sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Jaś walczy z nowotworem. Pomóż mu pokonać chorobę

Dodano: 2 czerwca 2010, 22:17

Ma zaledwie 4,5 roku. Od roku zmaga się z chorobą nowotworową. Rodzice chcieliby wysłać Jasia na konsultacje i leczenie za granicą. Brakuje im jednak pieniędzy.

- Wszystko zaczęło się w maju ubiegłego roku. Jasio miał silne bóle brzucha, lekarze zlecili badanie USG – mówi Edyta Kowalik, mama chłopca. – Wyniki badań były dla nas niczym wyrok. Okazało się, że synek ma w brzuchu dużego guza – dodaje.

Jasio Kowalik od razu trafił na onkologię w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym. Dokładne badanie wykazało, że sytuacja jest jeszcze trudniejsza, nowotwór był złośliwy. Choroba zaatakowała także węzły chłonne chłopca. Lekarze zaczęli walczyć o życie dziecka.

- Jasio pojechał do Wrocławia gdzie został poddany leczeniu chemią. Dzięki temu guz w żołądku lekko się zmniejszył – wspomina Edyta Kowalik.

We wrześniu Jasio przeszedł dwie ciężkie operacje.

– Synkowi wycięto guza z brzucha i później z węzłów chłonnych. Ale lekarze nie mogli usunąć całych zaatakowanych narządów, komórki rakowe pozostały w jego organizmie – dodaje mama chłopca.

Jesień chłopiec spędził również w szpitalu, tym razem w Gliwicach. Tam był leczony kolejnymi dawkami chemii, która musiała być zastosowana po operacjach.

W grudniu Jasio wrócił do Lublina. Tu w DSK przeszedł operację auto-przeszczepu szpiku kostnego. W styczniu chłopiec mógł wreszcie wyjść ze szpitala. Powrót do domu w Świdniku nie był jednak beztroski.

- Trzeba było przygotować mieszkanie, wszystko musiało być sterylne a nasz synek mógł mieć kontakt jedynie z domownikami – wspomina Edyta Kowalik.
Pobyt w szpitalu tak mocno zapisał się w pamięci chłopca, że nawet w domu bawił się w lekarza. – Jasio ma wszystkich kolegów poznanych podczas leczenia. Razem walczą z nowotworami – dodaje.

W połowie maja chłopiec znowu trafił do szpitala i teraz czeka na wyniki badań. – Lekarze biorą pod uwagę każdą możliwość, także taką, że nowotwór zaatakował kolejny fragment organizmu – mówi matka chłopca.

Pomimo tak ciężkiego roku, Jasio potrafi cieszyć się.

– Teraz czuję się nawet dobrze – mówi chłopiec. – Najbardziej zależy mi teraz na kasku do jazdy na rowerze – dodaje mały pacjent, który wie tylko tyle, że jest chory. – Nie ma pojęcia o tym, że może umrzeć – mówi ze łzami w oczach Edyta Kowalik.

Rodzice chcieliby wysłać Jasia na konsultacje i leczenie za granicą. – Dojazdy, pobyt w hotelach bardzo dużo kosztują. Sami nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym wszystkim – dodaje.

Jasiowi można pomóc wpłacając pieniądze
Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, ul. Przybyszewskiego 47
01-849 Warszawa

08 1240 1066 1111 0000 0006 1694 koniecznie z dopiskiem: "Jan Kowalik”. Lub konto rodziców Jasia: PKO BP Inteligo 50102055581111123464300055
Czytaj więcej o:
~ona~
Gość
winien-ma
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~ona~
~ona~ (7 czerwca 2010 o 17:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znam dobrze historie Jasia i z tego co wiem leczenie po opracji tj autoprzeszczep, radioterapia i te izotopy promieniotworcze nie wyniszczyly pozostalosci u tego chlopca dlatego rodzice szukaja pomocy takze zagranica mysle kazdy zrobi wszystko aby ratowac wlasne dziecko dlatego smiesza mnie komentarze coniektorych niech lepiej wezma sie za cos pozytecznego
Niestety nie macie racji co do leczenia w Polsce wiele razy udowodniono ze zyjemy w sredniowieczu pod wzgledem innych panstw wiele razy lekarze skreslali dziecko a zagranica jednak dzialo sie co innego....
Rozwiń
Gość
Gość (3 czerwca 2010 o 12:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Virion' date='2.06.2010, 23:29:26' post='296589']
Bez informacji o tym jaka ma być zastosowana terapia i dlaczego nie da się w Polsce a zwłaszcza Lublinie - drugiej onkologii dziecięcej w kraju po CZD, nie wpłacam złamanego grosza na takie odezwy. I wszystkim to radzę. Mamy świetnie wyszkolonych lekarzy a i technologiczna przepaść stopniowo się zmniejsza, ale podejście do nich tzw. ogółu społeczeństwa w kwestii zaufania - rodem z PRLu. Jednak prawdą jest, że łatwiej by naród wyszedł z komuny, niż komuna z narodu.
[/quo

Pochorujesz Ty pochoruje twoje dziecko ,to wtedy pogadamy na ten temat.Oczywiście nie życzę choroby ,ale ona przychodzi i nie pyta czy chcesz.Zdrowia życzę i powrotu rozumu na właściwe miejsce,ponieważ majtki nie są najlepszym miejscem pobytu rozumu.
Rozwiń
winien-ma
winien-ma (3 czerwca 2010 o 09:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
"Virion", nie wyrokuj tak szybko, w pewnych kręgach, sytuacja Jasia jest znana od dawna. Niestety,zbyt długo ją znamy.


"Coś wiem, ale nie powiem" - to też znamy.

I nie chodzi tu o dane objęte tajemnicą lekarską, lecz o to, czy rzeczywiście wyczerpano wszystkie możliwości leczenia w kraju.

Mając taką pewność - łatwiej podjąć decyzję o udzieleniu pomocy poprzez wpłatę na konto.
Rozwiń
Gość
Gość (3 czerwca 2010 o 02:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Virion napisał:
Bez informacji o tym jaka ma być zastosowana terapia i dlaczego nie da się w Polsce a zwłaszcza Lublinie - drugiej onkologii dziecięcej w kraju po CZD, nie wpłacam złamanego grosza na takie odezwy. I wszystkim to radzę. Mamy świetnie wyszkolonych lekarzy a i technologiczna przepaść stopniowo się zmniejsza, ale podejście do nich tzw. ogółu społeczeństwa w kwestii zaufania - rodem z PRLu. Jednak prawdą jest, że łatwiej by naród wyszedł z komuny, niż komuna z narodu.

"Virion", nie wyrokuj tak szybko, w pewnych kręgach, sytuacja Jasia jest znana od dawna. Niestety,zbyt długo ją znamy.
Rozwiń
nie lubię
nie lubię (3 czerwca 2010 o 02:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znam ludzi, znam przypadek, niestety ręce opadają z bezsilności...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!