czwartek, 23 listopada 2017 r.

Świdnik

Dentysta, ale nie sadysta

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 czerwca 2006, 21:20
Autor: Ewa stępień

Dobra wiadomość dla tych, którzy boją się dentysty. Zbigniew Dobkowski, stomatolog ze Świdnika, skonstruował urządzenie do bezbolesnego leczenia zębów

Urządzenie Dobkowskiego zamiast wiertła ma końcówkę w kształcie długopisu, wypełnioną proszkiem podobnym do mąki. Strumień proszku napędzanego sprężonym powietrzem działa, jak materiał ścierny i delikatnie oczyszcza ząb. Za leczenie jednego ubytku płaci się 80–100 zł.
– Ten proszek to tlenek glinu – demonstruje doktor Dobkowski. – Przewodem podłączam końcówkę do napędu nożnego oraz butli ze sprężonym powietrzem. Po oczyszczeniu ubytku w zębie zakładam plombę.
Taką metodą lekarz oczyszcza ząb szybciej niż zwykle, a przy okazji nie niszczy zębiny, tak jak przy borowaniu. No i najważniejsza różnica. To nie boli. – Prawie sto procent pacjentów tak mówi – twierdzi dentysta. – Co wrażliwsi czują jedynie pierwsze uderzenie, drugiego już nie.
Marcin Kwiatkowski ze Świdnika już kilka razy leczył zęby u doktora Dobkowskiego. – Różnica między borowaniem a nową metodą jest ogromna. Każdy wie, że borowanie boli. A tutaj czuje się tylko psiknięcie białym proszkiem. I nic więcej. Zero bólu. Świetna sprawa.
Dobkowski zaczął projektować wiele lat temu. Skonstruował już 20 rodzajów urządzeń o różnej wielkości. Są wykonane z wytrzymałego tworzywa sztucznego oraz lekkiego metalu. Oprócz zębów można nimi obrabiać wszystkie twarde powierzchnie, takie jak metal, szkło. Długo nie ujawniał się ze swoją metodą leczenia.
– Żeby nie oglądać słońca zza krat. Najpierw eksperymentowałem na wyrwanych zębach, potem na sobie i rodzinie – tłumaczy.
Podobne urządzenia mają Amerykanie. Ale, jak zaznacza dentysta ze Świdnika, te amerykańskie mają moc pistoletu, a jego armaty. W Europie nie są rozpowszechnione. Pomysłami Dobkowskiego zainteresowali się nawet Chińczycy. W Polsce testują je stomatolodzy z Krakowa, Starego Sącza, Lublina. Chociaż pacjentom przypadły do gustu, trudno o zmianę nawyków samych stomatologów.
– Dentysty po 40. roku życia nawet granatem nie oderwie się od bormaszyny – komentuje Dobkowski. – Jak go nauczyli na studiach, tak robi. •

Prof. Janusz Kleinrok - kierownik Zakładu Protetyki Stomatologicznej Akademii Medycznej w Lublinie

- Podchodzę do tego z dużą rezerwą. W historii zawsze się do czegoś wraca. To już było, zostało zaniechane, a teraz się to odgrzewa. Metoda z wykorzystaniem powietrza i drobin piasku usuwających próchnicę sięga lat 40. i 50. ubiegłego wieku. Przegrała, ponieważ usta pacjenta były w piachu, gabinet był w piachu. Ponadto wydaje się, że nie jest tak dokładna, jak wiertło. Ale dowodów nie mamy, ponieważ my pracujemy tylko na wiertłach. •

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!