wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

A nam się przelewa

Autor: Bogdan Nowak

Hałdy śmieci na tomaszowskim wysypisku rosną w zastraszającym tempie. Niektóre mają już po kilka metrów wysokości. A na budowę nowego się nie zanosi.

Składowisko w Tomaszowie jest małe i przestarzałe. Foliowe worki i papiery wiatr roznosi po całej okolicy. Działki wokół zawalają dodatkowo „dzikie” śmieci i gruz. – Możliwe, że to wysypisko trzeba będzie zamknąć już od czerwca 2006 roku – alarmował na ostatniej sesji Rady Miejskiej Mieczysław Hek, szef Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska tomaszowskiego starostwa. – Co wtedy będzie? Inne składowiska w powiecie też są już pełne. Czas szukać jakiegoś rozwiązania.
Przed dwunastu laty Urząd Miejski w Tomaszowie Lubelskim kupił w okolicach Rogóźna kilka działek (łącznie 8 ha). Ale budowa wysypiska śmieci i Zakładu Zagospodarowania Odpadów do dziś nie ruszyła. Miejscowi zbierali podpisy i protestowali, gdzie się dało. Skutecznie. Ich pisma lądowały na biurkach kolejnych starostów, burmistrzów i posłów. – Nasze domy są oddalone od planowanej budowy tylko o kilkaset metrów – tłumaczy Elżbieta Kramarczuk z Rogóźna. – Nie chcemy robactwa, smrodu i śmieciarek jeżdżących w dzień i nocą. Śmieci nie wpuścimy. Inaczej będziemy musieli się stąd wyprowadzić.
Tymczasem na działkach przeznaczonych pod budowę powstało dzikie wysypisko. – Najwyraźniej takie sąsiedztwo bardziej miejscowym odpowiada – dziwi się Antoni Wawryca, wójt gminy Tomaszów Lubelski. – Przecież zakład w Rogóźnie byłby czysty, ekologiczny i spełniałby normy unijne. Śmieci byłyby segregowane i utylizowane. Protesty nie mają uzasadnienia. Teraz trafiły m.in. do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. No ręce opadają...
Tymczasem Mieczysław Hek przekonywał radnych miejskich, że o budowie Zakładu Utylizacji Odpadów w Rogóźnie mogą zapomnieć. Bo brakuje już na to czasu. – Zastanawiamy się, jak to rozwiązać – przyznał na sesji Stanisław Gwozda, zastępca burmistrza Tomaszowa Lub. – Myślimy o wysypisku we wschodniej części miasta, na terenach niezurbanizowanych. Tyle, że tam planowana jest budowa obwodnicy. Nie wiadomo jeszcze, jak problem rozwiązać, ile czasu potrwa wykonanie projektu i ile będzie to kosztować.
Andrzej Szwugier, prezes PGKiM w Tomaszowie Lub., które zarządza wysypiskiem, jest dobrej myśli. – Pozwolenie na użytkowanie składowiska odpadów mamy do 2007 roku – zapewnia. – Jego mała pojemność to problem, ale damy radę. Prasa nie powinna ludzi straszyć.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!