poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Bazar dogorywa

Dodano: 18 maja 2006, 14:07

Klientów jak na lekarstwo, źle urządzone targowisko, wysokie opłaty - skarżą się właściciele straganów na świdnickim targu. - Nikt o nas nie dba - żalą się.

Przechodząc przez targ łatwo można przekonać się, że mówią prawdę. Na co drugiej budce wisi karteczka: "Do sprzedania”. Ale kupować "szczęk” nikt nie chce, w końcu, co to za interes...
- Płacimy co miesiąc wysokie opłaty właściwie za nic - mówi zdenerwowana pani Ela, sprzedawczyni od wielu lat. - Nie ma warunków do sprzedaży, to i nie ma klientów.
Kiedyś, jeszcze przed modernizacją targu, "szczęki” ustawione były wokół placu, a w środku stały stoły. W ten sposób każdy klient był zmuszony do przejścia przez cały jego teren. Jednak po akcji unowocześniania targu, wyłożono teren kostką brukową i postawiono słupki z prądem, co uniemożliwia przestawienie stoisk.
Jakby tego było mało, co sobota - na ulicy obok - pojawiają się handlarze w busach i samochodach, bo im bardziej się opłaca przyjechać raz na tydzień niż płacić tzw. opłatę eksploatacyjną. - Jak tak dalej pójdzie, to zwiniemy interes - twierdzą handlowcy.

Opłat dużo, zysków mało
Comiesięczna opłata to 24 zł za metr kwadratowy stoiska, plus 3 zł za opłatę eksploatacyjną (woda, wywóz śmieci), plus podatek od nieruchomości. Wychodzi mniej więcej tyle co koszt utrzymania sklepu. Jednak wiaty nie mają ogrzewania, ani bieżącej wody w zimie, czy innych wygód, jak w sklepach. A przecież do tego dochodzi jeszcze ZUS...
- Moglibyśmy dostać jakieś upusty, ale gdzie tam... - wzdycha pan Kazimierz, sprzedawca z kilkuletnim stażem.
Sfrustrowani sprzedawcy podają przykład targowisk w Lublinie. Tam handlarze w niektórych miesiącach płacą połowę opłat. - Dzięki temu wychodzą jakoś na swoje - mówi pani Ewa. Według niej, miasto nie dba też o czystość bazaru. Wszystkie prace, takie jak odśnieżanie lub zamiatanie wykonują sami handlarze. Targowisko nie jest też dobrze ogrodzone, w nocy nie ma żadnego stróża, łatwo więc coś ukraść lub zdemolować, co już się zdarzało.
- Umieramy śmiercią naturalną - stwierdza z żalem pani Ela, która zarabia na handlu odzieżą. - Ani radnych, ani burmistrza nie interesuje nasz los.
W sprawie brudu wysyłali już raz pismo do Pegimeku. Odpisali, owszem, ale stwierdzając, że powinien się tym zająć Urząd Miasta.
Zapytaliśmy Grzegorza Zarańskiego z dyrekcji Pegimeku o tę sprawę. Najpierw stwierdził, że pisma od sprzedawców nie było, później jednak odnalazł je. - Winni są sami handlowcy - powiedział. - Powinni pilnować porządku wokół swoich stoisk. Obiecał jednak spotkać się z zainteresowanymi. Nie ma jednak mowy o obniżeniu opłat. - I tak są niskie - twierdzi Zarański.

• Do tematu wrócimy. Czy miasto powinno pomóc handlowcom. W jaki sposób? Czekamy na Państwa opinie pod nr 081 46 26 813

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!