środa, 18 października 2017 r.

Zamość

Chorych kuszą ... pogrzebem

  Edytuj ten wpis
Autor: Bogdan Nowak

Gdzie szukać nowego rynku zbytu? Najlepiej wśród pacjentów i ich rodzin - wyszedł z założenia szef jednego z zakładów pogrzebowych w Biłgoraju

i swoimi ulotkami zarzucił szpitalny parking. Ludzie są oburzeni. I trudno się dziwić.

65-letni mieszkaniec jednej z wiosek niedaleko Księżpola od lat ma kłopoty z sercem. Kilka dni temu odwiedził szpital w Biłgoraju. A gdy z niego wyszedł, za wycieraczką swojego samochodu znalazł ulotkę zakładu pogrzebowego. - Było tak, jakby ktoś uderzył mnie pałką w głowę - wspomina mężczyzna. - Niedomagam i mam ostatnio złe myśli. Do szpitala jadę się ratować. A tu widzę, że ktoś na mnie czyha i... źle mi życzy. Jak można?
- Takie ulotki mogą źle wpłynąć na samopoczucie pacjentów - denerwuje się Helena Małysa z Biłgoraja. - Na pewno nie pomogą także ludziom mającym bliskich w szpitalu. Często są przecież smutni i rozżaleni. Niech się reklamują, ale na tablicach ogłoszeniowych. Taki sposób jest paskudny.
Pracownicy biłgorajskiej firmy "Charon” starali się przedstawić swoją ofertę w naprawdę kuszący sposób. W ulotkach zakład chwali się, że organizuje przewozy, "ekschumacje” (wyraz napisano z błędem!) i pogrzeby. Firma reklamuje się także, że ma własną chłodnię i kaplicę bez opłat. "Szpital pobiera pieniądze, my nie. Odbieramy ze szpitali na żądanie” - czytamy na ulotce.
Dość nachalności "Charona” ma także kierownictwo szpitala. - Jakiś czas temu ta firma postawiła przed szpitalem swój karawan - denerwuje się dyrektor Zbigniew Kowal. - Pacjenci byli tym oburzeni. Interweniowaliśmy i pojazd został usunięty. Teraz przerzucili się na ulotki. Zastanawiamy się, co z tym zrobić. Takie zachowanie jest na pewno nieetyczne... Ta firma także mija się z prawdą. Szpital pobiera opłaty za chłodnię, ale tylko wtedy, gdy ciało przechowywane jest dłużej niż trzy dni.
Tomasz Glinka, właściciel Zakładu Pogrzebowego "Charon” nie ma sobie nic do zarzucenia. - Trochę to wyszło nieładnie - przyznał wczoraj. - Miałem już sygnały, że ulotki zostały źle przyjęte. Ale to wszystko nie moja wina! Wynająłem jakiegoś chłopaka i on naszą reklamę zaniósł gdzie popadło. Dzisiaj wziął 10 tys. nowych ulotek i powiózł je gdzieś chyba na wieś.
Na ulotkach jest jednak zdanie, które sugeruje, że są one przeznaczone dla klientów szpitala. Czy to przypadek? - Wiadomo, że w szpitalu usługi są drogie - mówi Glinka. I dodaje: - My nikomu źle nie życzymy i działamy zgodnie z prawem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!