poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

19-latek podpalił matkę z dzieckiem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 września 2008, 21:11

Zamość. Siedemnastolatka paliła się żywym ogniem, poparzony jest też jej malutki synek. Policja zatrzymała sprawcę - 19-letniego Przemysława G.

Nie wiadomo, dlaczego ojciec dziecka oblał ich we wtorek łatwo palnym płynem i podpalił.

Podpalacz to Przemysław G. Ma 19 lat. Pochodzi z podzamojskiej wsi. Jego dwa lata młodsza dziewczyna mieszka z ich 15-miesięcznym synkiem u dziadków przy ul. Moniuszki na osiedlu Karolówka w Zamościu. Mężczyzna pojawił się tam we wtorek w południe. W pokoju zostali we trójkę.

- Wiadomo, że oblał dziewczynę i dziecko łatwo palną cieczą i podpalił - informuje nadkomisarz Joanna Kopeć, rzecznik zamojskiej policji.

Zaraz potem wsiadł do swojego zielonego malucha i ruszył z piskiem opon. Przeraźliwy krzyk dziewczyny postawił na nogi domowników. Pospieszyli na pomoc.
- Cała była w ogniu, płonęły jej włosy, skóra sama schodziła z ciała - opowiadała nam zszokowana babcia poszkodowanej. - Wybiegła na podwórko i zaczęła oblewać się wodą z balii.

- Gdy gasiłem ogień mokrym ręcznikiem błagała, żeby ratować dziecko - dodaje cioteczny brat nastolatki. - Mały płakał, palił się pod nim tapczan.

Poszkodowana 17-latka trafiła z oparzeniami drugiego i trzeciego stopnia twarzy, rąk i tułowia na oddział chirurgiczny szpitala "papieskiego”. - Jej stan jest stabilny, jest przytomna, przechodzi terapię przeciwwstrząsową. O następstwach poparzeń będzie można coś powiedzieć za kilka dni - mówi Ryszard Pankiewicz, rzecznik Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu.

Chłopczyk leży w Zamojskim Szpitalu Niepublicznym. Wiadomo, że ma oparzenia pierwszego i drugiego stopnia twarzy i lewej rączki. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Policja potrzebowała niespełna czterech godzin, by schwytać Przemysława G. Wpadł w Starym Zamościu. - Zauważyli go funkcjonariusze z Izbicy - mówi nadkomisarz Kopeć. 19-latek trafił do policyjnego aresztu. Był trzeźwy, nie był też pod wpływem narkotyków. Nie chciał powiedzieć, dlaczego dopuścił się tak okrutnego czynu.

Mieszkańcy spokojnego zamojskiego osiedla nie rozumieją, jak mogło dojść do tragedii. - Takiego czegoś u nas jeszcze nie było - kręci głową mieszkająca niedaleko miejsca tragedii kobieta. - Żeby malutkie dzieciątko podpalać? Czego ono jest winne?

Jutro prokurator postawi Przemysławowi G. zarzuty. Podpalaczowi grozi dożywocie. (pele)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~nieznany~
STYX
Elroy
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~nieznany~
~nieznany~ (22 października 2009 o 21:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
teraz jego powinni podpalić i patrzeć sie jak płonie żywkiem
Rozwiń
STYX
STYX (10 września 2008 o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten Przemysław Gosiewski od razu mi sie nie podabał, gumiś jeden...
Rozwiń
Elroy
Elroy (10 września 2008 o 09:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
oczekiwany wyrok sądu: przepraszamy cie drogi człowieku, ale społeczeństwo nie może sobie poawolić, abyś drugi raz dokonał takiej zbrodni - wyrok brzmi: unicestwić. Niestety tak naprawde odpowie za uszkodzenie ciała...........i gdzie tu sprawiedliwośc.
Rozwiń
cyga
cyga (9 września 2008 o 23:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KARA ŚMIERCI---- aż się prosi by została przywrócona.... Coraz więcej bestii jest wokół nas i należy ,,COŚ" z tym zrobić . Jak można wyrządzić taką krzywdę ? Ten oprawca pewnie posiedzi kilka lat i wyjdzie cały i zdrowy , a dziewczyna i dziecko będą mieli blizny już do końca życia... Powinna go spotkać śmierć w męczarniach . ...Mało tego , że ją skrzywdził ciążą w wieku niespełna 16 lat , to jeszcze teraz się wyżył na niej ponownie i na niczemu niewinnym dziecku. Co za BYDLAK ?......
Rozwiń
joł
joł (9 września 2008 o 21:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i nie gasić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!