środa, 23 sierpnia 2017 r.

Świdnik

Zapadnie wyrok na szefa Straży Miejskiej


Świdnicki sąd ma rozstrzygnąć, czy 31 stycznia Dariusz Mańka podjął pod wpływem alkoholu czynności służbowe.

To będzie już drugi wyrok w tej sprawie. W pierwszej instancji komendant przegrał.

- Wnoszę o uniewinnienie. Popełniłem błąd, że przyszedłem tego dnia do pracy, choć byłem na urlopie. Nie podjąłem żadnych czynności służbowych, nikt przez moje działanie nie odniósł krzywdy - apelował Dariusz Mańka, komendant Straży Miejskiej w Świdniku na ostatniej rozprawie przed ogłoszeniem wyroku. - To był przypadek, wynikający z nieświadomości, bo nie zdawałem sobie sprawy, że "na kacu” człowiek może mieć promile.

Zapewnia, że wprawdzie rozmawiał feralnego dnia z pracownikami, ale nie składał żadnych podpisów na dokumentach, nie wydawał poleceń służbowych. - Byłem prywatnie - kwituje Mańka. Wyrok zapadnie pojutrze.

Przypomnijmy. Kłopoty szefa strażników zaczęły się 31 stycznia. Anonimowy rozmówca powiadomił świdnickich policjantów, że Dariusz Mańka może być nietrzeźwy. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, komendant właśnie wychodził z budynku straży. Badanie alkomatem przeprowadzono w świdnickim Urzędzie Miasta w obecności burmistrza.

Okazało się, że komendant miał 0,96 promila. Komendant tłumaczył się, że do pracy przyszedł tylko na chwilę, a wcześniej wziął urlop na żądanie. Ale zdaniem policji, popełnił wykroczenie, bo w stanie po użyciu alkoholu podjął czynności zawodowe.

Dlatego policja wysłała wniosek do sądu grodzkiego o ukaranie komendanta. W międzyczasie Mańka dostał naganę od swojego pracodawcy, burmistrza Waldemara Jaksona. Powód: przyszedł do pracy, chociaż był na urlopie.

Pierwszy wyrok w tej sprawie już zapadł. Świdnicki sąd uznał, że Dariusz Mańka jest winny zarzucanego mu czynu, czyli podjęcia czynności służbowych pod wpływem alkoholu.

Zasądził 600 złotych grzywny i zwrot kosztów sądowych. Wyrok nie był prawomocny i pod koniec maja komendant odwołał się od wyroku, bo czuje się niewinny. Świadkowie natomiast niemal jednym głosem potwierdzają, że feralnego dla niego dnia podjął czynności służbowe.

Zanosi się jednak na to, że jeśli ponownie wyrok będzie dla niego niekorzystny, to pracy nie straci.

- Wyrok nie będzie miał skutku prawnego dla piastowania funkcji przez komendanta. To jest wykroczenie, więc stanowiska nie straci - mówi Artur Soboń, sekretarz Urzędu Miasta w Świdniku. - Poniósł wszelkie konsekwencje służbowe. Dostał naganę od burmistrza. A to jest bardzo dotkliwe, bo nie dostaje premii czy "trzynastki”.
Czytaj więcej o:
jerry
prawdziwy
gosć
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jerry
jerry (1 listopada 2008 o 20:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ile ta nieaktualna informacja jeszcze będzie wisiała na STRONIE DZIENNIKA ?
drugi wyrok już zapadł
Rozwiń
prawdziwy
prawdziwy (30 października 2008 o 00:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w każdej robocie jest tak, że za alkohol się wylatuje.... no chyba, że......
Rozwiń
gosć
gosć (28 października 2008 o 13:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zatrudniciel (burmistz) dobrze zrobił, że dał mu naganę. Ja bym sprawę zamknął.
Rozwiń
beety boop
beety boop (28 października 2008 o 12:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
polak napisał:
Represyjne stosowanie prawa dot. ludzi bez znajomosci. bez pieniedzy, bo to jest bezpiecznie dla zdrowia i stolkow stojacych na strazy prawa. Nikt nie roszy ludzi ktorzy uwazaja ze ich g... nie smierdzi. Jednych chroni immunitet ,drugich ochroniarze inni zycie widza z okien limuzyn. CZy jak odejdzie ten pan cos sie zmieni.?Straznicy beda dalej jezdzic po ulicach samochodami,okazjonalnie legitymowac ludzi spacerujacymi z psami na smyczy i z kagancem/do psow walesajacych sie nie maja pretensji,a mozna ustalic wlasciciela/ nie podchodza do awanturujacych sie osilkow/ Policja tez nie bedzie zdecydowanie wkraczac w takie sytucje z obawy przed skargami. No i pat .Czy moge bez krzyku w mediach dac w morde zaczepiajacemu ludzi pijanemu osilkowi.?



Zgadzam się z Tobą, ale tylko co do pierwszej części. Inaczej patrzymy na SM jako osoby mające coś na sumieniu, a inaczej gdy musieliśmy korzystac z ich pomocy.Ja należę do tej drugiej grupy i tak się złożyło, że byłam z ludzmi, którzy zostali zaatakowani przez podchmielonych, czy nacpanych (trudno wyczuc) osiłków.Zadyma była niekiepska, fruwało wszystko wokół...a telefon na policji milczał( może dlatego, że o 03.30 dyzurny na drugi bok się przewracał , Do SM dodzwoniłam się po drugim sygnale, na miejscu patrol pojawił się po ok. 3 minutach i zaręczam Cię, że podeszli...po kilku minutach temat był załatwiony, a osiłki jakoś tak nie wiedziec czemu mocno zmiękli:)))
Rozwiń
polak
polak (28 października 2008 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Represyjne stosowanie prawa dot. ludzi bez znajomosci. bez pieniedzy, bo to jest bezpiecznie dla zdrowia i stolkow stojacych na strazy prawa. Nikt nie roszy ludzi ktorzy uwazaja ze ich g... nie smierdzi. Jednych chroni immunitet ,drugich ochroniarze inni zycie widza z okien limuzyn. CZy jak odejdzie ten pan cos sie zmieni.?Straznicy beda dalej jezdzic po ulicach samochodami,okazjonalnie legitymowac ludzi spacerujacymi z psami na smyczy i z kagancem/do psow walesajacych sie nie maja pretensji,a mozna ustalic wlasciciela/ nie podchodza do awanturujacych sie osilkow/ Policja tez nie bedzie zdecydowanie wkraczac w takie sytucje z obawy przed skargami. No i pat .Czy moge bez krzyku w mediach dac w morde zaczepiajacemu ludzi pijanemu osilkowi.?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!