konsekwencją w ataku i obronie. Największą niewiadomą będzie kondycja moich graczy. W nogach i rękach mają dwie godziny niedzielnej walki, a potem wyczerpującą podróż.

Nie liczyłbym na rzuty karne, taki przypadek w mojej karierze trenerskiej miałem ostatnio na igrzyskach olimpijskich w Seulu, w 1988 roku. Byłem wtedy trenerem Islandii i przegraliśmy z NRD. – Karne przeżywałem już w 2007 roku.

Wówczas w piątym meczu z Wisłą Płock, w Lubinie, wygraliśmy 4:2 i zdobyliśmy mistrzostwo. Nie chciałbym jeszcze raz doświadczyć takiej dramaturgii – dodaje Szafraniec.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA (Grupa pomarańczowa)

WYNIKI KOLEJKI

17 kolejka
MMTS Kwidzyn - PGE Vive Kielce 24:37
MKS Kalisz - Zagłębie Lubin 28:24
Wybrzeże Gdańsk - Pogoń Szczecin 30:25
Azoty Puławy - Piotrkowianin 33:26
Orlen Wisła Płock - Chrobry Głogów 32:23
Gwardia Opole - Meble Wójcik Elbląg 26:19
KPR Legionowo  - Stal Mielec 31:23
NMC Górnik Zabrze - Spójnia Gdynia 28 marca

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 17 54 546:390
2. Azoty Puławy 17 50 512:431
3. Gwardia Opole 16 29 401:424
4. Stal Mielec 18 26 529:569
5. Wybrzeże Gdańsk 17 25 448:462
6. Piotrkowianin 17 23 385:409
7. MKS Kalisz 17 20 409:469
8. Pogoń Szczecin 17 15 429:473
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!