sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Radiowozem na zakupy

Dodano: 19 stycznia 2006, 16:15

Czy nasi strażnicy mogą wozić zakupy służbowymi samochodami? - Nie ma co robić z tego problemu - uważa ich szef. My - tak samo jak mieszkańcy - mamy jednak inne zdanie.

- Kilka tygodni temu widziałam, jak samochód naszej straży zatrzymał się przed sklepem "Stokrotka” i zabrał panią z siatkami pełnymi zakupów - mówi pani Ania ze Świdnika - Potem odjechał z piskiem opon. Czy to jest w porządku? - oburza się nasza Czytelniczka.
Ale nie tylko pani Ania spotkała się już z podobnym widokiem.
- W sobotę (7 stycznia) ok. godz. 21.30 wracałem z Lublina do Świdnika - mówi Jakub Osina, radny miejski - Wjechałem na parking między budynkiem przy ul. Słowackiego 5 a Niepodległości 18 i zauważyłem radiowóz Straży Miejskiej. Ze środka wysiadła pani w cywilu z siatami zakupów. Jeżeli strażnicy w ten sposób wykorzystują służbowe samochody, to gratuluję pomysłu. Ja się z tym nie zgadzam. Myślę, że pozostali mieszkańcy naszego miasta mają na ten temat podobne zdanie.
Komendant Straży Miejskiej w Świdniku broni swoich pracowników.
- Mogło przecież tak być, że załatwiano wtedy służbową sprawę - tłumaczył na początku Dariusz Mańka. - Jeśli nie, na pewno wobec winnych wyciągnę konsekwencje.
Okazało się jednak, że w bloku przy Niepodległości mieszka jeden ze strażników i właśnie w sobotę odwoził radiowozem zakupy do domu.
- Przyznał się, że przyjechał z siatkami pod blok. A żona wyszła, żeby je odebrać - mówi komendant Mańka. - Zajęło mu to 15 sekund. I nie ma co z tego robić wielkiej sprawy.
Ale to nie jedyny sygnał od naszych Czytelników, że samochody straży są wykorzystywane do prywatnych celów.
- To zwykła złośliwość - mówi komendant Mańka. - Ktoś zarobił mandat, a teraz się mści. A zresztą przecież my nie jesteśmy po to, żeby nas lubić.
Ostatnio komendant Mańka za podobną sprawę odpowiadał już przed komisją budżetu.
- Wtedy zarzekał się, że samochód nie jest wykorzystywany do spraw prywatnych - mówi Jakub Osina.
Niektórzy mieszkańcy chętnie pozbawiliby na zawsze naszych strażników samochodu.
- Świdnik to małe miasto, można go przejść na piechotę, albo jeździć po nim rowerem - mówi Adam Kowalczyk. - Jeśli nie byłoby samochodu, to incydenty z nim związane natychmiast by się skończyły.
Ale według komendanta, takie głosy są wyjątkami, a świdniczanie bardzo dobrze oceniają działalność strażników.
- W mieście panuje taka opinia, że Straż Miejska szybko reaguje na wszelkie sygnały mieszkańców - mówi Dariusz Mańka. - Bez samochodu byłoby nam dużo trudniej. Dzięki niemu w ciągu kilku minut potrafimy dotrzeć na miejsce zdarzenia.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!