wtorek, 24 października 2017 r.

Świdnik

Nie przyjęli krawiącego pacjenta - będą się tłumaczyć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 czerwca 2009, 13:54

- Jesteśmy w trakcie wyjaśniania tej sprawy - powiedziała Barbara Stefaniak-Klimek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w SPZOZ Świdnik nawiązując do sprawy Kamila Bąka, który mimo ostrego krwawienia nie znalazł pomocy u świdnickich lekarzy.

Dziś rano Stefaniak-Klimek wystąpiła z zapytaniem do wszystkich osób, które mogły mieć kontakt z pacjentem, czyli pielęgniarki, która miała dyżur, lekarza dyżurnego na Izbie Przyjęć, lekarza chirurga oraz do rejestratorek.

- W środę do 8 rano wszyscy ci pracownicy mają złożyć pisemne wyjaśnienia. Wtedy podejmiemy dalsze decyzje - zapowiada dyr. Stefaniak-Klimek.

Przypomnijmy. W poniedziałek zaalarmował nas Czytelnik, który z rozoranym blachą ramieniem szukał pomocy najpierw w świdnickim pogotowiu, potem w miejscowym szpitalu.

- Bezskutecznie. Usłyszałem, że mam zgłosić się na konsultację do poradni chirurgicznej. Do budynku starego szpitala - tłumaczy Kamil Bąk. - W poradni okazało się natomiast, że bez skierowania od lekarza rodzinnego nikt mnie nie przyjmie.

Zdenerwowany mężczyzna postanowił szukać pomocy w Lublinie. Zadzwonił do szpitala przy ul. Jaczewskiego. Usłyszał, że jeśli do wypadku doszło w ciągu ostatnich sześciu godzin, to może się zgłosić na izbę przyjęć bez skierowania. Pan Kamil czuł się coraz gorzej. Na przemian robiło mu się zimno i gorąco. Wsiadł w samochód i z ociekającą krwią raną pojechał do Lublina. - Zarejestrowałem się. Po kilkunastu minutach przyszedł chirurg. Bez żadnych problemów zszył ranę. Mam się zgłosić na zdjęcie szwów - mówi mężczyzna.

W poniedziałek wieczorem dyrektor szpitala Jacek Kamiński obiecał zająć się sprawą.

(mm) (TOM)

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
PACJENTKA ZE ŚWIDNIKA
Stefek
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (22 sierpnia 2009 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WINA JEST TEŻ POGOTOWIA KTÓRE MA ZASRANY OBOWIĄZEK UDZIELIĆ PIERWSZEJ POMOCY W NAGŁYCH WYPADKACH ,A W SZCZEGÓLNOŚCI PRZY URAZACH ! POWINNO ZAOPATRZYĆ GOŚCIA I DAĆ SKIEROWANIE NA IZBĘ PRZYJĘĆ CHIRURGICZNĄ SZPITALA , A NIE OLEWAĆ - I TO MA BYĆ W PORZĄDKU ?
Rozwiń
PACJENTKA ZE ŚWIDNIKA
PACJENTKA ZE ŚWIDNIKA (16 czerwca 2009 o 21:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Olewanie pacjentów w świdnickim szpitaliku to już dawno norma, tam "darmowy" pacjent nie ma czego szukać. ja podobnie chodziłam z uciętym palcem i pan"doktor" dziwnie zapytał sie dlaczego z tym przyszedłem ........do nich !!!! WAŻNE ,ŻE ZACZYNAMY O TYM GŁOŚNO WRESZCIE MÓWIĆ. TYLKO ,ŻE NIC Z TEGO NIE WYNIKA,JAK ZWYKLE LEKARZOM GÓ...NO ZROBIĄ !!!!!!
Rozwiń
Stefek
Stefek (4 czerwca 2009 o 20:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dlaczego zdjęcie zrobiono pod świdnickim pogotowiem.Szpital jest 20 metrów w prawo
Rozwiń
KK
KK (3 czerwca 2009 o 08:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PRZECIEŻ TO NORMALNE ,NA STASZICA W LUBLINIE DZIECKO MOJE GIPSOWALI TAM NA MOJE ŻĄDANIE BO NA ZDJĘCIU DYPLOMOWANY LEKARZ NIE MÓGŁ ZNALEŻŚĆ ZŁAMANIA ,A TAK ZAGIPSOWAŁ ŻE RANY MA DO DZISIAJ ,TĘ JEGO FUSZERKĘ POPRAWIALIŚMY U INNEGO LEKARZA ZA CO NIEKTÓRZY PIENIĄDZE NASZE BIORĄ TO NIE WIEM .NIE CHCIAŁO MI SIĘ IŚĆ DO SĄDU BO TAM BRAK SPRAWIEDLIWOŚĆI .TAK NIESTETY WYGLĄDA POLSKA RZECZYWISTOŚĆ .BRAK RZETELNOŚCI I ZWYKŁEJ LUDZKIEJ PRZYCHYLNOŚĆI ,TYLKO ZALEW CHAMSTWA
Rozwiń
ja
ja (2 czerwca 2009 o 23:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hehe, to normalka, nie rozumiem oburzenia, moja mama ze złamaną kością w stopie pojawiła się w pogotowiu gdzie skierowano ją do poradni chirurgicznej, tam poproszono o skierowanie....hehe od lekarza rodzinnego z przychodni oddalonej o kilka kilometrów od pogotowia....(nie nosi takich w torebce tak na wszelki wypadek...? dziwne...). Udało się przekonać panią że skierowanie zostanie doniesione niedługo, następnie w przychodni chirurgicznej nie było rendgena, bo osoba obsługująca go poszła sobie godzinę wcześniej do domu...i dawaj znowu do szpitala na zdjęcie trzeba było jechać...i gdyby nie fakt że tato mógł ją wozić samochodem to chybaby się wkurzyła....ale do gazety nie poszła z taką opowieścią.... no to ja przyszłam...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!