piątek, 21 lipca 2017 r.

Zamość

Demony wypędzam na sztuki

Dodano: 23 grudnia 2004, 21:32
Autor: Bogdan Nowak

Na Zamojszczyźnie działa tłum kręgarzy, wróżów i „bab”. Wspomagają ich magicy z Ukrainy. Lekarze z Ulhówka wydali uzdrowicielom bezpardonową wojnę i... wygrali.

Uzdrowiciele nie narzekają na brak klientów. Chodzą do nich mieszkańcy miast i wsi, ludzie prości i wykształceni, chorzy i... zdrowi. Chcą się wyleczyć z dolegliwości, poznać swoją przyszłość lub szukają mistycznych doznań. Wierzą w cuda. – Wybrałem się z żoną do pewnego uzdrowiciela – mówi 55-letni mieszkaniec Biłgoraja (wykształcenie wyższe). – Świdrował oczami moją połowicę, coś mruczał i dotykał jej głowy, brzucha i nóg. Energetyzował. Nagle popatrzył na mnie i aż jęknął. Zobaczył ponoć we mnie trzy demony! Powiedział jednak, żebym się nie martwił, bo zaraz je wypędzi. Muszę tylko zapłacić po 300 zł od sztuki. Odmówiłem.
Mężczyzna trochę tego żałuje. Jego żonie, po uiszczeniu 50 zł, boleści w boku odjęło. A jemu jakoś się nie wiedzie: ma kiepską pracę, choruje. – Może to przez te złe moce? – zastanawia się biłgorajanin.
Na szczęście uzdrowiciel, który jest także m.in. kręgarzem i zielarzem (na wszystko ma odpowiednie certyfikaty), przepędza demony także na odległość. Wystarczy zadzwonić. Rachunek przesyła pocztą...
Na Zamojszczyźnie nie brakuje domorosłych kręgarzy, zielarzy i „bab”, co przelewają nad chorymi jajka i odczyniają uroki. Często pojawiają się także cudotwórcy zza wschodniej granicy. Do Sahrynia (gm. Werbkowice) co jakiś czas przyjeżdża pewna Ukrainka, która ma ponoć cudowną moc. Przyjmuje całe rodziny. – Ciągną do niej tłumy chorych, nawet z Lublina. Ukrainka każdego pacjenta dokładnie wymasuje, przemówi do niego łagodnie czy choćby tylko pogłaszcze. To pomaga. Bierze, ile kto da, nawet 10–20 zł od pacjenta. To tak, jak za darmo – zachwyca się 60-letnia mieszkanka Zamościa.
Wielu lekarzom nie podobają się te praktyki. Niewiele jednak mogą zdziałać. Wyjątkiem jest ośrodek zdrowia w Ulhówku. – Znachorzy to jest plaga – mówi Jolanta Mroczko-Bąk, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Ulhówku. – Czynią chorym wiele złego. Trzeba ich oszukańcze praktyki tępić. Robimy to bez pardonu.
Personel tego zakładu od lat walczy z tzw. medycyną alternatywną. Lekarze tłumaczą pacjentom, że znachorzy m.in. utrudniają i opóźniają leczenie, że nastawianie dysków przez niewykwalifikowanych kręgarzy może prowadzić do kalectwa, a tzw. medycyna alternatywna nie leczy, a tylko chwilowo działa na psychikę. Mieszkańcy gminy wierzą im, choć nie wszyscy. Dwa lata temu zgłosiła się do ośrodka kobieta, u której rozpoznano nowotwór. Nie chciała poddać się leczeniu. Jeździła za to do znachora. Ten podawał jej ziółka i brał pieniądze. Nie pomogło. Kobieta wróciła do ośrodka po kilku miesiącach. – Gdyby zgłosiła się parę dni później, nie moglibyśmy jej pomóc i kto byłby temu winien? – pyta retorycznie dyrektor Mroczko-Bąk. – Dla mnie odpowiedź jest prosta. To jeden z powodów, dla których wydaliśmy uzdrowicielom wojnę. I wygraliśmy. Z hochsztaplerami mamy teraz spokój.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!