piątek, 20 października 2017 r.

Świdnik

Pilot samouk latał nad domami. Rozbił się na lotnisku w Świdniku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2009, 15:01

Pilot śmigłowca, który kilka dni temu rozbił się w Świdniku, narażał życie niewinnych ludzi. Wzbił się w powietrze, chociaż nie ma licencji pilota. Stanisław D. zaliczył tylko zajęcia teoretyczne, a praktyki uczył się sam. Latając nad miejscowościami w okolicach Świdnika.

Do katastrofy doszło w niedzielne popołudnie, tuż obok świdnickiego lotniska. 44-letni Stanisław D. z Jarosławia pilotował swój śmigłowiec marki Exec.

Z jego relacji wynika, że maszyna odmówiła posłuszeństwa na wysokości ok. 10 m. Zaczęła opadać. Stanisław D. w ostatniej chwili wyskoczył ze śmigłowca. Maszyna spłonęła, a nikomu nic się nie stało.

Z relacji Stanisława D. wynika, że latał tylko nad ścierniskiem. Prokurator i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, którzy zajęli się wypadkiem, ustalili co innego.

- Ustaliliśmy, że przelot odbywał się nad sąsiednimi miejscowościami – mówi Edmund Klich, przewodniczący PKBWL. – Na ściernisku nie ma żadnych śladów, a maszyna spadła na granicy lotniska. Świadkowie potwierdzają nasze ustalenia.

Śledczy odkryli też, że właściciel maszyny nie miał licencji pilota. Co więcej, na pokładzie maszyny były jeszcze dwie osoby.

- Ja to rozpatruję w kategoriach samobójstwa – dodaje Klich. - Człowiek zaliczył tylko trochę zajęć teoretycznych. Musiał też ćwiczyć na własną rękę skoro udało mu się wzbić w powietrze.

Jako bezpośrednią przyczynę katastrofy Stanisław D. wskazywał kłopoty z silnikiem. Eksperci w to nie wierzą, bo śmigłowiec wylatał jedynie 50 godzin.

Komisja nie zamierza dłużej zajmować się wypadkiem. Sprawa powinna być zamknięta w tym miesiącu.

- Szkoda pieniędzy na kosztowne badania – mówi Klich. – Pilot nie mówi prawdy. Awaria sprzętu jest bardzo mało prawdopodobna. Analizy techniczne oznaczają olbrzymie wydatki, a pewnie nie wykażą najmniejszych usterek. Złożę wniosek o zamknięcie sprawy.

Badaniem katastrofy zajęła się teraz policja i świdnicka prokuratura. Jak ustaliliśmy, do prokuratury wpłynął już policyjny wniosek o umorzenie sprawy. Zdarzenia nie uznano za wypadek, bo nikt nie odniósł obrażeń. Nie jest jednak wykluczone, że śledczy rozpoczną osobne postępowanie. Stanisław D. mógłby wtedy odpowiadać za pilotowanie bez uprawnień.

Eksperci przyznają, że takich przypadków może być coraz więcej. Na małych lotniskach nie ma bowiem żadnej kontroli – twierdzą przedstawiciele PKBWL. Pilotów - amatorów przybywa, a nikt nie sprawdza, czy mają odpowiednie uprawnienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jon
rea
tliwa
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jon
jon (5 września 2009 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja też latałem Exekiem . na MFS
Rozwiń
rea
rea (5 września 2009 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
powinni zamknąć deb***a bo potrafił wylądować na boisku koło działek gdy na nim przebywały dzieci i młodzież
Rozwiń
tliwa
tliwa (4 września 2009 o 17:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak by Pon Bucek chcioł zeby cłowiek lotoł dał by mu to skrzydło. Ale sie pomylił i wysli deb***e rozem ze świodkomi, którzy zekomo nic nie widzieli rozem z miejscowa policja.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!