środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Biłgoraj: Dyrektor muzeum nielegalnie gromadził broń i amunicję

Dodano: 21 stycznia 2011, 11:46
Autor: (ak)

Cztery osoby zatrzymane (Fot. Policja)
Cztery osoby zatrzymane (Fot. Policja)

Tysiące sztuk amunicji i setki sztuk broni oraz jej elementów, w bardzo dobrym stanie, a także wiele kilogramów materiałów wybuchowych zarekwirowano podczas dwudniowej akcji CBŚ, prowadzonej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju w miejscowym muzeum i wchodzącej w jego skład Zagrodzie Sitarskiej.


– Można dziś powiedzieć, że mieszkańcy bloków przy ulicy Nadstawnej, gdzie funkcjonuje Zagroda Sitarska, ale również miejscy urzędnicy, bo muzeum działa w podziemiach Urzędu Miasta żyli od lat na tykającej bombie – mówi Ireneusz Gmyz, prokurator prowadzący śledztwo.

W tej sprawie zatrzymano cztery osoby, w tym Jerzego W., dyrektora Muzeum Ziemi Biłgorajskiej oraz trzech jego pracowników: Sławomira M., Tomasza P. i Bogusława M. Wszyscy w nocy w czwartku na piątek usłyszeli zarzuty.

W piątek przed południem Sąd rejonowy w Biłgoraju nie uwzględnił wniosków prokuratury o atymczasowe aresztowanie całej czwórki.

– Czekamy na decyzję sądu wraz z uzasadnieniem. Wtedy będziemy podejmować decyzję, czy składać zażalenie do Sądu Okręgowego w Zamościu – mówi Gmuz, ale dodaje, że stanie się najprawdopodobniej po niedzieli.

Tymczasem ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że tylko część tego wyjątkowo bogatego arsenału była przez muzeum ewidencjonowana.

"Eksponaty”, które dyrektor placówki gromadził wspólnie z pracownikami były albo kupowane albo też pochodziły z prowadzonych przez nich poszukiwań (na razie nie wiadomo, czy legalnych). Niektóre sztuki broni i jej elementów, ale także granaty, amunicja i materiały wybuchowe były w bardzo dobrym stanie, świetnie zachowane.

Problem w tym, że to mogło w każdej chwili wybuchnąć. – Muzeum ma prawo takie zbiory gromadzić, ale ma też obowiązek pozbawienia ich cech użyteczności bojowej. A tym przypadku tak nie było – mówi prokurator Gmyz. Bo amunicja nie miała przedziurawionych spłonek, a pistolety, czy karabiny nie miały zdemontowanych odpowiednich elementów.

Co na to burmistrz miasta, który od kilku kadencji urzęduje dwa piętra nad muzeum? – Jestem zaskoczony. I tę sytuację mogę określić chyba tylko jako skrajną nieodpowiedzialność – mówi Janusz Rosłan.

Zapewnia, że nie miał pojęcia iż zbiory muzeum są nielegalne. Dodaje, że miasto nigdy nie finansowało tego rodzaju zakupów dla placówki, która jest jednostką podległą Starostwu Powiatowemu w Biłgoraju. Tam jednak jak na razie nikt sytuacji nie skomentował. Trwa posiedzenie Zarządu Powiatu.

– Można dziś powiedzieć, że mieszkańcy bloków przy ulicy Nadstawnej, gdzie funkcjonuje Zagroda Sitarska, ale również miejscy urzędnicy, bo muzeum działa w podziemiach Urzędu Miasta żyli od lat na tykającej bombie – mówi Ireneusz Gmyz, prokurator prowadzący śledztwo.

W tej sprawie zatrzymano już cztery osoby, w tym Jerzego W., dyrektora Muzeum Ziemi Biłgorajskiej oraz trójkę jego pracowników. Wszyscy w nocy w czwartku na piątek usłyszeli zarzuty. Od dzisiejszego ranka sąd w Biłgoraju rozpatruje wnioski prokuratury o ich tymczasowe aresztowanie.

Z wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że tylko część tego wyjątkowo bogatego arsenału była przez muzeum ewidencjonowana.

"Eksponaty”, które dyrektor placówki gromadził wspólnie z pracownikami były albo kupowane albo też pochodziły z prowadzonych przez nich poszukiwań (na razie nie wiadomo, czy legalnych). Niektóre sztuki broni i jej elementów, ale także granaty, amunicja i materiały wybuchowe były w bardzo dobrym stanie, świetnie zachowane.

Problem w tym, że "eksponaty" mogły w każdej chwili wybuchnąć.

– Muzeum ma prawo takie zbiory gromadzić, ale ma też obowiązek pozbawienia ich cech użyteczności bojowej. A tym przypadku tak nie było – mówi prokurator Gmyz. Bo amunicja nie miała przedziurawionych spłonek, a pistolety, czy karabiny nie miały zdemontowanych odpowiednich elementów.

Co na to burmistrz miasta, który od kilku kadencji urzęduje dwa piętra nad muzeum? – Jestem zaskoczony. I tę sytuację mogę określić chyba tylko jako skrajną nieodpowiedzialność – mówi Janusz Rosłan.

Jak twierdzi, nie miał pojęcia iż zbiory muzeum są nielegalne. Dodaje, że miasto nigdy nie finansowało tego rodzaju zakupów dla placówki, która jest jednostką podległą Starostwu Powiatowemu w Biłgoraju.

– Nie miałem pojęcia, że cokolwiek ze zbiorami muzeum może być nie w porządku – zapewnia Marian Tokarski, starosta biłgorajski. – Otrzymywałem informacje, że wszelkie zbiory są tak, jak należy zinwentaryzowane.

Całej sytuacji starosta nie chce komentować. czeka na dalsze ustalenia prokuratury i ewentualne wyjaśnienia dyrektora Muzeum.

Tymczasem sprawa podzieliła mieszkańców Biłgoraja. Jedni są nieodpowiedzialną postawą dyrektora W i jego współpracowników oburzeni, inni bardziej wyrozumiali.

Bo podobno w mieście tajemnicą poliszynela było zamiłowanie Jerzego W. do gromadzenia strych militariów. – To byli po prostu pasjonaci. Na pewno nikomu nie chcieli zrobić krzywdy i najprawdopodobniej w ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, że działają nielegalnie – usłyszeliśmy od anonimowego rozmówcy.


Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
europa
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 marca 2017 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli ktoś jest idiotą tylko na "własny użytek", to jeszcze wielkiego problemu nie ma. Gorzej natomiast, jeśli taki idiota zajmuje stanowisko prokuratora...
Rozwiń
Gość
Gość (15 czerwca 2016 o 08:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znowu przesadzają, byle zaistnieć. Zadaniem muzeum jest gromadzić różnego rodzaju zabytki. Pomysł, aby pozbywać ich cech używalności uważam za barbarzyństwo. To postkomunistyczna głupota. Owszem powinny być odpowiednio zabezpieczone. Pracownicy mogli sobie darować owe granaty, czy trotyl - bo od razu zrobił się krzyk o tykającej bombie. Ano jest sprawa to prokuratura i policja chce zaistnieć. Gdyby był to przeciętny Kowalski, no to jeszcze rozumiem, ale pracownicy muzeum? Ponoć była to tajemnica poliszynela, to należało sprawdzić i polecić - pod nadzorem bronioznawców - zaprowadzić porządek, a nie robić afery ...Dyrektorowi i jego pracownikom należąła się bura za brak rozwagi, ale i podziękowanie za zebranie zapewne ciekawej kolekcji.Lepiej ze broń była w podziemiach muzeum niż w rękach "niepewnych", bo z nieba nie spadła.Więcej rozwagi, ale tak bywa,ze niektórzy lubią z igły robić widły ...
Rozwiń
europa
europa (26 stycznia 2011 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak zle i tak niedobrze. Znajda zle, nie znajda tez zle!!!
Nie wiem jakbys sie poczul/a jakbys mieszkal/a na tej tykajacej bombie, tez uwazal/abys, ze to zenujace? Nie sadze. Moja cala rodzina mieszka w bloku sasiadujacym z Zagroda Sitarska.
Rozwiń
europa
europa (26 stycznia 2011 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='der' timestamp='1295876965' post='428312']
Cała ta kolekcja jest dosc ciekawa z punktu widzenia histotyka, a milicja a sorki policja powinna zajac sie czyms innym, naprawde..jednym słowem zenada..
[/quote]
Rozwiń
rydzio
rydzio (25 stycznia 2011 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli w Biłgoraju to pewnie przygotowywał się do RP.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!