czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Albo leki, albo zupa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 grudnia 2002, 20:34

Raz zupa, raz drugie. Dzisiaj na obiad będą flaki. Tak od tygodnia karmieni są pacjenci „starego” szpitala w Zamościu. Gdyby dyrekcja placówki, której zadłużenie sięga 9 mln zł, nie zdecydowała o ograniczeniu obiadów do jednego dania, zabrakłoby na leki i pensje dla personelu.

– Musieliśmy podjąć taką decyzję, bo stanęliśmy przed wyborem: albo leki, które ratują pacjentom życie, albo pełne obiady – tłumaczy Waldemar Węgrzyn, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Zamościu. – Placówka jest poważnie zadłużona i doszło do tego, że nikt już nie chce dawać nam leków na kredyt. Musimy płacić gotówką, której nie mamy. Za to co zaoszczędzimy (ok. 8,5 tys. zł miesięcznie – red.) będziemy kupować leki.
Na pełne obiady liczyć mogą jedynie chorzy z oddziału gruźliczego i opieki długoterminowej. Pacjenci są na razie wyrozumiali. – Nie głoduję. Tyle ile dostaję, wystarcza – mówi pan Edmund ze Szczebrzeszyna, pacjent oddziału wewnętrznego.
Dziś chorzy dostaną flaki. – Mamy też bar szpitalny, w którym pacjenci mogą się żywić. Wiem, że rodziny wykupują swoim pacjentom drugie dania – mówi Stefania Lenard, kierownik kuchni w szpitalu.
Za potężne długi wobec Cefarmu, komornik zajął konto szpitala. – Będziemy błagać, by należność egzekwowano w ratach. Jeśli to się nie powiedzie, pozostaniemy bez środków. Zabraknie nie tylko na leki, ale i na pensje dla pracowników – dodaje dyrektor Węgrzyn. – Rozmawiałem o tym z pracownikami.
Zadłużenie placówki dochodzi do 9 mln zł. Miesięczne wydatki przekraczają przychody o ok. 400 tys. zł. – Zadłużenie będzie się pogłębiać – przewiduje Mariusz Paszko, główny specjalista ds. analiz ekonomicznych w „starym” szpitalu w Zamościu i wylicza wprowadzone ostatnio oszczędności. – Mamy mniej telefonów, pracownicy nawet sami za swoje pieniądze kupują środki czystości, dwa razy przeprowadziliśmy redukcję zatrudnienia. Z pracą pożegnało się ok. 300 osób, kupujemy tańsze produkty spożywcze. Jednak są jakieś granice oszczędzania. My już ich sięgnęliśmy.
Paszko dodaje, że pod koniec roku sytuacja w szpitalu jest zawsze najgorsza, bo kontrahenci ponaglają do zapłaty należności. – Jesteśmy zbyt małym szpitalem, żeby przy 260 łóżkach wypracować takie dochody, by spłacać zobowiązania. Musiałyby zostać zwiększone ceny usług za świadczenia medyczne.

Marcin Zamoyski - prezydent Zamościa

Zleciłem, by dyrektor szpitala i osoba odpowiedzialna za sprawy ekonomiczne opracowali program, w którym pokażą, jak wyprowadzić szpital z tego ogromnego zadłużenia. Po drugie dyrekcja szpitala ma nie dopuszczać do tego, by placówka popadała
w kolejne długi, bo będzie miała zamkniętą drogę do jakichkolwiek kredytów.

Obiad obiadowi nierówny

W PSK nr 1 przy ul Staszica w Lublinie pacjenci będący na diecie ogólnej dostali wczoraj na obiad kapuśniak mazurski, rybę smażoną, ziemniaki i sos grecki.
A w „starym” szpitalu w Zamościu chorzy jedli wczoraj na obiad kaszę z sosem i mięsem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!