niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Horst Kőhler w Zamościu: Nasz prezydent, choć Niemiec

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 maja 2011, 16:39

Horsta Kőhlera w Zamościu wita prezydent Marcin Zamoyski (Hubert Siemieńczuk)
Horsta Kőhlera w Zamościu wita prezydent Marcin Zamoyski (Hubert Siemieńczuk)

Były prezydent Niemiec Horst Kőhler przyjechał we wtorek do Zamościa. W środę odwiedzi Skierbieszów, gdzie się urodził.

Nie udało mu się przyjechać na Zamojszczyznę, gdy był prezydentem Niemiec. – Wstępne terminy były wyznaczane, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie – wspomina Magda Cieszkowska z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, która organizuje półprywatną wizytę byłego prezydenta Niemiec prof. Horsta Kőhlera wspólnie z Ambasadą Niemiec oraz Biurem Pełnomocnika ds. Stosunków Polsko-Niemieckich.

Prof. Kőhler przyjechał do Zamościa wraz z małżonką oraz m.in. ambasadorem Niemiec, a także delegacją niemieckich samorządowców ze Schwäbisch Hall oraz Bühlertann dziś po południu. Po powitaniu spacerował staromiejskimi uliczkami. W rolę przewodnika wcielił się dyrektor Muzeum Zamojskiego.

– Postaram się przedstawić prezydentowi przynajmniej najistotniejsze momenty w historii naszego miasta – wyznał nam w południe Andrzej Urbański.

Niecodzienny gość wziął udział w spotkaniu z samorządowcami i złożył kwiaty na Rotundzie. Wieczorem prezydent Zamoyski wraz ze starostą Henrykiem Matejem wyda bankiet w hotelu Orbis Zamojski.

– Przywitamy prezydenta Kőhlera kwiatami i przyjmiemy najlepiej, jak potrafimy – zapowiada Maria Brzozowska, dyrektor hotelu. – W menu znalazły się najbardziej smakowite dania, które przygotują mój personel oraz jeden z szefów kuchni Novotel Centrum w Warszawie.

Dla prof. Kőhlera i jego małżonki przygotowano jeden z najpiękniejszych apartamentów z widokiem na Rynek Wielki.

We wtorek rano Horst Kőhler rusza do Skierbieszowa, gdzie w 1943 r. przyszedł na świat; jego rodzice trafili tu z Besarabii i zajęli gospodarstwo Józefa Węcławika. Wizyta potrwa 4 godziny. Zaplanowano m.in. spotkanie z władzami gminy, młodzieżą gimnazjalną i kombatantami.

Kőhler odwiedzi też kościół parafialny, gdzie pod tablicą upamiętniającą ofiary III Rzeszy ma złożyć kwiaty, a później zje obiad na plebani.

– Przypuszczam, że na stole wyszukanych potraw nie będzie, tylko nasze, polskie – powiedział nam wójt Skierbieszowa Mieczysław Bartoń.

Po południu Horst Kőhler opuści Zamojszczyznę i pojedzie do Warszawy, a stamtąd – samolotem – wróci do Berlina.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Henio
Wiesław
lublinianka
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Henio
Henio (12 maja 2011 o 12:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Żaden z atrykułów nie wspomniał...", bo nie ma sensu po raz n-ty pisać o rzeczach powszechnie znanych, ani też wypisywać bajeczek o peryferyjnej uliczce w Zamościu. Zresztą, sam Kohler już dawno wyjaśnił, że to nie on, a Polacy zostali wypędzeni.
A co do tytułu, to jeszcze "mądrzejszy" jest tytuł z dzisiejszego wydania DW: "Prezydent na chwilę wrócił do siebie".
Rozwiń
Wiesław
Wiesław (12 maja 2011 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Promocja regionu przed prawdą historyczną ?
Żaden z artykułów nie wspomniał jak na Zamojszczyźnie znalazł się prezydent Horst Kohler. A przecież należało wspomnieć skąd żal prezydenta po złożeniu kwiatów na rotundzie. Należało przypomnieć w imię prawdy historycznej, z której żaden Polak nie został zwolniony, że w latach od 1941 do 1943 Niemcy spacyfikowali ponad 800 polskich wsi. 110 tys. mieszkańców wymordowano, a na ich miejsce osiedlono Niemców z Besarabii i także z dawnych republik Jugosłowiańskich. Wywożono nawet dzieci. Wielkie zasługi w ich obronie miał żołnierz AK Jan Zamoyski – ostatni ordynat. (więziony przez władze PRL m.in. we Wronkach.) Jego ojciec, a dziadek Marcina Maurycy kandydował po odzyskaniu niepodległości na prezydenta Rzeczpospolitej. Wprowadzał na salony Romana Dmowskiego. Wybory przegrał o ostatniej turze głosowania z masonem G. Narutowiczem głosami żydowskiego BUNDu. A toczyła się wówczas ostra walka o kształt Polski i toczy się do dzisiaj. Tylko elity zbaraniały, bo myślą „telewizorem”, a nie własnym rozumem.
A prezydent miasta Marcin wita z uśmiechem niemieckiego prezydenta. Wstyd !!!. Cieszy się też Miecio Bartoń (za mało posiedział po wprowadzeniu stanu wojennego i po wyjściu zabrakło czasu na refleksję) czyniąc jakiś teatr i robiąc aktorów z pokrzywdzonych mieszkańców Skierbieszowa.
Za spacyfikowanie wsi Sochy żołnierze AK i kilku sowietów spalili wieś Siedliska, którą zamieszkiwali już osiedleni Niemcy wywieszając na słupach kartki „za wieś Sochy wieś Siedliska”. Stąd nazwa ul. prowadzącej najkrótszą drogą do Siedlisk Braterstwa Broni. Tą drogą uciekali także w 1944 roku Niemcy wysadzając wcześniej dworzec kolejowy. O wykonanie asfaltowej nawierzchni na tej drodze walczą mieszkańcy Braterstwa Broni.
Panie Marcinie. Porzuć pan sojusz z PO i wróć do chlubnego i wielkiego dziedzictwa swoich przodków. Niech dzisiejsze dzieci Zamojszczyzny nie pytają księdza na religii (bo rodzic ma w głowie telewizor) jakim językiem mówią naziści.
Rozwiń
lublinianka
lublinianka (11 maja 2011 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy wy dziennikarze macie jakieś rozeznanie w tym, co się naprawdę dzieje w Europie, czy Polska to dla was nic. Taki tytuł artykułu to w sam raz potwierdzenie dla racji "wypędzonych". Steinbach też urodziła się w Rumii, w domu, skąd wcześniej wyrzucono polską rodzinę. A wy, żurnaliści, poczytajcie o gehennie Zamojszczyzny, o pacyfikacjach, o dzieciach wywożonych do Reichu, o tych, które zamarzały na rampie kolejowej w Warszawie. Może tytuł byłby inny.
Rozwiń
miejscowy
miejscowy (10 maja 2011 o 23:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WYPĘDZONY JAK ERIKA SZTAJNBAK. ODDAĆ MU SKIERBIESZÓW!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!