czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Zamość

Frampol, Tomaszów Lubelski: Walka z wiatrakami

Dodano: 26 czerwca 2011, 18:24

Ferma wiatrowa w Niemczech (Dirk Ingo Franke / Wikipedia)
Ferma wiatrowa w Niemczech (Dirk Ingo Franke / Wikipedia)

Nie wszystkim podobają się pomysły wybudowania farm wiatrowych. Mieszkańcy boją się przede wszystkim o swoje zdrowie.

Protesty pojawiły się ostatnio w gminach Frampol i Tomaszów Lubelski. W tej ostatniej zawiązano nawet Stowarzyszenie "Stop Wiatrakom”.

Firma z Krakowa chciałaby postawić w gminie Frampol 9 wiatraków w okolicach Radzięcina, Starej Wsi oraz Teodorówki Kolonii, a więc wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 835. – Protestujemy od półtora roku, ale na razie nie przynosi to skutku, bo na ostatniej sesji radni wyrazili wolę kontynuowania rozmów w sprawie farmy wiatrowej – mówi mieszkanka tej ostatniej miejscowości Marta Sędzin.

Czego się boją? Przede wszystkim emitowanych przez wiatraki, a niesłyszalnych dla człowieka, infradźwięków oraz ich negatywnego wpływu na zdrowie.

– Opieramy się na opiniach naukowców, według których, mogą one wywoływać zaburzenia nastroju, migreny, a nawet depresje – opowiada pani Marta. – Skrzydła wiatraków zabijają ptaki, a my znajdujemy się w przesmyku miedzy Lasami Janowskim a Szczebrzeszyńskim Parkiem Krajobrazowym. O agroturystyce nie będzie mowy.

Podobne obawy mają mieszkańcy gminy Tomaszów Lubelski, gdzie farmę zamierza wybudować firma z Warszawy. – Wysokie na 150 m wiatraki mają stać w odległości nawet 300 m od zabudowań, a to stanowczo za blisko, skoro w Czechach na przykład musi być zachowana odległość 3000 m – mówi Grzegorz Charkot, który rozpoczął budowę... domu w Chorążance.

To właśnie w tej miejscowości oraz Majdanie Górnym, Przeorsku i Rudzie Wołoskiej ma stanąć 10 turbin wiatrowych o mocy 1,8 MW każda. Kolejnych 18 planowanych jest w sąsiedniej gminie Jarczów.
Przypomina, że zamojski oddział Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dwukrotnie wydal negatywną opinię środowiskową, powołując się m.in. na siedliska ptasie w okolicach planowanej inwestycji. Ale dokument ma charakter opinii, ostateczna decyzja co do lokalizacji farmy należy do wójta.

W polskim prawie nie ma regulacji dotyczących tych odległości, ale pan Grzegorz znalazł zapis, że to rada gminy na czele z wójtem może określić w decyzji o warunkach zabudowy odległość od zabudowań. Na pewno będzie się chciał podzielić tą wiedzą podczas dyskusji publicznej, którą 30 czerwca o godz. 11 i 12.30 organizuje w tomaszowskim Urzędzie Gminy inwestor farmy wiatrowej (dzień później o godz. 12.30 przedstawiciele stołecznej firmy oraz specjaliści z dziedziny ochrony środowiska, akustyki i ornitologii spotkają się z mieszkańcami gminy Jarczów – przyp. red.).

– Osobiście nie mam nic przeciwko wiatrakom, tylko lokalizacja farmy jest, moim zdaniem, niedopuszczalna – podnosi Charkot, który stanął na czele Stowarzyszenia "Stop Wiatrakom”.

Burmistrz leżącego w powiecie biłgorajskim Frampola twierdzi, że na razie nic nie jest przesądzone.
– Radni podjęli uchwałę o zmianach w studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego gminy, ale to jednak Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska będzie wyznaczała parametry, jeśli w ogóle zgodzi się na prowadzenie inwestycji – zapewnia Tadeusz Niedźwiecki.
Czytaj więcej o:
Drwalik
MARYJAN ARCYBISKUP
llubellak@op.pl
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Drwalik
Drwalik (2 kwietnia 2012 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zanim napiszesz swoje niczym nie poparte mądrości , zapoznaj się z faktami.
Wiatraki zabiją ptaki,i to masowo,
emitują chałas poczatkowo niesłyszalny , potem nasilajacy się,
dzierżawy gruntów nie sa opłacalne ze wzgledu na zmiane sposobu uzytkowania - przemysłowe , należy płacic stosowne podatki..
Produkowana energia ,przynosi zyski inwestorom , lecz nie zapewnia zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju - jest to brudny zysk kosztem krajobrazu , ptaków i okolicznych mieszkańców.
Tym inwestycjom zawsze towarzyszy korupcja urzędników !!
Przykłady poniżej w oparciu o fakty :
http://www.tvp.pl/rzeszow/aktualnosci/spoleczne/mieszkancy-podprzemyskich-orzechowiec-maja-dosc-sasiedztwa-farmy-wiatrowej/6566268

http://nowa-stepnica.x25.pl/2012/03/28/manifest-z-darmstad-podpisalo-ponad-100-niemieckich-naukowcow/

http://www.youtube.com/watch?v=SDPMYwgrIK0
i wiele innych , wystarczy tylko faktycznie zainteresować sie tematem.
Rozwiń
MARYJAN ARCYBISKUP
MARYJAN ARCYBISKUP (30 czerwca 2011 o 08:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cały problem w kasie, o którą chodzi protestującym. To działa na zasadzie "zamknę buzię jak zapłacisz i przestanę protestować".


podobnie jest z gazem łupkowym, którego szukają na Zamojszczyźnie. Nagle wszystkim zaczęły pękać domy i każdy drze mordę - dawać odszkodowanie! Ale nikt nie zwrócił dziwnym trafem uwagi na to, że te domy popękane co najmniej od 25 lat, bo stawiane za czasów PRL-u w prymitywnej technice.
Rozwiń
llubellak@op.pl
llubellak@op.pl (27 czerwca 2011 o 15:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='johny redson' timestamp='1309178094' post='494187']
prąd z "wiatraków" to tylko biznes dla właściciela urządzenia, cała reszta do interesu dokłada począwszy od zakładu energetycznego który MUSI kupić wytworzony "prąd" i aby dostosować jego parametry do "wpuszczenia" w sieć musi sie nieźle naagimnastykować. ZE najchetniej wystrzeliby wiatrakowy interes w kosmos tylko te proekologiczne oszołomstwo ...




Skoro jestes takim entuzjastą to ustaw sobie taki wiatraczek pod balkonem.
Przywołane czeskie przepisy wcale nie należą do najostrzejszych pod wzgledem ochrony ludzi i środowiska przed oddziaływaniem "wiatraków". Zachód ma to od dłuzszego czasu i zdołali co nieco pobadać.
Na zachodzie Polski ludzie zobaczyli co to za syf i coraz częściej nie zgadzaja sie budowę wież więc firmy chcą przenieść interes do nas - "cimnogrodu".

Jak "pięknie' wygladałby park krajobrazowy z takimi wynalazkami można zobaczyć na trasie z Kruszwicy do Gniezna.
[/quote]


no przecież w Niemczech czy Danii pełno takich wiatraków. czysta energia! w Danii są całe miasteczka zasilane energią pochodzącą z wiatraków. psioczysz że my dopłacamy. to nie wina wiatraków tylko regulacji prawnych. gdyby przepisy prawne były tak skonstruowane, że pozwalałby sprzedawać energię prosto do odbiorcy, cena od razu by spadła. ja jestem optymistą i w momencie kiedy duża część energii będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych, przepisy się zmienią a wówczas każdy na tym skorzysta! zresztą lepiej postawić wiatraki, które mimo wszystko mają mniejszy "zły" wpływ na środowisko niż stawiać kolejną elektrownię na węgiel!
Rozwiń
kjl
kjl (27 czerwca 2011 o 14:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co sie tak dziwicie? Przecież to Polska A, Polska Wschodnia, Polska zwolenników PiS ...
Rozwiń
jan
jan (27 czerwca 2011 o 14:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Polacy to rzeczywiście ciemny naród,jeśli pojechalibyście do Niemiec, Holandii gdzie farmy wiatrowe są stawiane a odległości wynoszą kilkaset metrów.Po za tym kto wymyślił szkodliwość na zdrowie,znaleźli się znawcy.Ochrona środowiska,zieloni i kto jeszcze,jak ten kraj może się rozwijać kiedy Naród wszystko blokuje.Żadne inwestycje nie mogą być normalnie kontynuowane i tylko narzekamy że bieda,Rząd nic nie robi a potrafimy zablokować każdą inwestycję.Czas na otrzeźwienie ażeby nie było za późno.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!