niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Zamość

Albo leki, albo zupa

Dodano: 9 grudnia 2002, 20:34

Raz zupa, raz drugie. Dzisiaj na obiad będą flaki. Tak od tygodnia karmieni są pacjenci „starego” szpitala w Zamościu. Gdyby dyrekcja placówki, której zadłużenie sięga 9 mln zł, nie zdecydowała o ograniczeniu obiadów do jednego dania, zabrakłoby na leki i pensje dla personelu.

– Musieliśmy podjąć taką decyzję, bo stanęliśmy przed wyborem: albo leki, które ratują pacjentom życie, albo pełne obiady – tłumaczy Waldemar Węgrzyn, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Zamościu. – Placówka jest poważnie zadłużona i doszło do tego, że nikt już nie chce dawać nam leków na kredyt. Musimy płacić gotówką, której nie mamy. Za to co zaoszczędzimy (ok. 8,5 tys. zł miesięcznie – red.) będziemy kupować leki.
Na pełne obiady liczyć mogą jedynie chorzy z oddziału gruźliczego i opieki długoterminowej. Pacjenci są na razie wyrozumiali. – Nie głoduję. Tyle ile dostaję, wystarcza – mówi pan Edmund ze Szczebrzeszyna, pacjent oddziału wewnętrznego.
Dziś chorzy dostaną flaki. – Mamy też bar szpitalny, w którym pacjenci mogą się żywić. Wiem, że rodziny wykupują swoim pacjentom drugie dania – mówi Stefania Lenard, kierownik kuchni w szpitalu.
Za potężne długi wobec Cefarmu, komornik zajął konto szpitala. – Będziemy błagać, by należność egzekwowano w ratach. Jeśli to się nie powiedzie, pozostaniemy bez środków. Zabraknie nie tylko na leki, ale i na pensje dla pracowników – dodaje dyrektor Węgrzyn. – Rozmawiałem o tym z pracownikami.
Zadłużenie placówki dochodzi do 9 mln zł. Miesięczne wydatki przekraczają przychody o ok. 400 tys. zł. – Zadłużenie będzie się pogłębiać – przewiduje Mariusz Paszko, główny specjalista ds. analiz ekonomicznych w „starym” szpitalu w Zamościu i wylicza wprowadzone ostatnio oszczędności. – Mamy mniej telefonów, pracownicy nawet sami za swoje pieniądze kupują środki czystości, dwa razy przeprowadziliśmy redukcję zatrudnienia. Z pracą pożegnało się ok. 300 osób, kupujemy tańsze produkty spożywcze. Jednak są jakieś granice oszczędzania. My już ich sięgnęliśmy.
Paszko dodaje, że pod koniec roku sytuacja w szpitalu jest zawsze najgorsza, bo kontrahenci ponaglają do zapłaty należności. – Jesteśmy zbyt małym szpitalem, żeby przy 260 łóżkach wypracować takie dochody, by spłacać zobowiązania. Musiałyby zostać zwiększone ceny usług za świadczenia medyczne.

Marcin Zamoyski - prezydent Zamościa

Zleciłem, by dyrektor szpitala i osoba odpowiedzialna za sprawy ekonomiczne opracowali program, w którym pokażą, jak wyprowadzić szpital z tego ogromnego zadłużenia. Po drugie dyrekcja szpitala ma nie dopuszczać do tego, by placówka popadała
w kolejne długi, bo będzie miała zamkniętą drogę do jakichkolwiek kredytów.

Obiad obiadowi nierówny

W PSK nr 1 przy ul Staszica w Lublinie pacjenci będący na diecie ogólnej dostali wczoraj na obiad kapuśniak mazurski, rybę smażoną, ziemniaki i sos grecki.
A w „starym” szpitalu w Zamościu chorzy jedli wczoraj na obiad kaszę z sosem i mięsem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO