niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Zamość

Biłgorajski radny od siedmiu miesięcy nie uczestniczy w sesjach

Dodano: 3 listopada 2003, 16:47

Biłgorajski radny z listy SLD Krzysztof Marzec przed siedmioma miesiącami wyjechał z Polski i dotąd nie wrócił. Lewica domaga się stwierdzenia wygaśnięcia jego mandatu, prawica zaciekle go broni. Kolejną walkę stoczono w ubiegłym tygodniu.

K. Marzec wszedł do RM z listy SLD na miejsce Ryszarda Korniaka, któremu wygasł mandat wraz z objęciem funkcji zastępcy burmistrza. Na 21 mandatów lewica miała 9. Wkrótce jednak nowy radny wystąpił z klubu radnych SLD i przeszedł na prawą stronę. Na krótko, bo 25 kwietnia br. wyjechał z żoną do Izraela i dotychczas nie wrócił. Jak się szybko okazało, wraz z jego wyjazdem zniknęło 60 tys. zł dotacji dla klubu sportowego "Łada”, którym kierował.
Radna SLD Regina Rogowska wystąpiła na ostatniej sesji RM z interpelacją, aby wyjaśnić sprawę Marca, bo mandat jest zablokowany, a wyborcy nie mają swojego przedstawiciela w radzie. Burmistrz miasta, a zarazem szef SLD w Biłgoraju przygotował projekt uchwały w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego w związku z utratą prawa wybieralności. Podjęcie takiej uchwały oznaczałoby uzyskanie mandatu radnego przez kolejną osobę z listy SLD. Lewica odzyskałaby z ten sposób 9 głos.
- Radny Marzec, unikając odpowiedzialności karnej, wyjechał z żoną za granicę. W sierpniu Prokuratura Rejonowa zawiesiła prowadzone przeciwko niemu śledztwo z braku możliwości przedstawienia mu zarzutów i postanowiła wszcząć jego poszukiwania - poinformował radnych burmistrz Janusz Rosłan.
Jego zdaniem, radny Marzec utracił w trakcie kadencji prawo wybieralności. Nie przebywa w miejscu zameldowania, nie kontaktuje się z RM. Z tą opinią prawną nie zgadzają się radni prawicy. - Skąd pewność, że chciał uniknąć odpowiedzialności karnej? A jeśli wróci i ureguluje należności? - dopytywał się Stefan Oleszczak.
Jednocześnie przypomniał, że w poprzedniej kadencji K. Marzec użyczył KS "Łada” 250 tys. zł swoich pieniędzy. Lewica tego nie potwierdza. Radny Artur Bara (SLD) uznał, że prawica ma za nic wyborców, skoro zależy jej na tym, by RM działała w niepełnym składzie. Radny Czesław Sokal (SLD) proponował, by kupić sobie jarmułki, skoro radnym tak zależy na trzymaniu K. Marca w RM. Lewica, jak zapewnił burmistrz, wstydzi się, że radnym z jej listy został człowiek, który niezgodnie z prawem wykorzystał 60 tys. zł dotacji.
Radca prawny poinformował radnych, że K. Marzec jest ścigany także za długi w biłgorajskim Banku Spółdzielczym. - Gdy nie wyroku sądu, nie możemy skazać niewinnego człowieka - oponował Mirosław Tujak, wiceprzewodniczący RM.
Dlaczego prawica broni radnego Marca? - Ten jeden głos może być bardzo ważny, np. do zwołania referendum potrzeba 3/5 głosów w radzie - uważa R. Rogowska . - Podejrzewam, że tu się naciąga prawo do celów politycznych. My bronimy prawa - ripostował radny prawicowy Zbigniew Ryba.
Ostatecznie uchwała o wygaśnięciu mandatu radnego Marca nie przeszła. W międzyczasie prezes BS w Biłgoraju poinformował nas, że K. Marzec spłacił już prawie wszystkie należności.

Mirosław Tujak

- W pierwszej kadencji jeden radny był obecny tylko na jednej sesji. Nie złożył mandatu i wyjechał w interesach do Hiszpanii. Nie odebrano mu mandatu do końca kadencji. W drugiej kadencji inny radny wyjechał do USA. Nie było go ponad rok. Po powrocie dokończył kadencję. Radna poprzedniej kadencji nie brała czynnego udziału w pracach RM przez ok. 3 lata. Nie straciła mandatu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO