czwartek, 23 listopada 2017 r.

Świdnik

To skandal! Faks o zagrożeniu powodzią leżał przez trzy godziny na biurku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 sierpnia 2005, 08:05

Na trzy godziny przed nawałnicą, która 3 sierpnia spustoszyła nasz powiat, mogliśmy wiedzieć o nadciągającym kataklizmie. Był czas, żeby nas ostrzec. Był czas na przygotowanie worków z piachem, na uszczelnienie okien i drzwi. Był czas na wyprowadzenie samochodów z garażów. Dlaczego nikt nam o tym nie powiedział?
Tygodnik Świdnicki dotarł do dokumentów, świadczących o tym, że o godz. 16.22 faks o nadciągającej nawałnicy leżał już na biurku wojewody lubelskiego. Kwadrans później informacja ta dotarła do straży Pożarnej w Świdniku. I co? Leżała na biurku prawie trzy godziny! Kiedy o 19.26 wreszcie dotarła do starostwa, nikogo już nie było w pracy. Urzędnicy przeczytali ją... następnego dnia rano, gdy miasto tonęło w wodzie.
Strażacy twierdzą, że to nie oni powinni przekazać wiadomość dalej.
– Nie mamy obowiązku przesyłania tych ostrzeżeń do starostwa – mówi Sławomir Kowalczyk, zastępca komendanta PSP w Świdniku. – To, że wysłaliśmy faks do starosty, to tylko nasza dobra wola. Urzędnicy powinni dowiedzieć się o zagrożeniu z własnych źródeł.
Innego zdania jest zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie.
-- To strażacy przejmują obowiązki centrów zarządzania kryzysowego, kiedy nie działają już urzędy. I powinni poinformować o zagrożeniu samorządy – twierdzi Włodzimierz Stańczyk. – Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby starosta nie dowiedział się o zagrożeniu.
Strażacy odpierają ten zarzut.
– Nie ma żadnych umów między Państwową Strażą Pożarną a powiatem, na podstawie których mielibyśmy obowiązek przekazania takich informacji – zapewnia Sławomir Kowalczyk.
Zresztą i tak nie byłoby to możliwe, bo dyżurny straży pożarnej dysponował błędnym numerem telefonu do osoby odpowiedzialnej za zarządzanie kryzysowe w powiecie.
– Straż pożarna i inne służby mają wykazy naszych telefonów. Nie wiem, dlaczego akurat ten został błędnie podany – zastanawia się Mirosław Król, świdnicki starosta.
Czytaj – rozmowa str. 2
Agnieszka Kalinowska



Ramka I : I w numerach bałagan
Na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego natrafiliśmy na informację, że w jego strukturach działa Wydział Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności. Pokój nr 2, telefon 468 71 17. Porównując te informacje z wykazem telefonów i pokoi w budynku Starostwa okazało się, że pod podanym numerem zgłosi się Wydział...Edukacji, Kultury, Sportu, Zdrowia i Spraw Społecznych. A w pokoju nr 2 znajduje się Biuro Samorządowe.
Co na to starosta?
– U nas nie ma oddzielnego wydziału kryzysowego – tłumaczy Mirosław Król. – Jego funkcję pełni Zespół ds. Bezpieczeństwa i Informacji Niejawnych. Oprócz niego – w wyjątkowych sytuacjach – zbiera się Zespół Reagowania Kryzysowego, którym kieruje komendant Straży Pożarnej.
Skąd w takim razie bałagan w numerach telefonów i pokojach?
– Nie wiem. Nie powinno tak być. Na pewno się tym zajmiemy – usłyszeliśmy od starosty.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!