poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Nabijają nas w piecyki

Dodano: 1 grudnia 2005, 19:40

Zanim wpuścisz ich do domu, zastanów się dwa razy. Trwa sezon na naciągaczy i oszustów gazowych. A ich wizyta oznacza same kłopoty.
Zostawiają w drzwiach ulotki. Na przykład: przegląd instalacji odbędzie się tego i tego dnia, podpisane: gazownia.

Pani Leokadia ze Świdnika wpuściła ich do domu. Po kilku dniach zrozpaczona zadzwoniła do naszej redakcji. Z banku dostała zawiadomienie o spłacie kredytu za zamontowany przez naciągaczy piecyk.
– Mam zapłacić 24 raty po 90 zł – załamuje ręce starsza kobieta. – Nie wiem, jak to możliwe, że dałam się tak oszukać. Panowie nastraszyli mnie, że stary piec wybuchnie i namówili na montaż nowego. Miał kosztować 1300 zł. Taka promocja dla emerytów. Podsunęli mi do podpisania jakieś dokumenty i powiedzieli, żebym się nie martwiła, bo spłacę w ratach. Nic nie wspomnieli o kredycie. Po fakcie dowiedziałam się, że to strasznie drogo. A tu jeszcze takie odsetki naliczają.
– Moim zdaniem te piece kosztują o 300–400 zł za dużo – ocenia Jerzy Konieczniak z firmy Elbot w Świdniku. – Firmy, które montują te piece, pochodzą z odległych krańców Polski. A ofiary tych naciągaczy dopiero z kart gwarancyjnych dowiadują się, że do serwisu będą miały setki kilometrów.
Przedstawiciele śląskiej firmy z Oleśnicy, która wcisnęła piecyki dziesiątkom osób w naszym regionie, nie widzą w swoim postępowaniu niczego złego. – To produkcja włoska. A cena nie jest wcale wygórowana – twierdzi Norbert Pajączkowski, szef działu piecyków tej firmy.
Panowie „monterzy” podają się najczęściej za pracowników zakładu gazowniczego, żeby wzbudzić zaufanie. Klienci nie protestują więc, kiedy wynoszą im z mieszkań zdemontowane stare piece. Panowie przekonują, że stare urządzenie jest bezwartościowe, ale sami chętnie się nim zaopiekują. Powód: za nagrzewnicę z miedzi i mosiężne części dostaną w skupie złomu ok. 60 złotych. Zarobek bez żadnego wysiłku.
– To już nie tylko oszustwo, ale i kradzież – mówi Henryk Skałba, zastępca dyrektora ds. handlowych w lubelskim Zakładzie Gazowniczym. – Nasi pracownicy nie prowadzą akwizycji, ani nie montują żadnych urządzeń. Jeśli ktoś podaje się za naszego pracownika, najlepiej zadzwonić do zakładu i sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!